Nowa powieść Hanny Cygler

Pewna rodzina przemierza tysiące mil, by znaleźć lepszą przyszłość. Zbudować nowy dom i odkryć miłość. Nowa powieść Hanny Cygler. Książka o miłości i przemijaniu. O sile, którą dajemy sobie nawzajem.

Skąd pomysł na powiązanie losów emigrantów kaszubskich z historią Indian, ciekawie i pomysłowo wplecioną w narrację?

Reklama

Kiedy zaczęłam zbierać materiały do książki, pomyślałam, że warto byłoby połączyć te dwie sprawy. Z jednej strony mamy do czynienia z Kaszubami, ludźmi, którzy często ciemiężeni w ojczystym kraju, przyjeżdżają do nowego miejsca, z którego wypędzono jego prawowitych mieszkańców. Poza tym podczas pobytu w Minnesocie usłyszałam od koleżanki, Karoliny Serres, wstrząsające historie dotyczące szkół dla Indian, których celem była nie tyle edukacja, ile pozbawianie dzieci tożsamości. Głównym celem ich założycieli było hasło: "Kill the Indian, save the Man". Dopiero w latach 70. XX wieku indiańscy rodzice uzyskali prawo, pozwalające im odmówić wysłania dzieci do szkół położonych poza rezerwatem.

W książce pojawiają się bardzo wyraziste postacie silnych kobiet, które muszą funkcjonować w patriarchalnym społeczeństwie i radzić sobie z dominacją i często agresją mężczyzn. To temat nadal aktualny, wystarczy wspomnieć głośną akcję społeczną #MeToo. Czy uważasz, że na przestrzeni lat głos kobiet stał się silniejszy?

Piszę o różnych formach przemocy wobec kobiet od mojej pierwszej książki Tryb warunkowy. Jeśli po piętnastu latach media zaczynają zwracać uwagę na ten problem, to rzeczywiście głos kobiet stał się silniejszy, co mnie bardzo cieszy. Jestem zadowolona, że dołożyłam od siebie cegiełkę.


Ród Halmanów przewija się wielu twoich książkach - czy od początku miałaś taki zamysł? Jak Ci się udaje snuć te wątki w różnych epokach, nie pogubić się w ich powiązaniach - czy to całkowita improwizacja?

Nie, ten pomysł pojawił się przy Deklinacji męskiej/żeńskiej i opisywaniu losów ojca głównego bohatera. Pomyślałam sobie, że powinnam ten temat rozwinąć, i tak pojawił się dwuksiąg Czas zamkniętyPokonani. Po jakimś czasie dojrzałam do stworzenia Witkowi Halmanowi pradziadka. To trochę jak Gwiezdne wojny pisane od końca. To są oczywiście osobne cykle. A pogubić się jak najbardziej można, głównie w datach urodzenia. Często je zmieniam na początku powieści i tyle razy kreślę, że potem nie mogę się w tym połapać. Natomiast powiązania pomiędzy poszczególnymi członkami rodziny to dla mnie bułka z masłem. Znam Halmanów lepiej niż własnych krewnych. 

Czy postacie Matyldy i jej bratanic oraz Józula mają jakieś pierwowzory? A barwna postać Wiery, która pojawia się już w poprzednich książkach?

Matylda, jej bratanice i Józul są postaciami fikcyjnymi, które osadziłam w rzeczywistej Winonie końca XIX wieku. Aby sprawić, żeby te postacie wydały się jak najbardziej autentyczne, zwiedziłam chyba wszystkie muzea w Winonie. Poza tym osoby, z którymi rozmawiałam na interesujące mnie tematy, były szalenie pomocne, choćby sprzedawczyni ze sklepu Watkinsa. Postać Wiery też jest wymyślona. Opisuję ją w poszczególnych książkach z punktu widzenia różnych osób, więc zmienia się czasem zależnie od ich opinii.

Pomysł terapii "wannowej" jest wymyślony czy zaczerpnięty z ludowej medycyny?

Historię tę opowiedział mi ksiądz Paul Breza, kiedy po raz pierwszy zwiedzałam prowadzone przez niego Muzeum Polskie w Winonie. Ba, w wydanej przez nich broszurze znajduje się opis wypadku, któremu uległ Max Kulas. Trzynastolatek doznał złamań aż 72 kości. Wrócił do sił dzięki trzymiesięcznej kuracji w wypełnionej błotem wannie. Opiekował się nim doktor Tweedy. Resztę tej historii wymyśliłam po swojemu.

Jakie plany? przeszłość Halmanów czy teraźniejszość?

W planach mam książkę, która będzie się działa współcześnie. Będzie to mieszanka powieści obyczajowej i thrillera. Jest jednak za wcześnie, żeby mówić o szczegółach. Halmanowie doczekają się kolejnej odsłony w książce Po cudze pieniądze, której akcja będzie się przenosić się pomiędzy Afryką Południową, Europą i Ameryką. I to będzie zamknięcie mojej przygody z Halmanami. Chyba...

Hanna Cygler, Nowe niebo

Takiej powieści w polskiej prozie jeszcze nie było! Stany Zjednoczone przełomu XIX i XX wieku, ludzie śniący amerykański sen i emigranci z Kaszub.

Matylda Halman stawia wszystko na jedną kartę i wraz z osieroconymi przez brata dziećmi emigruje za ocean. Trafia do Winony w Ameryce, gdzie już wcześniej osiedliło się wielu Kaszubów. Zderzenie z nową rzeczywistością jest twarde. Los nie oszczędza rodziny Halmanów, jednak ani Matylda, ani jej podopieczni się nie poddają. Walczą o lepsze życie, choć jego ścieżki są kręte i pełne wybojów. Najtrudniejszą wybiera Felicja, ulubienica Matyldy, która chce być sobą. A to kosztuje...

Czy bohaterowie odnajdą się w nowym świecie? Czy otworzy się przed nimi nowe niebo?

Hanna Cygler - jedna z najpoczytniejszych polskich pisarek. Chętnie angażuje się w działalność charytatywną i społeczną. Przez lata pracowała jako wolontariusz w Domu Dziecka im. J. Korczaka w Gdańsku, aktywnie wspiera akcje związane z przeciwdziałaniem przemocy wobec kobiet. Dla przyjemności - czytelników i swojej - pisze powieści obyczajowe, współczesne i historyczne. Przez dziennikarzy i krytyków literackich okrzyknięta polskim Jeffreyem Archerem w spódnicy. Cygler jest autorką ciekawą świata i ludzi, chętnie wykorzystuje historie z życia wzięte, które podrasowuje fabularnie, umiejętnie posługując się schematami prozy gatunkowej.

Dom Wydawniczy REBIS opublikował dotąd 19 książek tej autorki. Ich łączny nakład wynosi ponad 150 000 egzemplarzy.

Książkę "Nowe niebo" możesz kupić TUTAJ

materiały promocyjne

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje