Wylęgarnie lolitek

Na Bliskim Wschodzie coraz większą popularnością cieszą się salony piękności dla małych dziewczynek, w których niebezpiecznie zaciera się granica między dzieciństwem a prowokacyjną "dorosłością".

W jednym z salonów piękności mieszczącym się w Bejrucie nie znajdziecie żadnych kremów przeciwzmarszczkowych czy liftingujących. Nie ma takiej potrzeby - średnia wieku klientek wynosi tam 10 lat. Salon ten jest jednym z wielu, które w ostatnich czasach powstały w Libanie z myślą o najmłodszych. Maya Halal, właścicielka, otworzyła go pod wpływem swoich dzieci.

Reklama

"Nasze salony fryzjerskie i kosmetyczne nie są przeznaczone dla dzieci. Obsługa jest tam inna, wystrój nie dość kolorowy, a atmosfera nie odpowiada najmłodszym. Wpadłam więc na pomysł, żeby otworzyć miejsce dla nich, gdzie będą czuć się odprężone i szczęśliwe." - mówi Maya Hilal, właścicielka salonu piękności dla dzieci.

W rezultacie powstało miejsce bardziej przypominające sklep z zabawkami niż tradycyjny salon piękności. Jaskrawe kolory, pokój do zabawy - wszystko zostało tu zaprojektowane tak, by dzieci czuły się jak w domu.

Zdaniem niektórych psychologów, klientki dziecięcych salonów dorastają zbyt szybko. Nadmierna dbałość o wygląd, fryzurę i urodę może zamienić je w małe lolity. To jednak rzadki głos protestu w przywiązującym dużą wagę do wizerunku Libanie, gdzie dbanie o piękno dla wielu nie jest luksusem, a rutyną - bez względu na okoliczności czy wiek.

Zobacz film:
""

Tłum. Katarzyna Kasińska na podst. AFP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje