Rozdzał 2. - Miłosne kłamstwa

Pierwsze starcie: Zderzenie, spojrzenie, szybka taksacja przeciwnika, błyskawiczna analiza danych pod kątem przydatności do pożycia, wymiana telefonów. Po czym...

Reklama

ONA: Siedzi w domu i rzuca się na każdy dzwonek telefonu. Jeśli już musi wyjść do pracy, nie rozstaje się z komórką. Sprawdza, czy jest zasięg. Układa w myślach całe dialogi, w których chce być inteligentna i uwodzicielska. Na wszelki wypadek nie mówi jeszcze nic koleżankom. Daje mu 24 godziny, zanim skreśli go z listy.

ON: Spokojnie zajmuje się swoją pracą. Około 16.00 idzie na kawę i z portfela wypada wizytówka, którą dała mu Ona Przypomina sobie tę miłą i seksowna dziewczynę, to poprawia mu humor i dzwoni. Sypie żartami i z błogą nieświadomością, w co się wplątuje, proponuje randkę.

Drugie starcie: Czy możliwa jest przyjaźń między kobietą a mężczyzną?

ONA: Kiedy po pierwszej randce mówi "Zostańmy przyjaciółmi", to znaczy, że co prawda On jej się nie podoba i nie pociąga jej seksualnie, ale też Ona nie ma nic przeciwko temu, żeby On poświęcał jej swój czas, całą uwagę oraz pieniądze, do momentu, kiedy nie znajdzie sobie kogoś bardziej interesującego. Oczywiście może to potrwać do końca życia.

ON: Kiedy po pierwszej randce proponuje "Zostańmy przyjaciółmi" to oznacza, że będzie wpadał do Niej o 4 nad ranem bez zapowiedzi, wypłakiwał problemy z innymi kobietami, pustoszył lodówkę i barek, kąpał się i wycierał jej ręcznikiem. Gdy Ona będzie w kryzysie, jego komórka będzie zawsze poza zasięgiem.

Trzecie starcie: Zaczynają się regularnie spotykać.

ONA: Zmienia fryzurę, chudnie, reorganizuje rozkład zajęć, żeby zawsze mieć czas. Opuszcza się towarzysko i znika z kręgu dotychczasowych przyjaciół. Dzwoni do najlepszej przyjaciółki i przedstawia jej niespotykany w naturze obraz nowego chłopaka. Wybiega myślami w przyszłość i czeka na uczuciowe deklaracje. Zatraca zdolność obiektywnego odbioru sytuacji.

ON: W Jego życiu niewiele się zmienia. Z niczego nie rezygnuje, niczego sobie nie odmawia. Czasem nieznacznie wzrasta Jego normalne samozadowolenie. Kiedy w chwili wolnej od ulubionych zajęć przypomina sobie, czemu jest mu lepiej niż zwykle, łapie za słuchawkę i dzwoni. Ponieważ nie ma niczego mądrego do powiedzenia, umawia się na randkę (w nadziei na udany seks).

Czwarte starcie: Związek skonsumowany, ale czy to związek?

ONA: Ulega nastrojowi chwili w nadziei na udany związek. Lekko rozczarowana, tłumaczy sobie, że następnym razem będzie lepiej. Jest zadowolona, że udało jej się osiągnąć choć jeden raz, a kolejne razy przekonywująco udawać. Nie może zasnąć, bo on tak głośno chrapie. Rano prawi mu komplementy, bo czytała w pismach kobiecych, że to działa. I działa.

ON: Zmęczony, zadowolony, spełniony - zasypia. Budzi się z poczuciem swojej doskonałości. Często zakochuje się w kobiecie, dla której jest "taki świetny". Cieszy się na myśl o nowych zmaganiach. Ogólnie jest bardzo zrelaksowany i zadowolony - z siebie.

Piąte starcie: Chyba jesteśmy razem.

ONA: On staje się dla Niej punktem odniesienia wszystkiego, co Ona robi. Coraz niecierpliwiej oczekuje od Niego deklaracji uczuciowych i lojalności. Przekonuje siebie i otoczenie, że to facet jej życia. Chce wiedzieć, czego się trzymać, bo szkoda jej włożonego czasu i energii. Prowokuje separację i czeka na Jego ostateczną decyzję.

ON: Zupełnie nie rozumie, dlaczego miałby się deklarować, skoro jest dobrze tak jak jest. Uważa, że właśnie tak jest dobrze. Trochę się już przyzwyczaił do tego, że nie musi szukać, tylko ma wszystko pod ręką. Źle znosi separację. Bardzo źle znosi separację. Dzwoni i przyjmuje wszystkie warunki.

Szóste starcie: Jesteśmy parą (nienasyconą).

ONA: Wygląda świetnie. Już nie musi tego udawać, bo odnaleźli wspólny język ciała i wzbogacili go o rewolucyjne elementy. Czuje, że jej strategia działa i zwycięża. Wzrasta jej wydajność w pracy i ma dużo lepszą cerę przy mniejszych wydatkach na kosmetyki. Myśli, że tak będzie zawsze.

ON: Czuje się świetnie. Jest zafascynowany swoją sprawnością i możliwościami. Dużo się rusza i dostaje regularne posiłki. Jest podziwiany, więc szczęśliwy. Myśli, że na razie może tak zostać.

Siódme starcie: Komedia pomyłek pierwszego miesiąca.

ONA: Jest łagodna i bezkrytyczna. Słucha cierpliwie jego opowieści o tym, jaki jest świetny w każdej dziedzinie, choć słyszała je już trzy razy i nabrała pewnych wątpliwości. Zmusza się do jedzenia pizzy na telefon i oglądania sensacyjnej sieczki na video. Udaje, że lubi transmisje sportowe, a nie wielogodzinne zakupy w centrum handlowym.

ON: Dochodzi do błędnego wniosku, że spędzanie czasu na kanapie przed telewizorem i żywienie się fast foodem oraz wyłącznie jego towarzystwo jest jej wizją szczęścia.

Ósme starcie: Może byśmy się z kimś spotkali?

ONA: Trochę ją już nudzi spędzanie kolejnego weekendu w pościeli; w końcu nie jest chora. Ma poczucie winy, że tak myśli, bo to lepsze niż weekendy w pojedynkę. Żeby rozwiać wątpliwości, chce potwierdzić swój wybór w oczach znajomych.

ON: Trochę tęskni za czasami, kiedy był singlem i za nocnym życiem. Na samotny wypad nie ma szans, ale może warto pochwalić się przed kolegami.

Dziewiąte starcie: Potrzebuję pobyć sam na sam ze sobą w ten weekend.

ONA: Dla niej oznacza to posprzątanie zapuszczonego mieszkania, długą kąpiel z maseczką, farbowanie włosów, przegląd wszystkich seriali na wszystkich kanałach, prasówkę z pism kobiecych i zaległe telefony do przyjaciółek.

ON: Spanie do trzeciej popołudniu, piwo z kolegami, spanie do trzeciej popołudniu i piwo z kolegami.

Dziesiąte starcie: Tęsknię za Tobą.

ONA: Mniej podobają jej się inni mężczyźni i naprawdę tęskni. Przyzwyczaiła się już do jego głosu i zapachu, polubiła nawet jego wady. Jest gotowa spędzić z nim resztę życia. Przynajmniej w tym momencie tak jej się wydaje.

ON: Pożąda jej. Bardzo jej pożąda. Bardzo, bardzo jej pożąda, a nie ma zbyt atrakcyjnych planów na weekend.

Jedenaste starcie: Kiedy mówią "kocham Cię".

ONA: Myśl o takim wyznaniu pojawia się już w fazie zakochania. Przypomina sobie wszystkie słynne sceny filmowe i wie, że w pewnych sytuacjach nie wypada powiedzieć czegoś innego. Nie wie do końca, czy tak czuje, ale podoba Jej się to sformułowanie i myśli, że to podkręci akcję w ich związku. Resztki systemu obronnego podpowiadają jej, że może lepiej zaczekać, aż On powie to pierwszy. Często pęka pod wpływem wyjątkowo namiętnej nocy i szepcze Mu to prosto do ucha.

ON: Najchętniej używa form obocznych, które łatwiej przechodzą przez gardło i nie są tak zobowiązujące. Mówi "Jesteś dla mnie kimś ważnym", "Jesteś wyjątkowa", "Bardzo mi się podobasz" albo "Nigdy nie spotkałem takiej kobiety jak Ty". Przyciśnięty do ściany, często chcąc odsunąć od siebie podejrzenia, wytacza argument nie do odparowania "No przecież wiesz, że Cię kocham" (a niby skąd Ona ma to wiedzieć?).

Dwunaste starcie: Jak reagują na słowa "Kocham Cię".

ONA: W jej uszach brzmi to jak najpiękniejsza muzyka; mogłaby tego słuchać godzinami i w każdej sytuacji. Te słowa wygładzają zmarszczki na jej zmacerowanej niepewnością duszy. Gdy się nacieszy brzmieniem słów, chciałaby odnaleźć ich konsekwencje w życiu codziennym. I tu powraca fala wątpliwości, bo rozum śpi, a teoria mija się z praktyką.

ON: Jest zachwycony, że to powiedział i dowartościowany, że to usłyszał. Myśli, że zdobył kolejny szczyt i będzie mógł na nim siedzieć i wachlować się swoim pawim ogonem. Nie uważa, że taka deklaracja musi się uprawomocnić przez czyny. Przynajmniej nie z jego strony. Skoro się kochają, to "jakoś to będzie".

Trzynaste starcie: Co z nami będzie?

ONA: Chciałaby to wiedzieć bardzo dokładnie. A właściwie, to od dawna ma już ułożony w głowie szczegółowy scenariusz. Zamieszkają razem i będzie cudownie, tak jak w ostatni weekend. On zabierze ją do ich ulubionej knajpki, a po deserze wyjmie puzderko z klejnotem i ze wzruszeniem poprosi ją, by została jego żoną. Jej plan wydaje się bardzo logiczny, przynajmniej do momentu gdy usłyszy odpowiedź na interesujące ją pytanie.

ON: Zazwyczaj nie rozumie pytania. Zamyśla się tępo i milczy. Zbiera się w sobie i pyta "Ale o co ci chodzi?". Nie wie, co odpowiedzieć i wyjątkowo nie kłamie, ponieważ miłe weekendy bez zobowiązań bardzo mu odpowiadają i nie myśli o tym, co będzie, skoro dla niego jest świetnie. Naciskany, prosi o inny zestaw pytań.

Czternaste starcie: Może na razie razem zamieszkamy.

ONA: Akceptuje ten pomysł, wiedząc, że teraz będzie go miała przy sobie i wierzy w prawdę przysłowia "Kropla drąży skałę". Ma nadzieję przejąć dyskretną kontrolę nad jego życiem i ograniczyć terminarz nadliczbowych spotkań. Poza tym nie boi się już nocnej burzy, ani pijanego sąsiada, który przez pomyłkę wali siekierą w jej drzwi.

ON: Traktuje to jak odroczenie wyroku z możliwością umorzenia. Wprowadza się z jedną walizeczką i laptopem, a swoje mieszkanie wynajmuje przyjacielowi, zapewniając sobie odwrót w każdej chwili. Poza tym lubi mieć dopieszczone kanapki na śniadanie i kobiece pieszczoty 24 godziny na dobę.

Piętnaste starcie: Wspólne mieszkanie, nowe obowiązki.

ONA: Dodatkowe sprzątanie kuchni i łazienki kilka razy dziennie. Wielokrotne zamykanie klapy od sedesu. Zbieranie jego ubrań z podłogi, tudzież porozwlekanych wszędzie gazet i brudnych talerzy. Taszczenie podwójnie ciężkich siat ze sklepu. Rzucanie wszystkiego, jak on się pojawi i rzucanie się na niego.

ON: Zapamiętanie, gdzie położył kluczyki od samochodu i komórkę. Nastawienie budzika w komórce. Kupienie papierosów i gazety. Rzucanie się na nią od progu.

Magda Smęder

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje