Tata uczy się na błędach

Z każdej rodzicielskiej gafy wypływa jakaś cenna nauka na przyszłość. Przekonują o tym tatusiowie, którzy opowiedzieli nam o swoich wychowawczych wpadkach.

Nawet najbardziej idealnemu tacie zdarzają się jakieś potknięcia. O czymś zapomni, czegoś nie dopilnuje... Czasami wynikają z tego zabawne sytuacje, ale i tak każdy błąd mężczyzna okupuje dużym stresem. Do tego dochodzi jeszcze strach przed reakcją partnerki.

Reklama

W końcu nikomu nie jest miło usłyszeć: "Przy mnie to by się na pewno nie zdarzyło" - a często takie właśnie słowa padają z ust zdenerwowanej mamy.

Z czasem jednak ojcowska gafa odchodzi w zapomnienie albo staje się rodzinną anegdotą, którą tata opowiada znajomym - tak jak historie przedstawione poniżej.

Przysnąłem i... pożałowałem tego, Alek Gomoradzki - tata małej Malwiny (4 lata) To była sobota. Moja żona Kasia umówiła się z przyjaciółkami na plotki. Od dawna nigdzie nie wychodziła, więc ucieszyła się, gdy zaproponowałem, że trochę sam porozpieszczam córcię. Poszliśmy z Malwinką do parku, wzięliśmy naszego psa, Klapsa - długowłosego kundelka. Po dwóch godzinach wróciliśmy do domu.

Byłem pewien, że Malwinka po dawce świeżego powietrza zdrzemnie się chwilkę. Tym jednak razem to ja zasnąłem na naszej wygodnej kanapie, przed telewizorem. Gdy się ocknąłem - wpadłem w panikę. Co z Malwinką?! Zerwałem się jak oparzony. I... odetchnąłem z ulgą. Mała słodko bawiła się lalkami. W tym samym momencie do salonu wbiegł Klaps. Oniemiałem! Biedny pies wyglądał tak, jakby wpadł pod kosiarkę. Okazało się, że gdy ja smacznie spałem, Malwinka bawiła się z Klapsem w salon fryzjerski. Ma swoje nożyczki dla dzieci, którymi, niestety, udało się jej obstrzyc psa. A Klaps naprawdę jest kochany, spokojny i cierpliwy.

Ani pisnął, gdy mała pani uczyła się na nim fryzjerstwa...

Teraz wiem, że... Chwila odpoczynku przed telewizorem może mieć brzemienne skutki. Od przygody z Klapsem oka przy Malwince nie zmrużę. Jeśli jesteśmy sami, bawię się razem z nią, a fotel i kanapę omijam szerokim łukiem, by przypadkiem się nie zdrzemnąć.

Zapomniałem o pieluszce! Patryk Dador, tata Michałka (14 miesięcy)

Żona musiała pojechać ze swoją mamą do lekarza, a ja zostałem w domu z synkiem. Przed wyjazdem obiecałem, że nie będę nadrabiał zaległości w firmie (jestem agentem nieruchomości), ale jak na złość rozdzwoniły się telefony. Robiłem kilka rzeczy równocześnie: karmiłem synka, bawiłem się z nim i rozmawiałem z klientami...

Akurat gdy zmieniałem małemu pieluszkę, zadzwonił telefon. Klient chciał się spotkać. Szybko ubrałem Michasia, zapakowałem go do samochodu. Nagle poczułem dziwny zapach. No nie! Michaś zrobił kupkę. Myślałem, że w kawiarni zmienię pieluszkę synkowi. Tyle tylko, że nie zabrałem zapasowych. Na domiar złego okazało się, że Michaś nie ma na sobie żadnej pieluszki! Przez ten cały pośpiech, telefony i pracę zapomniałem mu ją założyć.

Teraz wiem, że...

Kiedy opiekuję z synkiem - powinienem zapomnieć o pracy. Wyłączam więc telefon, nie rozmawiam z klientami. Poświęcam czas tylko Michasiowi. No i nie ruszam się z nim z domu, jeśli wcześniej nie sprawdzę, czy na pewno wszystko wzięliśmy.

Nie upilnowałem córki w sklepie, Rafał Witczak - tata Laury (3 lata i 4 miesiące) Pojechałem z córką na zakupy do hipermarketu. Przed wyjściem żona prosiła, abym uważał, żeby mała czegoś nie wzięła do buzi. Pomyślałem, że jak zwykle przesadza. Traf chciał, że w dziale z zabawkami spotkałem kolegę, którego nie widziałem chyba z 10 lat. Zaczęliśmy rozmawiać. Laura bawiła się lalkami, co uśpiło moją czujność.

Bo nagle... zniknęła! Obydwaj z kolegą zaczęliśmy jej szukać. Biegałem po markecie z duszą na ramieniu. Wreszcie odetchnąłem z ulgą. Laura znalazła się w dziale spożywczym, akurat ze smakiem pałaszowała batonika. Wziąłem ją za rączkę i poszedłem w kierunku kasy. W tym samym momencie podszedł do mnie ochroniarz i poprosił, abym udał się z nim do biura. Byłem zaskoczony. Tam pokazano mi film z kamer.

Okazało się, że moja córcia zjadła w sklepie nie tylko batonika. Nadgryzła także bułeczkę, wypiła pół butelki coca-coli, otworzyła paczkę z cukierkami i też spróbowała, czy są dobre... Oczywiście zapłaciłem za wszystkie rzeczy, ale najadłem się strasznego wstydu i byłem zły na siebie, że nie upilnowałem Laury.

Teraz wiem, że...

Sklep jest miejscem, gdzie dzieci mają pole do popisu. Gdy jadę na większe zakupy, nie zabieram córeczki. A jeśli już jedzie ze mną, staram się nie spuszczać jej z oka. Pamiętam, jaka Laura potrafi być przedsiębiorcza i jakie mogą być tego konsekwencje.

Kupiłem dinozaura... sobie, Sebastian Wolniak - tata Pawełka (3 lata)

Żona zasugerowała mi wcześniej trzy zabawki, ale żachnąłem się: "Chyba potrafię stwierdzić, co spodoba się mojemu dziecku!" - powiedziałem. W sklepie z zabawkami zobaczyłem olbrzymiego dinozaura. Nie mogłem oderwać od niego oczu. O takim cudeńku marzyłem, gdy miałem kilka lat! Nie namyślając się wiele, kupiłem maskotkę. Kiedy żona zobaczyła, co wybrałem - zamarła. "No to będą kłopoty" - szepnęła. Gdy synek dostał prezent, wpadł w histerię. Bał się dinozaura i uciekał do mamy. Kiedy trochę ochłonął, zaczął... szukać prezentów, które wcześniej upatrzył sobie w sklepie. Był niepocieszony, że ich nie dostał, a ja czułem się głupio.

Teraz wiem, że...

Kupując prezent dziecku, nie należy się kierować własnymi marzeniami z dzieciństwa. Zanim więc pójdę do sklepu, pytam synka, co chciałby dostać, o czym marzy. Radzę się też żony i... słucham jej sugestii, aby nie powtórzyła się sytuacja z nieszczęsnym dinozaurem.

Pozwoliłem na kiełbaskę z grilla, Dominik Pawelec, tata Oleńki (2,5 roku) Tamtego dnia pojechałem z córką do rodziców. Akurat robili grilla. Ola była wniebowzięta, szalała w ogrodzie, gdzie dziadek zbudował jej mały plac zabaw. Kiełbaski z grilla pięknie pachniały. Zjadłem jedną, drugą, a z trzecią usiadłem na chwilę przy piaskownicy.

Starałem się mieć Olę cały czas na oku. Odszedłem tylko na chwilę, bo mama zawołała mnie po sok. Poszedłem, zostawiając tackę z jedzeniem. Gdy wróciłem, okazało się, że... wszystko zniknęło. Kiełbaska, musztarda, chrzan i chleb.

A przecież nie było mnie zaledwie trzy minuty! W tym czasie jednak nie zerkałem na Olę, która po raz pierwszy w życiu jadła pieczoną kiełbasę. Widać jej smakowała, choć później to odchorowała. Całą noc narzekała na bóle brzucha, męczyła się, a ja siedziałem przy niej, dręczony wyrzutami sumienia. Teraz wiem, że...

Dla dziecka zakazany owoc smakuje najlepiej. Od przygody z kiełbaską każde "moje" jedzenie trzymam od córki jak najdalej. Oczywiście, czasem daję jej spróbować jakichś nowości, ale tylko w ograniczonych i bezpiecznych dla niej ilościach.

Dowiedz się więcej na temat: gafy | Tata | rodzice | doświadczenie | błędy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje