Współczesna matka Polka

Polka kocha dzieci i nie zrezygnuje z macierzyństwa za nic w świecie. Ale nie zamierza już bezgranicznie poświęcać się rodzinie. Chce być nie tylko dumna ze swojej podniosłej roli, ale i zwyczajnie, po ludzku zadowolona. Z dzieci, z męża i z własnego życia.

Ma jedno lub dwoje dzieci, pierwsze urodziła w wieku 25-30 lat. Najczęściej ma średnie wykształcenie, jest zatrudniona w biurze, w usługach, rzadko na kierowniczym stanowisku. Zarabia mniej niż mąż, życie dzieli między pracę, prowadzenie domu i wychowanie potomstwa. Większość wolnego czasu poświęca rodzinie. To ona robi zakupy i gotuje obiady, ona sprząta i biega na wywiadówki.

Reklama

Jeżeli się rozwodzi, dzieci zostają z nią, za to często zmuszona jest walczyć z eksmężem, który nie chce płacić alimentów. Tyle o statystycznej polskiej mamie mówią badania socjologiczne z ostatnich lat (m.in. wg CBOS, 2007 r.).

Co interesujące, obraz ten zasadniczo nie zmienił się od ćwierć wieku, mimo rewolucyjnych przemian w kraju. Ani poprawa poziomu życia w ostatnich latach, ani dzisiejsze widmo kryzysu nie wpłynęły na jedno: najważniejsze było i jest dla nas dobro rodziny - tak twierdzi 70 proc. Polek (wg OBOP 2008 r., CBOS 2007 r.). Coś jednak różni nas od naszych mam i babć. Co takiego i czemu zawdzięczamy te przemiany?

Spadek po tradycji

- Matka Polka to nasz krajowy wynalazek, symbol, który w innych kulturach nie ma swojego odpowiednika - mówi psycholog Maria Szczucka. - Korzenie tego określenia tkwią w naszej niełatwej, narodowej historii, w której całe pokolenia mężczyzn poświęcały życie, walcząc o wolność. Kiedy mężowie, ojcowie i bracia ruszali do powstania, na front albo dogorywali na zsyłkach i w więzieniach, w domach zostawały kobiety z dziećmi.

Musiały same dawać sobie radę, dźwigając na barkach odpowiedzialność za rodzinę. Nie tylko podtrzymywać ducha patriotycznego, czyli dbać o morale potomstwa, ale też je nakarmić, ubrać, wykształcić. Mężczyźni całymi latami byli albo nieobecni, albo zajęci ważniejszymi sprawami. Powtórkę z historii Polki przerobiły całkiem niedawno. W okresie powstawania "Solidarności" i strajków w sierpniu 1980 r., na murach Stoczni Gdańskiej pojawił się napis, głoszący: "Kobiety, nie przeszkadzajcie nam, my walczymy o Polskę"...

Tak skutecznie wbito nam do głowy ten model, że nawet gdy walka o wyższe racje się skończyła, pozostała świadomość, że rodzina i wychowanie dzieci są przede wszystkim na naszej głowie. Tyle że tradycyjny podział ról, w którym mężczyzna zarabia na utrzymanie, a kobieta zajmuje się domem i dziećmi, jest już reliktem przeszłości. Polki, owszem dom prowadzą jak za dawnych czasów, ale jednocześnie już od kilkudziesięciu lat pracują zawodowo i najczęściej na pełny etat (65 proc., CBOS, 2007 r.).

Nieformalny etat

Nawet te z nas, które przyznają, że chętnie zostałyby w domu z dziećmi, są często zmuszone pójść do pracy, bo mężowska pensja rzadko kiedy wystarcza na utrzymanie kilku osób. Ale ambicją większości z nas wciąż jest idealnie posprzątany dom, wychuchane dzieci i zadowolony mąż.

Rano idziemy więc do pracy, a po powrocie czeka na nas drugi, nieformalny etat: prowadzenie domu. Średnio poświęcamy mu 5,5 godziny tygodniowo, a wartość tej pracy to około 2500 zł miesięcznie! (dane z książki "Nieodpłatna praca kobiet", A. Titkow, P. Duch-Krzystoszek, B. Budrowska). Podołać tak wielu obowiązkom to nie lada wyczyn, wymagający wielkiego poświęcenia.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje