Wielcy nieobecni

24 czerwca 2008 r. odszedł od nas na zawsze Józef Szajna - ostatni z trzech, obok Grotowskiego i Kantora, wielkich twórców teatru plastycznego. Był wielki nie tylko wielkością artysty, ale także wielkością i niezwykłością Człowieka.

Był jedną z najważniejszych postaci polskiej sztuki po drugiej wojnie światowej i był zranionym sumieniem człowieczego świata. Należał do tych cudem ocalonych, którzy wyszli z Auschwitz z życiem. Doświadczenia apokalipsy obozu zagłady i celi śmierci były dla niego tą ekstremalną sytuacją, która pozostaje punktem odniesienia wobec wszystkich zdarzeń życia, kształtuje postawę i formuje ludzką osobowość. Lapidarnie określał to artysta, mówiąc: Ja jestem z pętli odcięty, dlatego znam nie tylko życie.1 Sztuka twórcy: plastyka i teatr, których nie sposób oddzielić, są bowiem jednością, stanowią tych doświadczeń świadectwo i rezultat.

Reklama

Od malarstwa do teatru

Szajna był prekursorem głównych tendencji sztuki lat 60.: dążności do integracji dyscyplin i wyjścia malarstwa w przestrzeń. Do teatru wszedł od strony sztuki, wiedziony obydwiema tymi potrzebami i z bagażem eksperymentalnych działań w malarstwie. W drugiej połowie lat 50. tworzył, jak niemal wszyscy artyści w owym czasie, malarstwo materii, by wkrótce poszerzyć repertuar środków o przedmioty zdegradowane, śmietnikowe, z których budował asamblaże i kompozycje reliefowe osadzone w estetyce antyestetyzmu.

Wprawdzie były to działania plastyczne zgodne z trendami epoki, ale nie wynikały z mody czasu. Mimo że z formalnego punktu widzenia dochodził artysta do analogicznych jak inni współcześni rezultatów: negacji norm estetycznych i podnoszenia materiałów i przedmiotów zdegradowanych do rangi sztuki; jednak inny kierował nim powód twórczy i inne stawiał sobie zadania i cele. W dobie, gdy powszechne stało się przekonanie wyrażone przez McLuhana, że środek przekazu sam jest przekazem2, przesłanie w sztuce utraciło swoją ważność. Większość artystów dążyła do zaskoczenia widzów zastosowaniem tworzywa i formy, jakich nikt nie użył przed nimi. Dla Szajny - odwrotnie: to treść przekazywana była podstawowo istotna. Dla jej wyartykułowania poszukiwał adekwatnych środków i znajdywał je w zgrzebnych przedmiotach codzienności i z kręgu arte povera, bo tylko one mogły udźwignąć jego idee i jego wizję. I nie z potrzeby przeciwstawienia się konwencjom przełamywał barierę dyscyplin stając na pograniczu plastyki i teatru, ale dlatego, że żadna z nich z osobna nie potrafiła tej idei i wizji sprostać. Także i sprzeciw wobec norm estetycznych nie wynikał u Szajny z buntu przeciw tradycji, ale miał podłoże w kryzysie wyobrażeń o uszlachetniającym wpływie piękna na człowieka, kryzysie, który w brutalny sposób ujawniły doświadczenia wojny.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje