Trudne pytania naszych pociech

Przychodzi w bytowaniu każdego rodzica taki moment, gdy jego mały smyk zaczyna zadawać coraz więcej i więcej pytań. Niektóre z nich są nie lada wyzwaniem. Jak sobie radzimy z trudnymi pytaniami zadawanymi przez nasze dzieci?

Pytania, pytania... te proste i te niełatwe. Już same w sobie mają cel. Ale mają też własną terminologię. Najważniejsze to pytania otwarte i zamknięte. Te pierwsze jak sama nazwa wskazuje mają na celu otwarcie się naszego rozmówcy. Pobudzenie go do przekazania największej liczby informacji w wypowiadanych zdaniach, po prostu zachęcają do mówienia. Najczęściej pytanie otwarte zaczynamy od zaimków pytających kto, co, jak, kiedy, który i tak dalej. Bardzo ryzykowne jest zadawanie pytań rozpoczynając je od dlaczego.

Reklama

Wtedy to, narzucamy pewien przymus tłumaczenia się naszemu rozmówcy, co nie zawsze może zostać pozytywnie odebrane. Pamiętajmy, że zadawanie pytań otwartych osobom gadatliwym jest samobójcze, gdyż skaże nas na wysłuchiwanie nie zawsze chcianego potoku słów. Zwłaszcza, gdy brak nam czasu.

Jeśli wiemy, że nasz rozmówca jest z natury gadułą najlepiej zadawać pytania zamknięte. Pozwalają one na odpowiedź tylko w formie: tak, nie, ewentualnie może. W tej opcji, aby sobie poradzić trzeba mieć trochę sprytu, przecież każdy gaduła może po odpowiedzi "tak", próbować uzasadnić swoją odpowiedź. A to, w jaki sposób będziemy rozmawiać z naszymi małymi rozmówcami, dziećmi zależy tylko i wyłącznie od nas samych. To na tyle z formułek książkowych. Przyjrzyjmy się jak wygląda to w praktyce.

"Skąd się biorą dzieci" i cała reszta...

Mamo, tato skąd się biorą dzieci? To pytanie już kultowe, ile pokoleń próbowało się z nim uporać tego nikt nie zliczył, a pewnie nawet jeśli by spróbował, byłoby to nieosiągalne. Jak wiemy, my dorośli, na ten temat napisano już dużo, a pewnie i tak wielu stwierdzi, że za mało. Świat zmysłowości, erotyki i wreszcie seksu to chyba najbardziej interesujące nas sprawy. Kobiety fascynują się mężczyznami, mężczyźni podziwiają kobiety i tak od setek, a nawet tysięcy lat. Już starożytni podziwiali piękno fizyczności człowieka.

Przez wszystkie etapy historii świata przewijają się jak wąż z biblijnego Edenu wątki uniesień miłosnych, zdrad i fascynacji ciałem ludzkim. Dlaczego więc dziwimy się i krępujemy tak często, gdy nasza mała pociecha pyta nas o sprawy niepotrzebnie zresztą wstydliwe? Taka jest ludzka natura. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale też kto pyta ten nie błądzi. I można tak w kółko. Tak więc, gdy słyszymy od dziecka "Mamo, tato skąd się biorą dzieci?" nie dziwmy się, a najważniejsze nie irytujmy ciekawością naszego malucha.

Istnieje granica wstydu?

Ważne też, abyśmy potrafili zwycięsko wyjść z opałów i bez zakłopotania odpowiedzieć dziecku na zadane pytanie. Maluch nie wie co jest krępujące, a co nie. To my rodzice czynimy krępującymi pytania usłyszane od naszych dzieci, najczęściej właśnie te dotyczące spraw czysto fizycznych. No dobrze, to pewnie wiemy.

Tylko co odpowiedzieć? Może spróbować najstarszej znanej teorii z bocianem w tle? Dla trzy, czterolatka bardzo obrazowy opis. Bocian lecący wysoko na błękitnym niebie, trzymający w czerwonym dziobie chustę, a w niej malutki uśmiechnięty bobas. Tylko co powiemy maluchowi za rok, czy dwa gdy pamiętając bociana, zapyta nas dlaczego jest do nas podobny skoro przyniósł go bocian? Co wtedy? Może, spróbujemy tej bajki z kapustą?

Tylko oby, nasze dziecko nieco później korzystając ze swoich talentów nie użyło tego przeciwko nam lub swoim przyjaciołom. Tak jak w tym kawale o Jasiu, gdy zapytał swojego kolegę "Skąd się tu wziąłeś?" kolega bazując na tym co wiedział od mamy odrzekł, że z kapusty, a Jasio nie zastanawiając się rzucił krótko "No to nie dziwie się, że jesteś takim głąbem!"... Niektórzy mówią, że tata znalazł ich w ogrodzie... wiele bajek można wymyśleć, aby uniknąć odpowiedzi na krępujące nas sprawy.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje