Laureaci

Aneta Ben Cheikh, Warszawa (Białołęka)
Izabela Gwozdowicz, Czarne
Debora Olszańska, Opole


Aneta Ben Cheikh, Warszawa (Białołęka)

Szczoteczka, a raczej zestaw Philips Sonicare DiamondClean zaskakuje już samym wyglądem. Elegancki i nowoczesny design, bardzo praktyczne w podróży etui, które przy pomocy kabla USB może służyć jako ładowarka, przydatna elegancka szklaneczka - również ładowarka, dwie zapasowe końcówki. W szczoteczce Philips Sonicare DiamondClean zastosowano technologię soniczną, która zapewnia intensywne i dynamiczne czyszczenie za pomocą fali sonicznej dzięki generatorowi fal dźwiękowych o częstotliwości 260Hz. W praktyce wygląda to tak, że fale dźwiękowe rozchodzą się w płynie składającym się z wody pasty i śliny i wywołują delikatny proces kawitacji, który polega na powstawaniu w cieczy miejsc o zmniejszonym ciśnieniu i tworzeniu chmury bąbelków. Powstałe w ten sposób aktywne bąbelki energicznie uderzają w powierzchnię zębów i dziąseł efektywnie oczyszczając je z osadów. Fale dźwiękowe nie tylko zwiększają możliwość mechanicznego usuwania płytki bakteryjnej, ale odgrywają dużą rolę w biologicznej redukcji flory bakteryjnej. Szczoteczka ta jest więc świetnym rozwiązaniem dla osób noszących aparaty ortodontyczne (nareszcie!). Znacznie ułatwia i skraca czas mycia zębów, a do tego jest niezwykle delikatna dla wrażliwych dziąseł. Po umyciu przez długi czas pozostaje w ustach uczucie czystości i gładkości. Dzięki pięciu trybom czyszczenia, możemy wybrać odpowiedni dla swoich potrzeb. Szczoteczka posiada również wskaźnik baterii, aby można było odpowiednio wcześnie podłączyć ją do ładowarki i zapobiec niemiłej niespodziance.
Do tej pory nie znalazłam minusów szczoteczki Philips Sonicare DiamondClean. Szkoda, ze nie odkryłam jej wcześniej. W związku z tym, że okres testowania jest bardzo któtki, czekam jeszcze na efekty wybielające.


Izabela Gwozdowicz, Czarne
 
Jestem osobą, która bardzo stroni od wszystkiego co różowe, jednak absolutnie nie przeszkadza mi różowa wersja szczoteczki Sonicare DiamondClean marki Philips. To, co zasługuje na szczególne uznanie jeszcze zanim zaczniemy jej używać to piękny design, który sprawia, że staje się to wyjątkowy kobiecy gadźet. Całość zapakowana w eleganckie i bardzo szykowne etui, które pomięsci zarówno kabel usb, którym możemy ładować szczoteczkę w podróży, obie końcówki oraz urządzenie. Dodatkowo w łazience ustawić możemy elegancką szklankę, która jak się okazało nie tylko wspomoże proces płukania jamy ustnej ale również uzupełni poziom "energii" naszego urządzenia. Wizualnie jest to piękny i naprawdę godny uwagi gadżet.
 
Nie będę rozpisywała się o jej właściwościach i możliwościach , bo o nich możecie przeczytać w każdym artykule na temat tego urządzenia. Wspomnę jedynie, że szczoteczka została wyposażona w 5 trybów pracy, zegar odliczający czas szczotkowania każdej partii zębów oraz program, który ułatwi nam zaprzyjaźnienie się z urządzeniem.
 
Przechodząc do meritum: Philips Sonicare DiamondClean wersja Pink jest nie tylko designerskim, eleganckim i pięknie prezentującym się w naszych łazienkach urządzeniem jest również genialnym urządzeniem, gdy pragniemy zadbać dokładnie o naszą jamę ustną. Przyznam szczerze, że początek używania szczoteczki nie należał do najłatwiejszych, poczynająć od rozpryskującej się po lustrze, zlewie i kafelkach pasty a skończywszy na uderzaniu spodem szczoteczki o zęby. Jednak po kilku dniach wiem już w jaki sposób nakładać pastę i jak radzić sobie z urządzeniem. Początkowo trudno jest odzwyczaić się od mechanicznych ruchów, które nabywamy szczotując zęby szczoteczką manualną. Ja przez kilkanaście dni uporczywie łapałam się na próbie manipulowania szczoteczka Sonicare DiamondClean w taki sposób jak szczoteczką manualną, jednak dziś nie mam już problemu z jej używaniem.. Pomocny okazuje się tryb sygnalizowania , że minął czas szczotkowania danej partii i można przesunąć się na dalsze ząbki.
 
Na pewno już po tygodniu używania dostrzec można, że zęby są zdecydowanie lepiej oczyszczone, świeżość łytki zębów czuć do końca dnia.  Przez cały czas testowania tego produktu ładowałam szczoteczkę tylko raz, przez 12 h przed pierwszym użyciem, do dziś dnia szczoteczka nie rozładowała się, więc akumulator jest naprawdę wydajny.
 
Z czystym sumieniem mogę polecić ten produkt. Sądzę, że zaprzyjaźnię się z nim na bardzo długi czas i wierzę, że pozwoli mi jak najdłużej cieszyć się zadbanymi, zdrowymi zebami.


Debora Olszańska, Opole

Szczoteczka zaraz po wyjęciu z opakowania robi piorunujące wrażenie. Jej wygląd wraz z dołączonymi do niej ładowarkami zwala z nóg, jest tak ładna a ładowarki zachwycają swoją formą. Zgodnie z zaleceniem ładowałam szczoteczkę przez 24godziny. Niesamowite jest to, że wystarczy np. "szklaneczkę" podłączyć do prądu i włożyć do niej szczoteczkę. Viva postęp technologiczny! Obsługa jest prosta i intuicyjna. Nakładkę ze szczotką dosyć łatwo się zakłada i zdejmuje. Piszę "dosyć" ponieważ przy pierwszym montażu chciałam być delikatna (takie cudo miałam w ręku) a trzeba było użyć "siły razy gwałtu" i się nie przejmować(przecież mam tego używać). Włączenie sprzętu bardzo proste, wystarczy nacisnąć guzik, ewentualnie kilka razy by zmienić program. Bardzo wygodne jest to, że można szczoteczkę spokojnie umyć po wykonanej czynności.
Na chwilę obecną wykorzystałam tylko dwa programy, podstawowy i white. Potrzebowałam kilku dni by nauczyć się obsługi. Wydaje się to proste, ale dla osoby, która nigdy nie posiadała czegoś podobnego wcale takie nie jest. Trzeba było wyczuć, nie wiem jak to nazwać, powiedzmy, że sposób mycia. Przy moim uzębieniu by poczuć czystość trzeba "szczotkować" trochę dłużej i  "powalczyć" z zakamarkami. Na początku myślałam, że dźwięk informujący o momencie zmiany "części japy" jest zbyt cichy, ale z każdym dniem coraz bardziej się przyzwyczajam i  wydaje mi się, że jednak wszystko jest w porządku, bo słyszę kiedy następuje zmiana. Problem mógł wynikać z ekscytacji posiadania takiego fajnego sprzętu. Przez chwilę przeszło mi przez myśl, że dobrym pomysłem by było, gdyby nakładka ze szczotką(w ramach opcji do wyboru) potrafiła się wyginać, by można było ją zagiąć, ułatwiłoby to dostanie się do problematycznych miejsc. Taki abstrakcyjny pomysł, uważam, że zbyt krótko używam szczoteczki by mówić poważnie, muszę dojść do wprawy w użyciu by mieć pewność.
Na chwilę obecną (27.07.2015) używam szczoteczki 6dni. Jestem zadowolona z umycia zębów. Nie mam żadnych zastrzeżeń dotyczących tego, że jakieś miejsce w mojej buzi nie zostało porządnie umyte. Nie posiadam uczucia, że powinnam spędzić kolejne 5min na myciu. Zauważałam(jak również członkowie mojej rodziny), że moje zęby w ciągu tego czasu troszeczkę wyjaśniały, co jest oczywiście plusem.  Jak również zauważyłam, że ilość kamienia nazębnego, która uzbierała mi się na zębach od ostatniej wizyty u dentysty znacznie się zmalała. Czytałam na forach (kiedy szukałam jakiś opinii przed kupnem, zanim natrafiłam na konkurs), że ludzie chwalą to, że zmniejsza się kamień, ale nie spodziewałam się, że to będzie aż tak "drastyczne" zauważalne. Po prostu szok!.

Brzęczek powinien być troszkę głośniejszy jednak, jak dla mnie. Jestem tego pewna. Puszczany przeze mnie rano deathcore do mycia i ubierania się powoduje wyciszenie szczoteczki. Ogólnie skupienie się na czymś innym wycisza ją. W takim przypadku to myje się i myje a w pewnym momencie jest tzw "mietek".  "Był już brzęczek do zmiany strony czy jeszcze nie? " i w tym momencie szczoteczka się wyłącza bo tak dużo czasu minęło.

materiały promocyjne
Najlepsze tematy

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje