Sama w domu z dzieckiem

Był taki zachwycony, gdy powiedziałaś mu, że będziecie mieli dziecko. Przez całą ciążę "nosił cię na rękach", spełniał każdą zachciankę, niepokoił każdym złym samopoczuciem. Przy porodzie płakał ze szczęścia.

Przez kilka pierwszych dni nie wypuszczał dziecka z rąk. A potem - euforia gdzieś zniknęła.

Reklama

Zajął się sobą i swoją pracą. Przestał zauważać, że ty też jesteś tylko człowiekiem i masz prawo do zmęczenia i chwili odpoczynku, nawet od waszego dziecka. Czujesz się zamknięta we własnym domu. Masz dość karmienia, przewijania, prania, kąpania, itd. Ta monotonia dobija Cię. Przebywanie z maluchem 24 godziny na dobę może wyczerpać - fizycznie i psychicznie - nawet najbardziej oddaną macierzyństwu kobietę.

On to ma dobrze

O ile nie masz mu nic do zarzucenia na temat asystowania Ci przy porodzie czy opieki przez pierwsze dni po powrocie do domu, o tyle później pojawia się coraz więcej pretensji. Świeżo upieczony tatuś pochwalił się już kolegom swoim potomkiem, zorganizował "pępkówkę", kupił łóżeczko i wózek, załatwił wszystkie formalności związane z urodzeniem dziecka i właściwie chciałby już przejść do normalności, czyt. stanu sprzed narodzin dziecka. Z zazdrością patrzysz, jak co dzień może wyjść do pracy i zająć się czymś innym. Z czasem przestaje w nocy wstawać do dziecka i oznajmia, że musi się wyspać, bo przecież rano idzie do pracy. Zamykając drzwi, powie Ci jeszcze, co chętnie zjadłby na kolację i tyle go widzisz. Może jeszcze zadzwoni z pracy i zapyta, czy wszystko w porządku. Bywa, że jego powroty do domu są coraz późniejsze. W towrzystwie kolegów łatwiej mu znieść stan bycia tatą.

Już nie wytrzymam

Coraz częściej masz ochotę rzucić wszystko i gdzieś uciec od nowych obowiązków. Chciałabyś mu wykrzyczeć, że ty również ciężko pracujesz w domu i potrzebujesz od czasu do czasu mieć czas tylko dla siebie. On irytuje się i nie jest w stanie cię zrozumieć - jak to nie jesteś szczęśliwa, będąc cały czas z dzieckiem? Wypomina Ci, że przed porodem cały czas tylko o tym marzyłaś. A teraz, w jego przekonaniu, stroisz jakieś "babskie fochy". Wreszcie, gdy sam na własnej skórze przekona się kilka razy na czym polega sam na sam z dzieckiem, zacznie zmieniać zdanie. Przyzna Ci prawo do zmęczenia, przygnębienia, zniechęcenia i zacznie doceniać twoje bycie w domu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje