Sekrety sypialni

Nie ma chyba bardziej intymnego i bardziej sekretnego miejsca niż sypialnia. Sekrety sypialni - zwłaszcza osób powszechnie znanych - należą do najbardziej strzeżonych.

Jeden z byłych prominentnych polskich polityków zwykł krótko odpowiadać na kierowane do niego pytanie, dlaczego tak długo utrzymuje się przy władzy: - Ja po prostu staram się zawsze wiedzieć, kto z kim śpi! Czy naprawdę ta wiedza ma aż tak wielką moc? I czy dotyczy wyłącznie ludzi ze świecznika?

Reklama

Napisała do mnie Ania, która doświadczyła czegoś, przed czym chciałaby przestrzec innych... Fragmenty listu, za jej zgodą, pozwalam sobie zacytować dosłownie: "(...) Kiedyś wyjechałam z szefem na kilka dni za granicę. Po ciężkim dniu, kiedy udało się nam wynegocjować ważny dla firmy kontrakt, zaprosił mnie na kolację, trochę zakrapianą, z udziałem naszych nowych kontrahentów (...) Później on poszedł do swojego pokoju, ja do swojego (...) Kilka minut później zadzwonił do mnie Jon, wiceszef firmy, z którą negocjowaliśmy (...) Wpadł mi w oko, a ja jemu (...) Prosił o spotkanie w barze, ale powiedziałam, żeby przyszedł do mnie. Zjawił się w asyście kelnera, pchającego obficie zaopatrzony barek i ... został do rana (...)".

Tyle cytatów. Gdzie problem? Oto rano, do pokoju Ani po prostu wszedł jej szef i ... poznał sekret jej sypialni, po czym w drodze powrotnej do kraju wypowiedział zdanie, które wprawiło ją w osłupienie: "Byłem u ciebie rano. Nie powiem o tym nikomu, ale wiesz... Ja też czasem bywam samotny...". Ania, mężatka i matka, nie może się otrząsnąć z szoku, jaki przeżyła: "(...) Jestem sama sobie winna, ale nie wiedziałam, że takie kreatury, jak mój szef, mogą stąpać po ziemi" - napisała w zakończeniu swojego listu.

Nie chcę tu oceniać zachowania jej, ani tym bardziej jej szefa. Pokazuję problem, jaki zrodził się po tym, jak osoba trzecia odkryła coś, czego odkryć nie powinna. Trudno przewidzieć dalsze zachowania bohaterów tego listu, ale też trudno nie zgodzić się z tym, że problem powstał, bo szef poznał sekret...

Nie chcę cytować innych listów, dotyczących tego typu tajemnic. Ze wszystkich jednak przebija wołanie o ... dyskrecję! Piszecie, że wiecie o życiu intymnym swoich znajomych i przyjaciół bardzo wiele, czasami więcej niż im się wydaje, że wiecie, ale wasze znajomości i przyjaźnie trwają, ponieważ staracie się być dyskretni. I chyba o to właśnie chodzi najbardziej...

To, czy mąż zdradził żonę, albo czy ona zdradziła jego, to raczej wyłącznie ich sprawa. Więc niech się sami o tym czy tamtym dowiadują, informują, zapewniają itp. To samo dotyczy wszystkich innych sytuacji, wynikających wprost z wiedzy o tym, co działo się czy dzieje w sypialni naszych kolegów, koleżanek, przyjaciół, przyjaciółek, znajomych bliższych i dalszych...

A wy, co o tym sądzicie? Ważne są sekrety sypialni...?

Ola

olamola@interia.pl

Dowiedz się więcej na temat: problem

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje