Romans z teściem

Znalazłam się w nietypowej sytuacji i nie wiem co robić. Jestem mężatką od 5 lat i moje małżeństwo okazało się błędem, jednak z pewnych przyczyn nie mogę się rozwieść.

Nie wiem, jak mogłam się tak pomylić, ale mój maż okazał się zupełnie innym człowiekiem, niż wydawało mi się przed ślubem. Z czasem jego życiowa bierność, humory, wieczne narzekanie i nieustanna krytyka wszystkiego i wszystkich dookoła, tak dały mi się we znaki, że dzisiaj nie wiem, jak mogłam kiedyś kochać tego człowieka. Co więcej, z ledwością mogę znieść jego obecność. Ponieważ mój mąż każdy dzień rozpoczyna od litanii pretensji, w których obwinia mnie o wszystkie swoje niepowodzenia, a naprawdę ich jedyną przyczyną jest to, że jest zwykłym nieudacznikiem, codziennie dochodzi do kłótni i awantur. Oliwy do ognia dolewa jego mamusia, która nigdy nie omieszka dorzucić swoich trzech groszy. Mieszkamy razem z jego rodzicami w domu jednorodzinnym ? my na piętrze, oni na parterze, ale korzystamy z jednej kuchni, która znajduje się na parterze. Moja teściowa od początku nastawiała męża przeciwko mnie, a to że mieszkamy razem dawało spore pole do popisu. Zupełnie inaczej miała się sprawa z jego ojcem. Mój teść przyjął mnie pod swoim dachem bardzo serdecznie, zawsze mogłam liczyć z jego strony na ciepłe słowo i pomoc. Ten człowiek tak różni się od reszty domowników, że aż trudno uwierzyć, że to jedna rodzina. Mój teść jest dokładnym przeciwieństwem mojego męża: jest pogodny, życzliwy, zawsze szarmancki i grzeczny, a do tego energiczny i przedsiębiorczy. To on utrzymuje cała nasza rodzinę, ponieważ mój mąż nie jest w stanie zarobić nawet na siebie. Chociaż jest po pięćdziesiątce uprawia sporty i prowadzi aktywny tryb życia. Polubiliśmy się od razu, a z czasem w zupełnie naturalny sposób zaczęliśmy spędzać coraz więcej czasu ze sobą, ponieważ mamy podobne zainteresowania i podobny stosunek do życia. Zaczęło rodzić się między nami uczucie, ale na początku nie przyznawałam tego nawet sama przed sobą. Po prostu cieszyłam się, że w tym domu jest osoba, na której wsparcie mogę liczyć. Zeszłego lata, po jednej z kłótni mężem, poszłam do garażu wyżalić się teściowi. Wtedy po raz pierwszy się kochaliśmy. Nie powstrzymało nas to, że cała rodzina była w domu i w każdej chwili ktoś mógł wejść. To był prawdziwy wybuch namiętności i okazało się, że i w tej dziedzinie ojciec pod każdym względem przewyższa syna. Chociaż wtedy pomyślałam, że to się już nie powtórzy, powtórzyło się i to nie raz i to ciągnie się dzisiaj. Gdyby nie to, już dawno bym się rozwiodła, ale w tej sytuacji oznaczałoby to nie tylko rozstanie z mężem. Musiałabym się także wyprowadzić z domu człowieka, którego kocham do szaleństwa. Z drugiej strony ciągłe ukrywanie się, życie podwójnym życiem wykańcza mnie zwłaszcza, że wszystko dzieje się w jednym domu. Taki scenariusz, że mój ukochany również się rozwodzi i rozpoczynamy wspólne życie wydaje mi się nieprawdopodobny z wielu względów, między innymi majątkowych, ale też dlatego, że żyjemy w małym mieście i byłby to ogromny skandal. Zdaję sobie tez sprawę , że prawda i tak może wyjść kiedyś na jaw. Nie potrafię podjąć żadnej decyzji. Nie potrafię przerwać tego związku, a jednocześnie czuję, że tak dalej być nie może

Reklama

Potrzebuję rady, ale nie chcę by ktokolwiek, kto nie był w takiej sytuacji jak ja, oceniał moje postępowanie.

Czasami nawet najlepsza "książkowa" rada nie zastąpi tej, która wynika z naszych doświadczeń. Do naszej redakcji przychodzi wiele takich listów, na które jednej osobie trudno jest mądrze odpowiedzieć, ale liczymy na was.

Redakcja

Jeśli potrzebujesz rady naszych czytelniczek - napisz do nas!

Dowiedz się więcej na temat: romanse | romans

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje