Reklama

Jak panować nad zazdrością w związku

Odrobina niepewności utrzymuje w związku odpowiednią temperaturę uczuć. Lecz jej nadmiar jest niszczący. Dla ciebie – bo żyjesz w lęku i napięciu. Dla partnera – bo zabiera mu wolność. Gdy zrozumiesz, jak rodzi się obsesyjna zazdrość, nauczysz się nad nią panować.

Na początek krótki test. Odpowiedz szczerze na poniższe pytania. Czy każde spotkanie towarzyskie to męka, bo wciąż wodzisz wzrokiem za swoim mężczyzną? Sprawdzasz, z kim rozmawia, a serce zaczyna ci bić szybciej, gdy widzisz przy nim atrakcyjną kobietę?

Traktujesz podejrzliwie jego koleżanki, a na myśl o byłych zaczynasz się denerwować? A może zdarzyło ci się przeglądać wiadomości w jego telefonie lub e-maile?

Jeśli chociaż na jedno pytanie odpowiedziałaś twierdząco, to znak, że zazdrość jest twoim problemem. O ile jej umiarkowana ilość świadczy o zaangażowaniu, a wręcz sprawia, że więź z ukochanym nie słabnie, o tyle jej nadmiar jest zawsze niszczący.

Reklama

Nie tylko dlatego, że nikt nie lubi być nieustannie kontrolowany i podejrzewany o oszustwo. Obsesyjna zazdrość zamienia życie obojga partnerów w koszmar. Odbiera radość życia, zabija uczucie, a kiedy wymyka się spod kontroli, może doprowadzić do zachowań, których potem gorzko żałujemy.

Paradoksalnie im jej więcej, tym zdrada staje się bardziej realna. Nie tylko dlatego, że druga osoba pragnie wreszcie rozładować napięcie. Zazdrość w oczach ukochanego odejmuje nam atrakcyjności, bo jest dowodem braku pewności siebie i niskiej samooceny.

Strategia na teraz

Zazdrość to emocja. I tylko od ciebie zależy, czy jej ulegniesz. Wyobraź sobie następującą sytuację: siedzicie przy kolacji, telefon twojego partnera dzwoni.

On przeprasza i wychodzi do drugiego pokoju. Wyobraźnia podsuwa ci czarne scenariusze: „To na pewno ta koleżanka z pracy. Jakim prawem dzwoni po godzinach! I czemu on wychodzi?”. Stajesz się zła i gdy partner wraca, robisz awanturę albo sączysz jad: „Któż jest ważniejszy od naszego wspólnego czasu?”. Nie zapanowałaś nad obsesyjnymi myślami, one wywołały skrajne uczucia, a te spowodowały wybuch.

Efekt? Czujesz się źle, on jest wściekły albo przepraszający. Wieczór popsuty. Wróćmy do początku. Słyszysz dźwięk telefonu, on wychodzi. Pojawia się myśl: „To na pewno ta koleżanka z pracy”. Spróbuj się tutaj zatrzymać. Zwolennicy popularnej metody mindfulness powtarzają: najważniejszy jest oddech. To on pozwala natychmiast wyrwać się z błędnego koła stresu.

Powoli nabierz powietrza do płuc i mocno je wypuść. Pamiętaj, że zarówno wdech, jak i wydech muszą być głębokie. Powtórz to kilkakrotnie. Nawet jeśli zrobisz to raz, poczujesz, jak oddech cię wycisza, a ty automatycznie nabierasz dystansu. Później skup się na faktach. Jaki jest fakt? Ktoś zadzwonił podczas kolacji. Nic więcej. Jeśli spojrzysz na to w taki sposób, nie będzie ci się chciało robić awantury. Najwyżej spytasz, kto dzwonił, ewentualnie poprosisz, żeby nie odbierał podczas jedzenia.

Kolejne pytanie, które powinnaś sobie zadać: o co jesteś zazdrosna. O to, że podoba się kobietom? O to, że jest lubiany? Boisz się, że go stracisz? Zazdrość najczęściej wynika z lęku – nazwij go konkretnie. A potem zobacz, ile dzieli realną sytuację (telefon) od tego, co sobie wyobrażasz (zdrada).

Podobnie postępuj w innych sytuacjach, gdy tylko wyda ci się, że spojrzał uwodzicielsko na inną. Możesz też umówić się sama ze sobą, że odkładasz „zazdrość” na półkę. Za każdym razem, kiedy poczujesz nadchodzącą falę złości, pomyśl: „Teraz nic nie powiem, bo na gorąco źle dobiorę argumenty. Zajmę się tym za pół godziny, kiedy wymyślę coś, co go znokautuje”. A za pół godziny emocje najprawdopodobniej opadną. Nawet jeśli powiesz mu, że coś ci się nie podoba, zrobisz to spokojniej. To będzie punkt wyjścia do rozmowy, a nie do bezpodstawnej awantury.

...i na dłużej

Sama umiejętność opanowywania emocji nie rozwiązuje problemu. Bo chwilowo rozładuje napięcie, ale ono i tak powróci. Ważne, żebyś zastanowiła się, skąd bierze się twoja nieufność i brak poczucia bezpieczeństwa.

Bez tego nie będziesz potrafiła sobie pomóc. Czujesz się zaniedbywana? To tobie bardziej zależało, żebyście byli razem? Według ciebie partner jest atrakcyjniejszy? Przeanalizuj momenty, w których dopada cię zazdrość. Pojawia się wtedy, gdy czujesz się opuszczona, zagrożona albo wściekła? Może wcześniej ktoś cię zranił i boisz się, że to się powtórzy? Za każdym razem spróbuj oddzielać swoje uczucia i wyobrażenia od tego, co dzieje się tu i teraz.

Zrozum, że istnieją jego całkiem niewinne zachowania, które wyzwalają w tobie określone reakcje. On uśmiecha się do kogoś, a ty już widzisz ich razem w niedwuznacznej pozie? Odwróć tę sytuację. Ty jesteś miła dla znajomego, a twój ukochany robi scenę. Czy teraz widzisz absurd takiego postępowania?

Jego przyczyny najczęściej mają źródło w wydarzeniach z przeszłości. Jeśli twoi rodzice się zdradzali, jeśli boleśnie odczułaś pojawienie się młodszego rodzeństwa lub gdy kiedyś przeżyłaś porzucenie, jesteś bardziej narażona na toksyczne emocje. Zakwestionuj swoje, często fałszywe przekonania podsycające zazdrość, np. „Nie jestem go warta”.

Najlepiej nie poświęcać im uwagi. Lekceważ każdą taką myśl, gdy tylko pojawi się w twojej głowie. Wbrew pozorom masz na to wpływ. Postaraj się nie oceniać siebie i otoczenia w kategoriach negatywnych.

Niekiedy zazdrość bierze się z tego, że sama sobie nie ufasz. Wtedy łatwo brak zaufania przenieść na innych. Jeśli masz gorszy moment, przypomnij sobie komplementy, które ostatnio usłyszałaś, wylicz swoje mocne strony. Przypomnij sobie, za co uwielbia cię twój ukochany. Zastosuj zasadę dystansu. Wyobraź sobie, że to nie ty opowiadasz przyjaciółce o swoich podejrzeniach, tylko ona tobie.

Czy wciąż wydają ci się uzasadnione? A może sądzisz, że robi z igły widły? Co byś jej poradziła? Czasami w zachowaniu partnera jest rzeczywiście coś, co cię dotyka. Rozmawiajcie o tym. Czasem to, co dla niego jest okazywaniem sympatii, dla ciebie jest nie do zaakceptowania – ważne, żebyście ustalili granice, których nie będziecie przekraczać.

I na koniec uwaga. Nie uważaj nerwowych reakcji ukochanego za dowód zdrady. Niekiedy naprawdę trudno zachować zimną krew w obliczu ciągłych oskarżeń.

Porada eksperta: Podejrzenia męczą najbardziej

Olivia: Jedno to obsesyjna zazdrość, drugie to sytuacja, gdy mężczyzna nami manipuluje: „Wydaje ci się, jesteś wariatką!”.

Magdalena Nowak- Strelnikoff: Już to pokazuje, że nie szanuje jej uczuć. Zaburzeni, zdradzający partnerzy często wmawiają kobiecie, że ma urojenia. Nawet gdy ona ma dowód w postaci jego SMS-ów. Dobrze zastosować metodę zdartej płyty, powtarzając: „Pisałeś, że tęsknisz i mocno całujesz. Kto to jest?”.

On może powiedzieć: „Jak śmiesz czytać moje prywatne wiadomości?

- To odwracanie uwagi. Można wtedy przyznać: „Tak, nie powinnam przeglądać twojej komórki, ale zrobiłam to. A teraz wróćmy do faktów...”.

Dowody zdrady to też dwuznaczna sprawa. Szukać ich czy nie?

- Pytanie, czy chcemy wiedzieć? Najbardziej męczą podejrzenia. Jeśli partner wciąż znika z domu, nagle zakłada hasło w komórce – to być może coś jest na rzeczy. Jeśli tego potrzebujemy, sprawdźmy i dowiedzmy się, czy ma romans. A może tylko flirtuje?

Co daje wiedza?

- Siłę. Możemy same zadecydować, co począć. Walczyć, odejść, iść na terapię. Albo postawić granice, gdy zachowania partnera są raniące. Możemy zakomunikować, że nie życzymy sobie, by umawiał się z koleżanką. On mówi: „To nic takiego”, my odpowiadamy: „To tego nie rób, bo to mnie boli”. Koniec kropka.

Alina Pietraszkiewicz


Olivia
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama