Suplementy diety nie pomagają w odchudzaniu

Suplementy diety nie zastąpią zróżnicowanej diety i ruchu, mogą jednak przyczynić się do nadciśnienia, arytmii oraz zaburzeń pamięci.

Na polskim rynku dostępny jest tylko jeden lek na odchudzanie. Znacznie więcej oferowanych jest suplementów diety wspomagających odchudzanie, ale nie zastąpią one leków ani racjonalnej diety i aktywności fizycznej - twierdzi dr Magdalena Białkowska.

Reklama

- Jedyny dostępny obecnie lek na odchudzanie ogranicza wchłanianie tłuszczów w przewodzie pokarmowym- mówi dr Białkowska z Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie. Inne leki wycofano z użycia z powodu niepokojących skutków ubocznych.

Efektów brak

Wiele osób sięga w tej sytuacji po suplementy przeznaczone dla otyłych. Dr Białkowska twierdzi, że najczęściej zawierają one chrom, błonnik, multiwitaminy, karnitynę, chitosan lub CLA (kwas linolowy). Dodaje, że ich efekty, niestety, najczęściej nie są zadowalające.

Jakie suplementy diety warto zatem stosować choćby w ograniczonym zakresie?

- Suplementy zawierających błonnik, witaminy i składniki mineralne są przydatne przede wszystkim w korygowaniu objawów niepożądanych powodowanych zastosowaniem diety restrykcyjnej - podkreśla dr Białkowska.

Warzywa zamiast tabletek

Codzienna dieta powinna zawierać minimum 20 gram błonnika na każde 1000 kalorii, czyli co najmniej 40 g. Osoba, która je normalnie bez trudu może zapewnić sobie taką minimalną ilość tego włókna pokarmowego.

- Wystarczy zjeść w ciągu dnia około 1 kg warzyw i owoców, przy czym 2/3 kg powinno przypadać na warzywa - mówi dietetyczka. W diecie 1000 kalorii błonnika jest jednak zbyt mało - jedynie 14 g. A jeszcze mniej jest go w tzw. diecie ryżowej (zaledwie 7 g) czy diecie Mayo (5 g).

- W tej sytuacji uzasadnione jest stosowanie preparatów zawierających błonnik - twierdzi dr Białkowska. Dodaje, że wspomaga on odchudzanie, gdyż daje uczucie sytości i korzystnie wpływa na florę bakteryjną przewodu pokarmowego. Poza tym obniża we krwi glukozę, cholesterol i trójglicerydy, a zwiększa wrażliwość organizmu na działanie insuliny.

- W diecie niskokalorycznej brakuje też niektórych witamin i składników mineralnych, takich jak wapń, witamina B1 (tiamina), witamina B6 (pirydoksyna) oraz żelazo, które też należałoby uzupełniać - zwraca uwagę dr Białkowska.

Dowodów nadal brak

Nie ma jedynie dowodów, że spożywanie dodatkowych ilości wapnia w suplementach wspomaga odchudzanie.

- Przez 2 lata podawano otyłym kobietom 1500 mg wapnia dziennie, ale nie zauważono, by wpłynęło to na redukcję masy ich ciała - twierdzi dr Białkowska. Jej zdaniem, lepsze efekty daje wapń zawarty jedynie mleku i w produktach mlecznych.

Korzystne może być natomiast zażywanie kwasu alfa-liponowego (ALA), bardzo silnego przeciwutleniacza. Obniża on glukozę i zwiększa oporność na insulinę, przydatny jest u chorych na cukrzycę w zapobieganiu i leczeniu neuropatii cukrzycowej.

Niebezpieczne suplementy

Dr Białkowska ostrzega natomiast przed suplementami reklamowanymi jak odchudzające, takie jak wyciąg z tradycyjnego zioła chińskiego Ma huang (efedra). Przypomina, że Amerykański Urząd ds. Żywności i Leków (FDA) wycofał z użycia efedrę, która u niektórych osób powodowała zawały serca i zaburzenia rytmu serca oraz udary mózgu. Ale w jej miejsce pojawiła gorzka pomarańcza, która może też powodować zaburzenia, takie jak nadciśnienie krwi, arytmię serca, zaburzenia pamięci oraz nadwrażliwość na promieniowanie ultrafioletowe.

- Suplementy diety, jeśli mają jakieś uzasadnienie w odchudzaniu, to muszą być dobierane indywidualnie - podkreśla dr Białkowska. Ale nawet wtedy nie zastąpią racjonalnej diety i aktywności fizycznej - dodaje.

Zbigniew Wojtasiński

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje