Wyniki testów blenderów firmy Philips

Nasze użytkowniczki wypróbowały blendery firmy Philips i opisały nam swoje wrażenia. Co sądzą o tych produktach?

"...to po postu porządny produkt"

Blender posiadam od niedawna, ale mogę już powiedzieć, że jest to po prostu porządny produkt, który mam nadzieję, posłuży przez lata. Końcówki są wymienne (blendowanie, miksowanie i rozdrabnianie), co czyni blender bardzo uniwersalnym urządzeniem. Wymiana końcówek zajmuje dosłownie sekundę, dzięki czemu przygotowanie koktajlu czekoladowo-bananowego z bitą śmietaną i kruszoną czekoladą zajęło mi w sumie 4 minuty! Dodatkowo ułatwia to mycie (do tej pory posiadałam blender "w całości", którego mycie było bardzo kłopotliwe- ciężko było jednocześnie doczyścić końcówkę i nie zamoczyć korpusu). Metalowa końcówka blendująca sprawdza się też zdecydowanie lepiej niż plastikowa: zarówno podczas pracy jak i ułatwia to jej dokładne umycie.
Kolejnym plusem są noże- są na prawdę ostre! Bałam się, że rozdrabniacz nie poradzi sobie z czekoladą, ale nie było najmniejszego problemu.
Pojemnik rozdrabniacza i dodana do zestawu miarka są dosyć małe, no ale jest to przecież urządzenie podręczne a nie robot kuchenny. W akademiku, gdzie miejsca mało, rozmiary wychodzą zdecydowanie na plus. A miarka wykonana z grubego plastiku jest na szczęście "gosio-odporna", zaraz po wyjęciu udało mi się ją dosyć widowiskowo upuścić i nie została nawet rysa. .
Szkoda, że jest tylko jedna dostępna prędkość pracy: blender pracuje bardzo szybko (400ml śmietany ubite w 110 sekund). Przy łączeniu delikatniejszych produktów może nawet trochę za szybko. Za to przy blendowaniu składników do zup/kremów/koktajli czy rozdrabnianiu- szybkość jest powalająca. 
Co do głośności: do najcichszych urządzeń nie należy. Taki normalny. Ale też nie przeszkadza, zwłaszcza biorąc pod uwagę szybkość pracy.

Podsumowując:

Plusy:
- jakość wykonania
- ostre noże
- wymienne końcówki
- metalowa końcówka blendująca
- wielkość urządzenia
- łatwość czyszczenia
- szybkość pracy
- łatwość obsługi
- uniwersalność

Minusy:
- wibruje na tyle mocno, że dłuższe używanie jest średnio wygodne dla posiadaczy małych dłoni ;)
- końcówka blendująca ma dosyć głęboko osadzone noże: z produktami ułożonymi tylko tak, żeby zakryć dno pojemnika może sobie nie poradzić (w garnku banany blendowało średnio, ale już po dodaniu odrobiny mleka (na wysokość ok 3cm), ruszyło do akcji i po 30 sekundach miałam koktajl)

Neutralne:
-głośność pracy

Czyli polecam!
Małgorzata Ptak

"... wygodny w użyciu"

Pierwsze wrażenia

Pewnego dnia, w okolicach godziny 11:00 do moich drzwi zawitał kurier z przesyłką - dość dużą paczką z blenderem. Po wypełnieniu formalności zabrałam się za rozpakowywanie... pod nadzorem czujnych oczu reszty domowników i wujka.

Pierwsze wrażenia estetyczne, zarówno przed odpakowaniem, jak i po, były pozytywne. Sprzęt, mimo że zafoliowany (a może właśnie dlatego, bo sprawiał dzięki temu "poważne" wrażenie), prezentował się bardzo ładnie i schludnie, elementy (tj. rozdrabniacz i część silnikowa, trzepaczka oraz dwa pojemniki) były zgrabnie poukładane w swoich przegródkach, nie sprawiały wrażenia chaosu... "Wrażenie chaosu" to bardzo częste zjawisko przy zakupie sprzętów elektronicznych - ogrom części rozrzuconych po pudełku, mała karteczka z niezrozumiałą instrukcją, miliony poplątanych ze sobą kabli doprowadzają użytkownika do oczopląsu, w związku z którym rzuca urządzenie w kąt i boi się ponownej konfrontacji. W wypadku blendera Philips HR1607 zjawiska tego uniknęłam, całkowicie.

Jeśli chodzi o instrukcję obsługi, zacznę od wad. Była wydrukowana na rozdzielnych karteczkach, z czego obrazkowy opis znajdował się tylko na jednej. Wszyscy wiedzą, jak denerwujące są instrukcje pisane drobnym druczkiem w milionach języków, gdzie znalezienie swojego zajmuje średnio 3 minuty (co jest zrozumiałe i - z trudem - akceptowalne przy dystrybucji do tylu krajów), ale takie plątanie się z osobnymi stronami w poszukiwaniu języka ojczystego (na dodatek na jednej z tych "osobnych" od obrazków kartek), jest dużo bardziej uciążliwe. Poza tym, sam opis, pod względem zarówno treści, jak i wizualnym, był bardzo czytelny. Moja koleżanka stwierdziła wręcz, że "dla idiotów", ale tutaj jest to ogromnym plusem, bo - jak wspomniałam - zapobiega  powstaniu "wrażenia chaosu". Wszystko jest wytłumaczone czarno na białym (a właściwie żółtym, bo taki kolor ma kartka) i dzięki temu każdy, nawet początkujący kucharz-robociarz, pojmie działanie mechanizmu.

Zaraz po oględzinach i zapoznaniu się z instrukcją, zaczęłam się głowić, do czego użyć blendera najpierw. Oczywiście, zanim wpadł w moje ręce, miałam mnóstwo pomysłów, odłożonych przepisów i potraw, które chciałam wypróbować, a gdy wreszcie się pojawił, nie mogłam wymyślić nic. Przejrzałam swoje zapasy - w oczy rzucił mi się kalafior i brukselka... Postanowione! Spróbuję zrobić krem.

Zaczęłam od wyczyszczenia ostrzy. Trochę przerażała mnie perspektywa mycia: ale jak to?! Wydawało mi się, że będzie to proces skomplikowany i mozolny, ale, na szczęście, bardzo się pomyliłam! Wyczyszczenie rozdrabniacza było niezwykle proste, do wykonania nawet pod zwykłym kranem. Co więcej, woda nie sprawiła, że się rozleciał (przykre wspomnienia z poprzednim urządzeniem...), a gładko go opłynęła. Suszenie też okazało się banalną czynnością, bo... wysechł właściwie samoistnie.

Ugotowałam kalafiora, brukselkę, pokroiłam drobno czosnek, przygotowałam zioła i jogurt naturalny i dodatki. Kiedy wszystkie składniki znalazły się w misie, podłączyłam wtyczkę. Trochę obawiałam się, że blender ten może być nieporęczny ze względu na swoje rozmiary, ale znów - pomyliłam się. Okazał się być wygodny w użyciu.

Ze zrobieniem kremu z ugotowanego kalafiora i brukselki poradził sobie nadzwyczaj dobrze i szybko! Choć na początku mnie i kota (bardzo lubi towarzyszyć mi w kuchni, choć nawet nie jest mój...) trochę wystraszył dźwięk przypominający odgłosy zwykłego miksera, dało się przywyknąć. Gładka masa, która po 2-3 minutach ukazała się moim oczom, od razu zainspirowała mnie do ubijania śmietany, mleka, piany, robienia kremów do różnych deserów i ciast! Natychmiast też zrozumiałam, dlaczego kremy i zupy-kremy cieszą się taką popularnością i dlaczego mają tak ogromną rzeszę fanów! Swoją drogą, rozdrabnianie warzyw na papkę to całkiem uspokajające zajęcie, zupełnie jak malowanie obrazów ;).

Testowanie

Blendera w ciągu tych dwóch (?) tygodni używałam niemalże do każdego dania. Omlet, bułki jajeczne i inne, podobne drobnostki śniadaniowe, przygotowywane w pojemniku rozdrabniacza nie miały sobie równych pod względem konsystencji (przekładało się to też na smak). Podobnie zresztą jak shake’i (mleko pieniło się całkiem szybko) i koktajle... Jednak w instrukcji nie dość wyraźnie zaznaczono, że napis "MAX" jest definitywną, ostateczną miarką - raz zdarzyło mi się zachlapać masą, choć maksymalny poziom przekroczyłam minimalnie. Ach, jeśli chodzi o przepisy zapadające w pamięć, to w pojemniku rozdrabniacza robiłam też krem z daktyli i orzechów - wyszedł genialny!

Mam jednak zastrzeżenia co do trzepaczki do ubijania piany - bardzo dużo czasu trzeba poświęcić na tę czynność. Porównywalnie dużo do ręcznego ubijania piany. Niepokoi mnie też, że część silnikowa tak szybko się nagrzewa, często musiałam robić przerwy. No i głośno pracuje.

Podsumowanie

Blender ręczny Philips HR1372 to małe, wielofunkcyjne i przydatne urządzenie, ponadto zajmuje niewiele miejsca. Jest bardzo łatwe w użyciu, nie ma większych problemów z czyszczeniem (najgorszy element w tym przypadku to pokrywka pojemnika rozdrabniacza) czy przechowywaniem. Instrukcja obrazkowa jest bardzo wyraźna i przejrzysta, jedynym jej minusem jest to, że załącznik do rycin w języku polskim jest na osobnej kartce.

Wizualnie urządzenie sprawia dobre wrażenie. Mimo iż jest przeznaczone do użytku domowego, sprawia profesjonalne wrażenie. Na początku niepokoiły mnie kształty i wielkości, ale właśnie dzięki nim bez problemu mieści się w dłoni i jest wygodne w stosowaniu.

Mam jednak zastrzeżenia co do trzepaczki (sprawdza się tylko przy bardzo małych ilościach, a i tak dość dużo czasu zajmuje jej ubicie piany itp.) i rozdrabniacza (nie ma żadnego innego zabezpieczenia poza kreską oznaczającą maksymalny poziom. Wystarczy rzeczoną kreskę odrobinę przekroczyć, nie zauważyć momentu, w którym masa idzie do góry i można doświadczyć nieprzyjemnego "wycieku").

Reasumując, rozdrabniacz mógłby mieć trochę większą pojemność, ale poza tym jest to bardzo wygodne w użyciu i przydatne urządzenie, niezastąpione jeśli chodzi o ubijanie mleka do kawy czy zrobienie shake’a, bądź też kremu, a także masła orzechowego i podobnych mazideł. Ach, mógłby się jeszcze wolniej nagrzewać.

Katarzyna Kawka

"Sprawnie i szybko sprzęt ten przygotowuje desery"

Blender ten używam już od około 3 tygodni. Jest on moim najlepszym "przyjacielem" w kuchni. Mam małe dziecko, w związku z czym bardzo często ucieram pokarmy na papkę.  Sprawnie i szybko sprzęt ten przygotowuje desery z różnych owoców (nie ma większego znaczenia czy owoc jest twardy jak jabłko, czy miękki jak banan). Poza tym moim zdaniem ogromnym plusem tego blendera jest fakt, iż posiada on metalową końcówkę ucieracza, którą można bez obaw włożyć np. do gorącej zupki i ją zmiksować. Bez problemu także ubija słodką śmietankę i białka jajek bez wyciągania wielkich misek i dużego, ciężkiego robota kuchennego. Wszystko za sprawą jednego małego urządzenia. Rewelacja!!!

Gama potraw, jakie można przygotować tym jednym urządzeniem jest zdecydowanie zadziwiająca, począwszy od koktajli, drinków czy deserów, skończywszy na obiadku dla dziecka, bądź zupie krem dla drorosłych domowników.

Rzeczywiście jeśli chodzi o głośność pracy to jest jego minus, a także wydajność pracy i moc pozostawia trochę do życzenia.

Ogólnie jednak uważam, że jest to światny sprzęt za niewielkie pieniądze, który z pewnością ucieszy niejedną Panią Domu i ułatwi życie, a także zaoszczędzi pieniędzy młodym mamom.

POLECAM!!!!

Magdalena Tkaczyk


"Wybawienie na upalne dni i nie tylko"

Blender Philips HR1372 składa się z końcówki blendującej, 2 zamykanych pojemników do siekania i mieszania, końcówki do ubijania piany oraz dzbanka na napoje Mile mnie to zaskoczyło, bo mój stary blender składa się tylko z tak zwanej "żyrafy".

Blender dotarł do nie w samym środku upałów, kiedy to rozgrzana kuchnia jest wrogiem każdej kobiety,  a jedyne na co mamy ochotę to aksamitnie gładkie koktajle i napoje. Idealnie - pomyślałam,  i na pierwszy rzut poszedł koktajl truskawkowy na maślance. 0,7 kg truskawek, 3 szklanki maślanki, 3 łyżki miodu (możecie go zastąpić cukrem), wszystko utrzeć "żyrafą" na najwyższych obrotach (posiada funkcję turbo) i  gotowe!  Czas przygotowywania to jakieś 2 minuty, jeśli chemy otrzymać idealnie gładki napój.Przygotowywałam koktajl dla dwójki dorosłych i dwójki dzieci, toteż  z powodu dużej ilości składników pomogłam sobie wysoką misą do ucierania ciasta, ale napoje z mniejszych  ilości składników, dla dzieciaków (np. bananowy: 2 banany, szklanka mleka, 2 łyżki miodu) można spokojnie przygotować w dołączonym do zestawu dzbanku, a potem przechowywać  go w lodówce. Świetnie też w tym przypadku sprawdza się większy pojemnik do siekania - wrzucamy wszystkie składniki razem i włączamy na  3 razy dosłownie na 2 sekundy , ja to robiłam na 4 biegu. Duży pojemnik do siekania genialnie też sprawdził się w przypadku przygotowywania pesto -  wrzuciłam do niego liście z dwóch krzaków bazylii, 2 ząbki czosnku, 3 łyżki oliwy i 2 łyżki nerkowców. Tym razem włączyłam blender na jakieś 5 sekund. Et volia! - obiad gotowyJ W 10 sekund to samo urządzenie zrobi za was pyszną kruszonkę do crumble lub placka drożdżowego. Dzięki mniejszemu pojemnikowi pożegnałam się z łzami  w  kuchni - w 2 sekundy idealnie sieka cebulę (np. do mielonych, do sałatek).

Moje dzieciaki raczej nie są niejadkami, zjedzą wszystko co kolorowe i ładnie podane. Nie starszne im surówki, surowa marchewka do pogryzania czy jarzynka do obiadu. Kochają warzywa pod  każdą postacią. No, prawie każdą.  Ta sama marchewka chętnie wcinana jako przekąska, w zupie zostanie dostrzeżona, wyłowiona i wyrzucona na stół. Ziemniak, uwielbiany jako pure, w zupie zostanie porzucony lub bezczelnie ukryty pod łyżką.  Zielony groszek  budzi przerażenie i nie ma szans, żeby maluchy go zjadły. Dlatego zupy-krem to moje wybawienie. Są smaczne, kolorowe, gładkie i nie da się z nich wyłowić poszczególnych cząstek warzywJ Przy pomocy Blendera Philips przygotowałam pyszny krem wielowarzywny. Do 0,7 l. bulionu wrzuciłam 2 pokrojone w ćwiartki  ziemianiki, 2  przekrojone na pół marchewki, ząbek czosnku, korzeń pietruszki, ¼ seleru. Po ugotowaniu warzyw do miękkości dorzuciłąm pół opakowania mrożonego szpinaku i ¼ szklanki kremówki.  Po zagotowaniu wszystko można zblendować tradycyjną końcówką blendującą.  Zaznaczam, że dzięki świetnie wykonanemu "kołnierzowi" nic się rozbryzguje i kuchnia jest tak samo czysta, jak na początku. Końc ówka wykonana z metalu  nie wymaga chłodzenia zupy przed jej zmiksowaniem - to ogromna oszczędnoś czasu, z poprzednim mikserem musiałam chłodzić zupę i dopiero potem ją miksować i znowu podgrzewać przed podaniem. Z Blenderem Philips HR1372 przygotowanie zupy zajęło mi 15-20 minut. A efekt był pyszny. Już nie mogę się doczekać sezonu dyniowego i tej pysznej zupy z jej dodatkiem.

Ostrza w dużym pojemniku świetnie poradziły sobie z lodem do mojito czy z cz posiekaniem w ceńkie paski mięsa do fajity.  To niewielkie, zajmujące niewiele miejsca w kuchni urządzenie ma miliony zastosowań! Aż nie mogę się doczekać  sprawdzenia kolejnych możliwości!

"We wszystkich tych przypadkach blender działał bez zarzutu"

Karolina Adamiec

Blender wspaniale radzi sobie z produktami z wszystkimi produktami- należy wręcz uważać aby nie przegapić o kilka sekund stopnia rozdrobnienia. Niespodzianka okazało się kruszenie lodu- poprzednim blenderem zajmowało to dłuższą chwilę- korzystając z tego modelu, postępując tak jak przy starym sprzęcie w kilka sekund za pierwszym razem...powstał mi śnieg:) Teraz wiem, że potrzeba chwili aby rozkruszyć lód:) Przez te kilka dni testowania zdążyłam przygotować kilkakrotnie: lody, koktajle, kruszony, zupę krem, ubić śmietanę do deseru, przygotować masło smakowe, zmielić płatki kukurydziane do panierki, rozdrobnić owoce do konfitur, przygotować masę do sernika. We wszystkich tych przypadkach blender działał bez zarzutu- jedyny minus zauważyłam gdy praca z nim trwała kilka minut ciągłej pracy- (strasznie nagrzała się część pracująca i zdecydowałam się wyłączyć w obawie przed uszkodzeniem). Podsumowując-jestem z niego bardzo bardzo zadowolona, i na moim blogu już pojawił się pierwszy wpis.

Marlena Lalak-Skałecka
 Blender ręczny Philips HR1372 dzięki swoim niewielkim wymiarom znajdzie miejsce w każdej, nawet najmniejszej kuchni. Każda gospodyni domowa doceni jego zalety, gdyż znakomicie sprawdzi się w przygotowaniu prostych,  jak i skomplikowanych potraw oraz napojów.

Blender dla mistrzów

Dzięki bezprzewodowemu blenderowi Philips przygotowanie iście mistrzowskich dań w domowym zaciszu staje się możliwe. Skomplikowane desery czy zdrowe owocowe koktajle - ich przygotowanie z blenderem HR1372 stanie się przyjemnością. W tym niewielkim urządzeniu drzemie wielka siła. Silnik o mocy 700 W, dzięki któremu uporamy się z każdą ilością składników, pięć prędkości oraz przycisk turbo umożliwiający dowolne regulowanie tempa pracy sprawiają, że nawet najbardziej wymagające prace można wykonywać bez wysiłku.  

Ostrza na medal

Ostrza blendera Philips HR1372 pracują zarówno w pionie, jak i poziomie zapewniając idealne szatkowanie lub łączenie. Rozdrabniacz XL posieka nawet większe produkty, jak na przykład kawałki sera żółtego, buraki, seler, a ząbkowane ostrza do kruszenia lodu pozwolą przygotować pyszny, domowy sorbet. W rozwijaniu cukierniczych umiejętności pomoże trzepaczka, która wyręczy nas w ubijaniu piany lub śmietany.  

Do Philips HR1372 dołączone są dwa pojemniki do szatkowania (różnią się rozmiarem) oraz dzbanek o pojemności 1 litra.

Nowy blender ręczny firmy Philips umożliwia szybkie i łatwe osiągnięcie profesjonalnych rezultatów we własnej kuchni.

Jego główne zalety to:
- Silnik o dużej mocy 700 W
- Ostrza o podwójnym działaniu - tną w pionie i w poziomie
- Wiele prędkości i przycisk turbo
- Sieka cebulę, zioła, żółty ser i nie tylko
- Rozdrabniacz w wersji XL do dużych ilości składników
- Ząbkowane ostrza do kruszenia lodu
- Trzepaczka do ubijania śmietany, musu, białek itd.

materiały promocyjne
Dowiedz się więcej na temat: blender | philips | kuchnia
Najlepsze tematy

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje