Stringi na pośladki w okolicach kolan

Piękne plaże, piękne widoki...przysłonięte przez celulitowe olbrzymie pośladki i oklapnięte cycki, nie pierwszej już młodości przypominające placek po węgiersku.

Wyszłam na plażę, rozłożyłam ręcznik i rozpoczęłam mozolne smarowanie UV30. Miało być tak pięknie...

Reklama

Niestety moje poczucie estetyki zostało zupełnie zdewastowane przez roznegliżowane kobiety. Zacznę jednak może od początku. Po pierwsze byłam w kraju arabskim. Fakt, plaża nie była publiczna, jednak pełno na niej okutanych od stóp do głów Egipcjanek. Między nimi jak hipopotamy, rozłożyły się niewiasty narodowości polskiej, niemieckiej i rosyjskiej. Młodość owe panie już dawno miały za sobą...Ciała natomiast wystarczająco dobrze odżywione na licznych wakacjach typu all inclusive. Rozmiary w okolicach 48- 50.

Ja nie mam nic do otyłych pań. Ja rozumiem i hormony i niepohamowany apetyt nocami. Nie widzę jednak sensu wkładania stringów na pośladki, które swobodnie kołyszą się w okolicy kolan. Nie umiem też wytłumaczyć sobie chodzenia bez staników i prezentowania piersi, które zostały zdemolowane przez czwórkę nienażartych niemowląt.

Tyle jest pięknych kostiumów kąpielowych, które tam coś podtrzymają, tu coś zatuszują. Panie jednak jak na złość paradowały koło bufetu w jakiś nitkach, z dumą prezentując przez lata wyhodowany tłuszcz.

I wiecie co mnie tak na prawdę dziwi? Po co one opalają te pośladki i te piersi...nie wnikam...ale to niesmaczne.

Anna Słowiakowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje