Skąd się biorą bąbelki w szampanie?

"Potrzebny zarówno zwycięzcom, jak i zwyciężonym". Kto taki? Nikt. Co takiego? Szampan. Zacytowane słowa miał wypowiedzieć Napoleon Bonaparte.

Owa sentencja do dziś krąży wśród winiarzy w przeróżnych odmianach i w zasadzie trudno się temu dziwić. Bo skoro sam Wielki Cesarz podchodził do szampana z taką atencją, rzeczywiście musi to być napój niezwykły.

Reklama

Skąd owa niezwykłość?

Niemal każdy, kto choć raz spróbował szampana, zachwyca się jego bąbelkami. To przyjemne uczucie, gdy wędrują po języku, muskają podniebienie i wewnętrzne ściany policzków...

No dobrze, ale skąd one w ogóle się biorą? Intuicja podpowiada, że to efekt nasycenia napoju dwutlenkiem węgla. To prawda, tyle że w przypadku szampana dwutlenek węgla tworzy się w sposób całkowicie naturalny.

Jak? Młode, nie do końca przefermentowane

wino wlewa się do butelek, które przechowuje się lekko pochylone w stronę korka. Aby stworzyć odpowiednie warunki do dojrzewania, butelki trzymane są w pomieszczeniach, w których temperatura waha się między 3 a 5 st. C. Twa to przynajmniej dwa lata, w trakcie których, co 3 miesiące, każda butelka musi zostać przekręcona o 1/4 obrotu. Żmudne i czasochłonne? Owszem. Ale czego się nie robi dla naturalnych bąbelków...

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje