Wystarczy chwila...

To naprawdę zdarza się między kobietą a mężczyzną. Uczucie potrzebuje zaledwie chwili, krótkiego spojrzenia, przypadkowego zetknięcia, aby zakwitnąć pełnym blaskiem.

To są cudowne spotkania i niezapomniane przeżycia. Doświadczyć ich może każdy, kto jest na nie otwarty, ale są też takie osoby, które się przed nimi bronią, które nie chcą w nagły sposób zmieniać swojego życia.

Reklama

Oto jeden z bardzo typowych listów, traktujących o takich znajomościach: "Poznałam mojego męża, kiedy uciekł mi autobus, którym miałam jechać do kościoła załatwiać formalności związane z małżeństwem z zupełnie innym mężczyzną. Dobiegłam do przystanku, zobaczyłam tył odjeżdżającego autobusu i ... jakiegoś młodzieńca, który dłubał coś pod uniesioną maską. Nie zwróciłabym na niego uwagi, gdyby nie zapytał, czy przypadkiem nie umiem naprawiać samochodów..."

Autorka tego listu przyznaje, że niedoszłe małżeństwo, do którego zapewne doszłoby, gdyby nie spóźniła się na autobus, bardziej planowali jej rodzice niż ona sama. Teraz jest szczęśliwa z właścicielem auta, które "wiedziało, kiedy się popsuć"...

O takich chwilach opowiada się później latami, nie zawsze jednak ich dalszy ciąg ma happy end. Wynika to jednak bardziej z braku właściwej oceny sytuacji: taka czy inna chwila bowiem może, ale nie musi oznaczać aż tak wielkich zmian w życiu.

Największe niebezpieczeństwo to zbytnie zaufanie do ludzi, których w takich nieoczekiwanych, dziwnych czy przypadkowych okolicznościach spotykamy. To jest trochę jak loteria, ale z drugiej strony musimy pamiętać, że stawką w niej jest nasze życie, nasz los...

Tak więc nie zawsze wystarczy chwila... Chwila może coś uświadomić, zwrócić na coś lub kogoś uwagę, ale dalsze losy takiej znajomości to już nasze dzieło. To rozmowy, spotkania, decyzje jak to w życiu, które zresztą jest jak chwila...

Grażyna

grazynamika@interia.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje