Światowy alert z powodu zapalenia płuc

Władze sanitarne na całym świecie zostały postawione w stan alertu z powodu działania wirusa powodującego ciężką odmianę zapalenia płuc, która zabiła dotąd dziewięć osób, a setki odizolowała w szpitalach.

Rozprzestrzenianie się choroby zaalarmowało już podróżnych. Na międzynarodowym lotnisku w Hongkongu wielu pasażerów przybywających m.in. z Tajwanu i Singapuru nosi maseczki chirurgiczne.

Reklama

Linie lotnicze Cathay Pacific nakazały swemu personelowi, by nie odprawiał pasażerów wykazujących symptomy choroby i kierował ich na badania lekarskie.

Nietypowa choroba, określona mianem syndromu SARS, stanowi zagrożenie dla zdrowia w całym świecie - głosi oświadczenie, wydane w sobotę przez dyrektor generalną Światowej Organizacji Zdrowia Gro Harlem Brundtland.

Choroba, która zaczyna się od symptomów przypominających grypę, jak kaszel, gorączka i trudności w oddychaniu, może szybko rozwinąć się w zapalenie płuc.

Dotychczas zmarło pięć osób w Chinach, dwie w Kanadzie, jedna w Hongkongu i jedna w Wietnamie. Chorobę odnotowano także w Indonezji, Tajlandii, Singapurze i na Tajwanie. Eksperci WHO i służby medyczne w wielu krajach badają możliwe powiązania między przypadkami zachorowań w różnych regionach świata.

W Hongkongu miejscowe władze zapewniają, że choroba nie przybiera rozmiarów epidemii. W niedzielę liczba zachorowań na ciężką odmianę zapalenia płuc wzrosła tam do 49 z 37 w sobotę. Do 20 z 16 w sobotę zwiększyła się też liczba zachorowań w Singapurze.

Dowiedz się więcej na temat: choroby | alarm

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje