To nie jest sprawa rodzinna

Przemoc domowa nigdy nie powinna pozostać dramatem zamkniętym w czterech ścianach. Ważne, by ofiary przemocy pokonały poczucie bezsilności. Stanie się tak, jeśli będą wiedziały, że nie są same.

- Ja uważam, że to, co robi tata, to jest znęcanie. Znęcanie, moim zdaniem, to działanie na szkodę drugiej osoby tak, żeby ją zniszczyć, Zachowanie mojego taty wobec mamy wygląda tak, jakby on chciał ją zniszczyć - wyznaje 16-letnia Adriana, w dokumentacji jednej ze spraw prowadzonych przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

Reklama

Problem przemocy nie dotyczy tylko rodzin patologicznych. Specjaliści podkreślają, że do przemocy domowej może dojść w każdej rodzinie, niezależnie od jej statusu społecznego, sytuacji materialnej czy poziomu wykształcenia.

Czego się boją?

Jak podaje Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia", ofiarami przemocy w rodzinie najczęściej padają kobiety (58 proc.) oraz dzieci do lat 13 (24 proc.). W 96 procentach przypadków sprawcami są mężczyźni - mężowie, ojcowie, partnerzy.

- Bicie, krzyki, awantury, znęcanie fizyczne i psychiczne to tajemnica wielu polskich rodzin. Wśród wielu pokrzywdzonych pokutuje przekonanie, że to, co dzieje się w domu, powinno w domu pozostać. W taki właśnie sposób ofiary często tłumaczą fakt nieinformowania policji o swojej sytuacji. Zdarza się, że ukrywane przez wiele lat problemy wychodzą na jaw dopiero wówczas, gdy dochodzi do tragedii - zwraca uwagę asp. Małgorzata Gołaszewska z Wydziału Prasowego Komendy Głównej Policji.

- Z czego wynikają obawy ofiar? Osoba poniżana fizycznie czy psychicznie zwykle boi się, że gdy odważy się poprosić kogoś o pomoc, sprawca przemocy ją zniszczy. Gdy sama nie pracuje, obawia się dodatkowo, że zostanie bez środków do życia, "na lodzie" - tłumaczy Anna Tobiasz, psycholog gdańskiego oddziału Centrum Praw Kobiet, w którym w ubiegłym roku z darmowej porady prawnej i psychologicznej skorzystało ponad pół tysiąca mieszkanek Gdańska i okolic. Szczególnie dużą grupę stanowiły starsze kobiety, które musiały żyć pod jednym dachem z mężem lub synem - alkoholikiem, a także... młode mężatki w ciąży lub z małymi dziećmi, których partnerzy stosowali wobec nich przemoc psychiczną i ograniczali środki do życia.

- Najczęściej proszą nas tylko o pomoc prawną, same zresztą twierdzą, że nie potrzebują rozmowy z psychologiem. Siadają przed prawnikiem i... wybuchają płaczem, bo wcześniej nie miały z kim porozmawiać o swoim problemie - mówi Anna Tobiasz. Dlatego, jej zdaniem, dyżurujący prawnik musi być też po części psychologiem, a rozmowa - czymś więcej niż tylko litanią przepisów.

Policja podkreśla, że sprawcy często starają się doprowadzić do izolacji społecznej ofiary, kontrolują i ograniczają jej kontakty z rodziną, przyjaciółmi i sąsiadami. Odizolowanie i ukrywanie problemów sprawia, że ofiara przemocy czuje się coraz bardziej bezsilna, a "władza" sprawcy systematycznie się zwiększa. Nie wolno więc zwlekać... Tym bardziej, że policja wzywana jest zwykle dopiero w ekstremalnych sytuacjach, a czasami - zbyt późno.

On się nie zmieni...

- Krzywdzenie osób bliskich jest przestępstwem, takim samym, jak przemoc wobec obcych. Przemoc domowa rzadko jest incydentem jednorazowym. Jeżeli wobec sprawcy nie podejmie się natychmiastowych, stanowczych działań - przemoc się powtórzy - mówi asp. Małgorzata Gołaszewska. - Nie wszystkie ofiary zdają sobie nawet sprawę z tego, że padły ofiarą przestępstw. Bardzo istotne jest uświadomienie im, że bicie, wyzwiska i groźby są zachowaniami zabronionymi przez prawo, a osoba, która się dopuszcza takiego działania popełnia przestępstwo - dodaje.

Procedurę postępowania policji w przypadkach przemocy domowej określa tzw. "Niebieska Karta", która weszła w życie 1 marca 2008 roku. To przede wszystkim zasady podejmowania interwencji domowych.

Dowiedz się więcej na temat: sprawca | schronisko | domowa | sprawcy | schroniska | przemoc

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje