Seks bez rozkoszy

Seks nie zawsze idzie w parze z przyjemnością i zadowoleniem. Bywa, że towarzyszy mu niechęć, strach, rozczarowanie, znudzenie, a nawet ból.

Do tego, że w intymnym życiu daleko nam do rozkoszy, trudno przyznać się nie tylko przed partnerem, ale i przed samym sobą. W czasach gdy wszystko się z TYM kojarzy, i każdy "powinien" robić TO wszędzie i zawsze, seksualni abstynenci i oponenci schodzą na margines, traktowani są niemalże jak osoby mniej wartościowe.

Reklama

Ocenianie ludzi jedynie przez pryzmat ich seksualnych możliwości, żeby nie powiedzieć wydajności, burzy wiarę w związki oparte przede wszystkim na więzi uczuciowej. Tymczasem w życiu dwojga ludzi, nawet tych najbardziej dopasowanych pod względem erotycznych wymagań,o temperamentu oraz z dużym bagażem seksualnych doświadczeń, zdarzają się lepsze i gorsze dni. Takie kryzysy w sypialni na pewno nie pozostają bez wpływu na temperaturę uczuć i stosunek do siebie. Wzajemne pretensje, obwinianie się, podejrzenia nie sprzyjają poprawie cielesnych zażyłości. Przy dobrej woli i wyrozumiałości obojga partnerów można jednak przetrwać razem gorszy okres, by potem znów cieszyć się sobą.

Powodów braku zainteresowania seksem jest wiele. Może nim być niedomaganie fizyczne, nadmiar stresu, w jakim się funkcjonuje, zmęczenie. Mogą być też powody emocjonalne - strach przed podjęciem zobowiązania, zaangażowania się w związek, przejęcia odpowiedzialności, lęk przed utratą kontroli nad swym życiem, depresja.

Złe doświadczenia nie muszą jednak przesądzać o całej naszej seksualnej przyszłości. Niepowodzeniom trzeba stawić czoło, czasami z pomocą specjalisty.

Frustracje pierwszego razu

Na pierwsze seksualne porażki można trafić już na starcie. Inicjacja seksualna nie zawsze bowiem przebiega tak, jak to sobie wcześniej wymarzyliśmy. Daleko jej też do tego, co pokazują filmy albo o czym piszą pisemka dla nastolatków. Próby pierwszego razu wcale nie tak rzadko kończą się fiaskiem i wielkim rozczarowaniem. Zostają w pamięci, czasem na długie lata, jako przeżycia przykre, zaskakujące, a nawet szokujące.

Pierwszego razu obawiają się prawie wszystkie kobiety. Boją się przede wszystkim bólu, ale także tego, że mogą zajść w ciążę, że niewłaściwie się zachowają, że zostaną wyśmiane.

Drugi pierwszy raz

Do "pierwszego razu" i towarzyszących mu dolegliwości bywa porównywany pierwszy stosunek po porodzie, który zwykle nie należy do najbardziej udanych. Do współżycia seksualnego można co prawda powrócić już po 6-tygodniowym okresie połogu i kontrolnej wizycie u ginekologa, ale mało której parze udaje się po takim czasie tworzyć znów zgrany w łóżku duet. Jak wynika z badań, na podjęcie współżycia półtora miesiąca po porodzie decyduje się zaledwie jedna trzecia kobiet. U niektórych wszystko wraca do normy dopiero po roku. Są związki, w których po narodzinach dziecka nigdy już nie było tak, jak przedtem.

Nie tylko ją boli głowa

Zwykle to ona ma tysiące wymówek, byle tylko nie iść z nim do łóżka - a to boli ja głowa, a to ma chandrę, a to nie ma nastroju albo właśnie to są te dni... Mężczyźni powinni wiedzieć, że nawet najbardziej namiętne kobiety czasami zainteresowane są seksem w stopniu zerowym. Usprawiedliwienia zwykle tylko z obiektywnego punktu widzenia są wystarczają do "zwolnienia z łóżka". Ale jak powiedzieć partnerowi, że dzisiaj nic z tego nie wyjdzie. Czy w ogóle mówić? A może zacisnąć zęby i udawać, że też mamy na TO ochotę.

Bywa i tak, że to on coraz częściej odmawia w łóżku, wykręca się zmęczeniem, stresem, bólem głowy. Czy można żyć w związku pozbawionym fizycznego zbliżenia cementującego wszak wzajemną zależność? Życie bez seksu z ukochaną osobą jest trudne, ale kończenie znajomości z tego powodu nie wydaje się dobrym wyjściem. Starać się przyzwyczaić do ascezy i mieć nadzieję, że z czasem zrozumie się powody partnera? Lepiej próbować negocjować inne niż typowo seksualne zachowania, które przyniosą wam obojgu zadowolenie.

W łóżku z laptopem

Ochotę na seks obniża z pewnością pracoholizm. Kariera oziębiła już niejeden związek. Gdy praca przesłania resztę świata, w głowie tylko nowe strategie, kampanie, promocje, trudno wzniecić w sobie żar. Jutro wiadomo - kolejne ważne spotkania, podpisywanie umów, setki telefonów. Trzeba dobrze wyglądać i mieć świeży umysł. Trzeba się przede wszystkim wyspać. Seks musi poczekać do weekendu, urlopu lub bliżej nieokreślonej przyszłości. Tylko czy wtedy będzie nam jeszcze na tym zależeć?

Po seksie w nadmiarze

Przyczyną znudzenia seksem bywa czasami... jego przesyt. W czasach, gdy nagość już tak spowszedniała, że nie budzi emocji, a kontakty seksualne sprowadzają się często do jednej nocy z nieznanym wcześniej partnerem, wrażliwość seksualna zaczyna zanikać. To, co mamy na co dzień na wyciągnięcie ręki, bez żadnych szczególnych starań czy ograniczeń, przestaje już kusić. Jeśli przy tym z częstotliwością intymnych zbliżeń idzie w parze coraz większa liczba nowych partnerów, a doznania przy tym nie potęgują się, uczucie znudzenia narasta. Przekonanie, że wiemy o seksie właściwie już wszystko i nic nie jest w stanie nas zaskoczyć, może prowadzić do zniechęcenia.

Orgazmu jak na lekarstwo

Problemy w łóżku mogą pojawić się nawet wtedy, gdy partner spełnia wszystkie nasze oczekiwania. Kobiety nie osiągają orgazmu, a czasami w ogóle nie mogą współżyć z powodu zaburzeń fizjologicznych lub psychicznych. Nie można ich lekceważyć i zostawić samym sobie, gdyż nie rozwiązane i nie wyleczone prowadzą do poczucia winy, stresu, kompleksów.

Mężczyźni, choć twierdzą, że "mogą zawsze", także miewają problemy z seksem. Traktują je jako osobistą klęskę, jako objaw utraty męskości. Są na tym punkcie bardzo wrażliwi.

Dowiedz się więcej na temat: strach | seks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje