Za dużo atrakcji

Spełnić się to nie znaczy wypełnić życie wrażeniami, mówi Monika Zubrzycka-Nowak, coach i doradca, która prowadzi warsztaty samorozwoju dla kobiet.

Kolekcjonowanie wrażeń nam szkodzi?

Reklama

Monika Zubrzycka-Nowak: Dążenie do przyjemności, szukanie nowych wrażeń jest naturalne. Istotne są proporcje. Coraz częściej spotykam ludzi, którzy mimo zaawansowanego wieku traktują samych siebie jak dzieci: uważają, że powinni nieustannie dostarczać sobie stymulacji i nowych bodźców. Owszem, to dobre, kiedy jesteśmy bardzo młodzi i zależy nam na rozszerzeniu horyzontów, gromadzeniu doświadczeń. Ale w drugiej ćwiartce życia człowiek powinien już zadać sobie proste pytanie: czy ja od tego mądrzeję? Czy niestety wręcz przeciwnie? Bo trzeba też dbać o dorosłego, którego mamy w sobie.

Pokusie ekscytujących przeżyć dość trudno się oprzeć.

To prawda, ale mam wrażenie, że jesteśmy dziś przestymulowani, przekarmieni atrakcjami. To sprawia, że coraz mniej nas cieszą. Po drugie to nakręca spiralę nudy. Są ludzie, którzy potrafią wyjść z kina, bo bez popcornu i coli film wydawał im się jakiś nudny.

Jak szukać równowagi między nowymi doświadczeniami a potrzebą stabilizacji?

Koło trzydziestki człowiek powinien już umieć odpowiedzieć na pytanie: czemu ja służę? Co w życiu jest warte tego, bym się w pełni, z oddaniem zaangażował? Dla wielu ludzi jest to rodzina, dla innych jakaś pasja, wartość, idea. Jeśli coś takiego istnieje, nie zgubimy równowagi, a nowe doświadczenia będą atrakcyjnym dodatkiem.

Rozmawiała Magdalena Jankowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje