Koniec z nieprawdziwymi teoriami

Co jeść, jak przygotowywać potrawy, jakich dokonywać wyborów w trosce o zdrowie - nieustannie jesteśmy bombardowani niemal ze wszystkich stron rozmaitymi na ten temat informacjami. I dobrze, bo wiedza o prawidłowym odżywianiu się, w świecie przeładowanym konserwantami, czy modyfikowanym genetycznie jedzeniem, na pewno jest przydatna. Rzecz w tym, że często te informacje wzajemnie się wykluczają, a my zaczynamy się w tym wszystkim gubić.

Reklama


Przez całe lata na przykład, funkcjonowała teoria, że mleko powinny pić tylko małe dzieci. Dorosłym zaś mleko szkodzi. Tymczasem najnowsze zalecenia dietetyków to picie 4 do 5 szklanek mleka dziennie! Okazuje się, że napój ten jest niedoścignionym źródłem wapnia i żaden inny produkt nie jest w stanie mu pod tym względem dorównać. Tylko pijąc mleko, a także kefiry i nietłuste jogurty, jedząc żółte i białe sery, jesteśmy w stanie zapobiegać osteoporozie. Oprócz wapnia mleko zawiera fosfor, cynk, potas, magnez oraz witaminy. Mleko jest także doskonałym napojem dla odchudzających się. Jest bowiem bogate w składniki odżywcze, więc szybko zaspakaja głód, a nie dostarcza wielu kalorii. Dietetycy zalecają pić mleko 1,5-, 2-procentowe - natomiast to zupełnie pozbawione tłuszczu 0%, nie ma witamin. Dementuje się także plotki o szkodliwości mleka UHT. Jest ono raczej napojem uboższym (o witaminę C i kwas foliowy), ale nie trującym.

Dużo też swego czasu mówiło się o tuczących ziemniakach i makaronie. Teorie te także należy odstawić do lamusa. Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że tak makaron jak i ziemniaki, owszem będą nam zwiększać obwód bioder, ale tylko, gdy podamy je z kalorycznymi dodatkami. Ziemniaki to wbrew pozorom bardzo szlachetna roślina. Zawiera cenny błonnik, a także sporo witaminy C, potas i magnez. Najwięcej tych ostatnich mieści się pod skórką, więc dobrze gotować je lub piec w "mundurkach". Dobre odmiany ziemniaków wspaniale smakują saute lub z ugotowanym razem, rozgniecionym ząbkiem czosnku i natką pietruszki (szczególnie poleca się takie na kaca). No i są wtedy mało kaloryczne - 100gr ziemniaków to ok 60 kcal! Szkodliwe natomiast dla zdrowia są frytki smażone w tłuszczu, chipsy, stare, kiełkujące ziemniaki, kartofle polane sosem z pieczeni czy mocno posolone. Takich zdecydowanie należy się wystrzegać.

Makaron można zepsuć i uczynić go kalorycznym na dwa sposoby: rozgotować lub polać tłustym sosem. Można niestety zrobić i jedno i drugie i zafundować sobie żywieniową oraz kulinarną porażkę. Dlatego makaron musi być ugotowany al dente - czyli ma być sprężysty, lekko twardawy. Wtedy porcja, niczym nie doprawionego, tak ugotowanego makaronu, będzie miała około 110-120 kcal. Najmniej kaloryczne są makarony pełnoziarniste, gryczane i razowe! Znajduje się w nich sporo błonnika, a także witaminy z grupy B i minerały. Są dobrymi węglowodanami i dlatego dostarczają energii przy okazji zmniejszając apetyt i nie podnosząc zanadto poziomu cukru we krwi. Jeśli więc będziemy kupować właściwe makarony, odpowiednio je gotować oraz polewać lekkimi, warzywnymi sosami, to możemy mówić o dietetycznym odżywianiu się. Zadamy tym samym kłam mitom o tuczącym makaronie.

Podobnie do makaronu, rzecz ma się z chlebem. Najprościej go odstawić, bo mówią, że tuczy. Pewnie! Gdy mamy do wyboru chleb z supermarketu zrobiony z pozbawionej wszystkiego, co wartościowe, mąki pszennej oraz spulchniaczy, konserwantów, suchych drożdży, barwników i bóg wie czego jeszcze, to rzeczywiście lepiej go nie jeść wcale. Taki chleb tuczy, ponieważ zawiera tzw złe węglowodany - podnosi gwałtownie poziom cukru we krwi i napędza apetyt. Chleb sporządzony w tradycyjny sposób, na zakwasie i z nieoczyszczonej mąki jest bardzo zdrowy. Ma wiele witamin, kwas foliowy i błonnik. Ze względu na ów zakwas polecany jest nawet przy schorzeniach żołądka, nerek, trzustki czy wątroby. Generalnie im ciemniejszy chleb tym zdrowszy. Należy jednak uważać, ponieważ często byle jaki chleb, jest sztucznie barwiony. Pozostaje jednak watowaty, gąbczasty, kruszy się przy krojeniu i pozbawiony jest smaku - po tym możemy poznać podróbkę.

Wiele z nas mocno ogranicza też spożycie jaj, ponieważ wciąż pokutuje mit, że są zdradliwe ze względu na ilość cholesterolu. Owszem jest to prawda i współczesna nauka temu nie przeczy. Przeczy natomiast zwalaniu całej winy za choroby serca i układu krążenia, na cholesterol. Organizacje zdrowia, nawet te zajmujące się chorobami serca, zalecają spożywanie jaj codziennie, a nawet częściej. Jajka bowiem zawierają kwas foliowy, witaminę A, E, D, B12, K, liczne składniki mineralne oraz kwasy omega-3 i omega-6. Oczywiście najzdrowsze są jajka z gospodarstw ekologicznych, bo mają najwięcej wartości odżywczych i jednocześnie najmniej cholesterolu. Są więc szczególnie polecane tym, którzy jednak tego cholesterolu powinni unikać.

Zapewne jeszcze nie raz usłyszymy, że jajka jednak nie są zdrowe, a potem, że może jednak są. Podobnie z ziemniakami, makaronem, chlebem i tym wszystkim, czego nie udało się tu wymienić i omówić. Wciąż wysoce dyskusyjną sprawą pozostaje np. wyższość masła nad margaryną lub odwrotnie. Na pewno warto śledzić te wszystkie rewelacje, a potem starać się zachować zimną krew i kierować rozsądkiem.

Zajrzyj też na www.lugo.com.pl

materiały promocyjne

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje