Reklama

Jak żyć po zdradzie? (30)

Kanał RSS
pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny
Ilość wyświetleń: 3838

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

Prowadziliśmy spokojne, udane, normalne życie - dzieci, praca zawodowa, wspólne ogródkowe pasje, zawsze wspólny wypoczynek, brak problemów finansowych. Ponad 20 lat żyliśmy spokojnie, z uśmiechem, wspierając się i rozumiejąc. Nic nie wskazywało na to, że i nas może poróżnić zdrada. Jak to zwykle bywa - dużo młodsza i ładna koleżanka z pracy. O zdradzie dowiedziałam się od niej. Ona też była w związku małżeńskim. Miała tyle tupetu, aby zadzwonić do mnie, wyznać uczucia do mojego męża, zapowiedzieć, że poczuci własnego i na koniec stwierdzić, że mogę znaleźć sobie lepszego faceta. Śmiała zapytać, czy wiem, co to znaczy kochać nad życie. Mąż zdecydował się porzucić własną rodzinę. Wyprowadził się z domu. Pani "zakochana" nie zrobiła jednak tego samego dla niego. Finał jest taki, że ponownie przyjęliśmy męża do rodziny. Wrócił skruszony i zaangażowany. Powtarza, że został oszukany, że był tylko zabawką w rękach niezrównoważonej kobiety, że popełnił błąd, że nigdy więcej nas nie skrzywdzi. Wraz z dziećmi wybaczyliśmy i zaufaliśmy. Czy słusznie? Pytanie nie o nas, ale o niego - czy on sam zapomniał o tej kobiecie, mając z nią dalszy służbowy kontakt? Nie potrafię sama odpowiedzieć na to pytanie. Nigdy nie będę pewna, ale ja kocham i chcę wierzyć, że nasz związek opiera się na szczerości i prawdzie.

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

dwa lata po ślubie.... to albo z wami coś nie hello, albo on jest zwykłym dziwkarzem / sorki / ! po zdradzie mozna żyć, ale jest niezwykle cięzko, boli jak cholera, totalny brak zaufania ! wieczne szpiegoweanie, kontrolowanie ! to jest czsami nie do zniesienia. ale czas leszy rany. Czasami po takim wypadku związki przezywaja renesans, ale w waszym przypadku po 2 latach to chyba trudno mówić o nudzie w związku,powodem której czasami jest chęć urozmaicenia życie.u mnie tak było, ale nie wiem czy fakt że on jest miły, inny niz zwykle to nauczka po tym CZYMŚ, czy chęć uśpienia czujności mojej, skąd mam wiedzieć, nigdy nie będę wiedziała, czy zrozumiał i chce dobrze, czy dalej coś kręci i ma nadzieję że tym razem się nie wyda. /usuwanie sms -ów, maili, czyli zacieranie śladów/ ale warto spróbować, szczególnie jeśli są dzieci i coś tam jeszcze ludzi łączy. PO TAK PO PRAWDZIE TO każdy facet prędzej czy póżniej zdradzi. TYLKO CZY LEPIEJ WIEDZIEĆ, CZY NIE ?

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

[cytat kogo=gość]Prowadziliśmy spokojne, udane, normalne życie - dzieci, praca zawodowa, wspólne ogródkowe pasje, zawsze wspólny wypoczynek, brak problemów finansowych. Ponad 20 lat żyliśmy spokojnie, z uśmiechem, wspierając się i rozumiejąc. Nic nie wskazywało na to, że i nas może poróżnić zdrada. Jak to zwykle bywa - dużo młodsza i ładna koleżanka z pracy. O zdradzie dowiedziałam się od niej. Ona też była w związku małżeńskim. Miała tyle tupetu, aby zadzwonić do mnie, wyznać uczucia do mojego męża, zapowiedzieć, że poczuci własnego i na koniec stwierdzić, że mogę znaleźć sobie lepszego faceta. Śmiała zapytać, czy wiem, co to znaczy kochać nad życie. Mąż zdecydował się porzucić własną rodzinę. Wyprowadził się z domu. Pani "zakochana" nie zrobiła jednak tego samego dla niego. Finał jest taki, że ponownie przyjęliśmy męża do rodziny. Wrócił skruszony i zaangażowany. Powtarza, że został oszukany, że był tylko zabawką w rękach niezrównoważonej kobiety, że popełnił błąd, że nigdy więcej nas nie skrzywdzi. Wraz z dziećmi wybaczyliśmy i zaufaliśmy. Czy słusznie? Pytanie nie o nas, ale o niego - czy on sam zapomniał o tej kobiecie, mając z nią dalszy służbowy kontakt? Nie potrafię sama odpowiedzieć na to pytanie. Nigdy nie będę pewna, ale ja kocham i chcę wierzyć, że nasz związek opiera się na szczerości i prawdzie.
MOŻE FAKTYCZNIE ZROZUMIAŁ, ŻE BYŁ DUPKIEM ? CZASAMI TO DOBRA TERAPIA WSTRZĄSOWA, ABY PRZEANALIZOWAĆ SWÓJ ZWIĄZEK NIEDAWNO CZYTAŁAM NA FORMU,ŻE JEŚLI FACET ULEGA CZYIMŚ WZGLĘDOM,TO ZWĄZEK DO NAPRAWY. COŚ W TYM JEST !
COS TRZEBA ZMIENIĆ, ŻEBY MU NIE CHCIAŁO SIE INNEJ.

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

gość

gość życ się da ,nie da się zapomnieć ,nawet razem ,ale nie wyobrażam sobie pójść do łóżka już więcej z takim człowiekiem i bardzo się dziwię tym co to robią

zgadzam się też tak żyje ,razem pod jednym dachem ,razem jemy ,prowadzimy dom jeździmy na swięta ,po prostu w celibacie,nie będę się na siłe zmuszać bo z taka świadomością to już żadna przyjemność

WIEM,ŻE TO CIĘZKIE,ALE JEŚLI SIĘ NIE ZMUSISZ, TO O KANT TAKIE ŻYCIE. ZNOWU BEDZIE SZUKAĆ. I KÓŁKO SIE ZMKNIE. JA W ŁÓŻKU NIE MYŚLĘ, ŻE ZDZIRA GO DOTYKAŁA, BO BYM ZWARIOWAŁA ! KIEDYŚ STARSZA PANI POWIEDZIAŁA MI : jeśli chcesz uratować związek, musisz go przekonać że to ty jesteś ta najlepsza. musisz zapomnieć, nie wracać do tego. trzeba b. dbać o związek. ciężko, ale do zrobienia. CZAS LECZY RANY ..ALE I OTWIERA OCZY. ZAPOMNIEĆ SIE NIE DA. I JESZCZE JEDNO, DZIEWCZYNY PAMIETAJCIE,ŻE B. CZĘSTO FACET ZACZYNA SZUKAĆ PO WIEKSZYCH KŁÓTNAIACH,. TO ALBO IDZIE DO BARU NA PIWO - TAM ZAWSZE JAKAŚ SIE PRZYPLĄTA, CO GO POCIESZY, ALBO NET, LUB JAKAS KOLEŻANKA Z PRZED LAT. UWAŻAJCIE NA TO !

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

dobrze ze się wam ułożyło,ale dla mnie to nie jest wytłumaczenie było zle,,, nie interesował się... itd.,po prostu trafiła się okazja i skorzystałaś ,a reszta to tylko usprawiedliwienia,jak jest żle to albo się z tym godzimy i próbujemy naprawić a jak nie damy rade odchodzimy a nie zdradzamy ,takie jest moje zdanie, nienawidzę tych co prowadzą podwójne zycie,kochaś kopnał cie w dupe to przyjęłaś męża[/cytat]

Aby naprawiać trzeba chęci z obu stron.A co do kochasia to mnie nie kopnął - to ja kazałam mu się wyprowadzić.A nasz związek trwał prawie 3 lata /potem parę miesięcy byłam sama.A z byłym mężem zamieszkałam później. Różne są sytuacje w życiu - nie wszystko jest białe i czarne.

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

Spróbuj podejsc do tego w sposób opisany ponizej. Na poczatku pewnie będzie trudno bo do przełamiania jest wiele bzdurnych schematów wbudowanych w nasze głowy ale jesli Ci sie uda wszystko bedzie BARDZO dobrze. Jesli sama nie dasz rady spróbuj z DOBRYM psychologiem taka wspólpraca moze to bardzo ułatwic i przyspieszyc choc wynik na koniec jest taki sam :-)

1. Każde zdarzenie w naszym życiu dzieje sie po COŚ i to COŚ jest dla nas dobre, o ile potrafimy w tym doświdczeniu znaleźć źródło leszego zrozumienia siebie i innych. Z perspektywy czasu okazuje się że własnie te najbolesniejsze wydarzenia wniosły najwiecej pozytywnego w nasze zycie o ile tylko portafilismy znaleźć w nich to "ziarno rozwoju na przyszłośc"
2. Emocje, szczególnie te negatywne pochodzace zwykle na naszych nierealnych oczekiwań wobec siebie lub innych (najczęsciej urażone nasze "ego") bardzo przeszkadzaja zrozumieniu i skutecznej realizacji punktu 1. Dlatego od ich "opanowania" nalezy zacząć.
3. Pamietaj ze z emocjami nie warto walczyc, udawac twardej, wypierać - to droga do ich wzmacniania czyli do nikad. Zaakceptuj to co czujesz, pozwól temu zaistniec nawet jesli w danym momencie nie jest Ci z tym dobrze. Zamiast budowac "tamy w głowie" i gromadzic co raz więcej problemów pozwól im sie "rozlać i wchłonać". Przywolenie i akceptacja tego co jest pozwala skuteczniej sobie radzic z trudnymi sytuacjami.
4. Weź odpowiedzialośc za to co sie dzieje w Twoim życiu to znaczy nie win za to innych ludzi, których spotykasz na swojej drodze. Wiem ze to trudne ale przeciez sama wybrałas sobie na męża takiego mężczyznę, najwyraźniej przegapiłas cos istotnego co nie zadziałało tak jak chciałaś. Może on był mentalnie niedojrzały dostałego zwiazku, moze nie był do końca do niego przekonany, może ... Tak czy siak z jakiegos powodu podjał takie decyzje a nie inne.
5. Im mniej w tym wszystkim co robisz bedzie Twojego ego i oczekiwań wobec innych, którzy mają zaspokajac Twoje potrzeby a więcej akceptacji na to co zycie przynosi samo z siebie tym łatwiej będzie Ci odnaleźc to czego szukasz (jak wielu znas :-): szczęscie, miłość, równowaga
Powodzenia,

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

umnie w związku też była zdrada jak byliśmy młodzi ja ją ona mnie ale to bylismy młodzi po 20 lat wybaczyliśmy sobie i ok.po 7 latach znowu się to wydarzylo i było tak że ona prawie sie wprowadziła do niego ale co wspólni znajomi wspólne życie wyjazdy itp doprowadziły do trego że nie da sie zapomniec o drugiej połówce.teraz znowu jesteśmy razem i nawet planujemy ślub.Moim zdaniem jak zdarzyło się to raz i on żałuje to daj mu szanse bo bedziesz tego żałować.facet czasem rozumie co traci i póżniej jest potulny jak baranek :)

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

Jestem zdradzoną żoną.Przeszłam terapię i to ona pozwoliła mi inaczej spojrzeć na moje małżeństwo.Nie wierzę w skruchę i zapewnienia.Lęk przed samotnościa zatrzymał mnie w tym związku.Ale to wiem dopiero teraz Zastanów się co chcesz,skorzystaj z porady,ale myśl o sobie pozytywnie bo często myślimy ,że to przez nasze zachowanie wybrał skok w bok.Już teraz uciekłabym daleko.Ale Ty zrób tak jak chcesz.

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

gość

gość To wszystko zależy od tego co faktycznie łączyło dwojga ludzi... Też byłam zdradzona i to po wielu latach wspólnego życia. W mojej sytuacji doszło nawet do rozstania a on zamieszkał u niej . Ale jednak okazało się , że łączyły nas wspólne pasje, sprawy, przyjaciele, i ... syn który właśnie się urodził . Nie naciskałam , nie zrobiliśmy tego z powodów racjonalnych ale po prostu zrozumieliśmy że musimy być razem. W pewnym sensie doszło do "oczyszczenia" w związku. Na tamten temat była tylko jedna długa rozmowa , nie wygaduję , nie przypominam i nie zadręczam się tym ,teraz po kilku latach mogę powiedzieć że chyba zapomniałam ... Dziś nie wyobrażamy sobie już oboje rozstania.
Jak widzisz można wszystko poukładać. Sądzę że najważniejsze aby nie rozpamiętywać i nie zadręczać się ciągle myślami o zdradzie bo to zabija tylko nas - zdradzone.
Życzę ci wszystkiego dobrego .

Gratuluję dojrzałej postawy. To , co Pani pisze to jedyne mądre rozwiązanie. Oczywiście wszystko zależy od tego czy się kocha i chce dalej z tym kimś być.

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

Zrobiłam ten błąd, że wybaczyłam... po 10-latach powtórzyło się ponownie... Jak najszybciej spakuj tego chwasta i wyrzuć ze swego życia! Tylko niedowartościowani faceci zdradzają. Panuje taka jakaś chora tendencja, że im większy nieudacznik i impotent, tym bardziej musi się dowartościować.

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

gość

gość To wszystko zależy od tego co faktycznie łączyło dwojga ludzi... Też byłam zdradzona i to po wielu latach wspólnego życia. W mojej sytuacji doszło nawet do rozstania a on zamieszkał u niej . Ale jednak okazało się , że łączyły nas wspólne pasje, sprawy, przyjaciele, i ... syn który właśnie się urodził . Nie naciskałam , nie zrobiliśmy tego z powodów racjonalnych ale po prostu zrozumieliśmy że musimy być razem. W pewnym sensie doszło do "oczyszczenia" w związku. Na tamten temat była tylko jedna długa rozmowa , nie wygaduję , nie przypominam i nie zadręczam się tym ,teraz po kilku latach mogę powiedzieć że chyba zapomniałam ... Dziś nie wyobrażamy sobie już oboje rozstania.
Jak widzisz można wszystko poukładać. Sądzę że najważniejsze aby nie rozpamiętywać i nie zadręczać się ciągle myślami o zdradzie bo to zabija tylko nas - zdradzone.
Życzę ci wszystkiego dobrego .

Gratuluję dojrzałej postawy. To , co Pani pisze to jedyne mądre rozwiązanie. Oczywiście wszystko zależy od tego czy się kocha i chce dalej z tym kimś być.

GRATULUJĘ I ZAZDROSZCZĘ POSTAWY ! JA 8 M-CY TEMU DOWIEDZIAŁAM SIĘ ŻE MÓJ MIAŁ PRZYGODĘ, NIE WIEM ILE TO TRWAŁO,I JAK SIĘ ZAKOŃCZYŁO. PRZEŻYŁAM KOSZMAR ! ROZMAWIAĆ NIE CHCIAŁ, WIĘC ZROBIŁAM MAŁE ŚLEDZTWO. I TAK NIE WIELE WIEM. DLA NIEGO NIE MA SPRAWY, BYŁO MINĘŁO. NIE MA ZNACZENIA. OCZYWIŚCIE MOJA WINA. PONIEKĄD TAK. PO TYM ZROBIŁO SIĘ B. DOBRZE. JEST DOBRZE. ALE JA NIE UMIEM ZAPOMNIEĆ, ZDARZA SIĘ ŻE WYPOMNĘ MAŁA ALUZJĄ. ON NIE REAGUJE. KIEDYŚ PO DUŻEJ AWANTURZE, SZUKAŁ W NECIE TOWARZYSTWA, ALE CHYBA Z TYM NIC. DZIŚ WIEM,ŻE FACET PO WIELKIEJ KŁÓTNI, SZUKA GDZIEŚ POCIESZENIA,CZUJE SIĘ ZAGROŻONY. CHCIAŁABYM JAK TY, ZAPOMNIEĆ,NIE MYŚLEĆ CO BYŁO, TYLKO ŻYĆ TERAŻNIEJSZOŚCIĄ I PRZYSZŁOSCIĄ. JESTEM JAK PIESEK, SZUKAM,WĘSZĘ.... I TO MNIE DOBIJA. CIĄGLE JAKIEŚ PODEJRZLIWE MYŚLI... A MOŻE TO TYLKO MOJA CHORA WYOBRAŻNIA ? POZDRAWIAM, I ŻYCZĘ SZCZĘŚCIA.

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

gość okazało się , że łączyły nas wspólne pasje, sprawy, przyjaciele, i ... syn który właśnie się urodził . Nie naciskałam , nie zrobiliśmy tego z powodów racjonalnych ale po prostu zrozumieliśmy że musimy być razem. W pewnym sensie doszło do "oczyszczenia" w związku. Na tamten temat była tylko jedna długa rozmowa , nie wygaduję , nie przypominam i nie zadręczam się tym ,teraz po kilku latach mogę powiedzieć że chyba zapomniałam ...

zazdroszczę... zostałem zdradzony i ciągle się łudzę, że uda się uratować i że ja zapomnę... ale jestem dopiero na początku tej drogi (wiem od pół roku)...

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

cytat kogo=gość]To wszystko zależy od tego co faktycznie łączyło dwojga ludzi... Też byłam zdradzona i to po wielu latach wspólnego życia. W mojej sytuacji doszło nawet do rozstania a on zamieszkał u niej . Ale jednak okazało się , że łączyły nas wspólne pasje, sprawy, przyjaciele, i ... syn który właśnie się urodził . Nie naciskałam , nie zrobiliśmy tego z powodów racjonalnych ale po prostu zrozumieliśmy że musimy być razem. W pewnym sensie doszło do "oczyszczenia" w związku. Na tamten temat była tylko jedna długa rozmowa , nie wygaduję , nie przypominam i nie zadręczam się tym ,teraz po kilku latach mogę powiedzieć że chyba zapomniałam ... Dziś nie wyobrażamy sobie już oboje rozstania.
Jak widzisz można wszystko poukładać. Sądzę że najważniejsze aby nie rozpamiętywać i nie zadręczać się ciągle myślami o zdradzie bo to zabija tylko nas - zdradzone.
Życzę ci wszystkiego dobrego . [/cytat]

Tylko co to za zycie. Z tego postu można wyczytać, że jest to związek MARTWY. To tylko układ, w którym jest wygodnie , a czasem nawet i sex jest przyjemny. Ale nie jest to miłość i nie ma w nim szczęści. Bo szczęście to coś więcej niż przyjemność. Tej radości z zycia, że aż serce rosnie i góry chce się przenościć. To szczęście, że kochasz kogoś wyjątkowego, jedynego, i poczucie szczęścia i że sam dla niego jesteś wyjątkowy, kochany i jedyny. Każdy chyba wyczuję, że w powyższej wypowiedzi tego nie ma. Może trzeba było, nie wchodzić 2 raz do tej samej rzeki, pocierpiec, troche poczekac i znaleźć swoją drugą połówę gwiazdy szcęścia. Bo na 100% dla każdego są takie na niebie i czekają. Postarać sie ją dostrzec i po nią sięgnąć. I wtedy żyć zyciem pełnym szczęśliwym i spełnionym.

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

cycytat kogo=gość] cytat kogo=gość]

Tylko co to za zycie. Z tego postu można wyczytać, że jest to związek MARTWY. To tylko układ, w którym jest wygodnie , a czasem nawet i sex jest przyjemny. Ale nie jest to miłość i nie ma w nim szczęści. Bo szczęście to coś więcej niż przyjemność. Tej radości z zycia, że aż serce rosnie i góry chce się przenościć. To szczęście, że kochasz kogoś wyjątkowego, jedynego, i poczucie szczęścia i że sam dla niego jesteś wyjątkowy, kochany i jedyny. Każdy chyba wyczuję, że w powyższej wypowiedzi tego nie ma. Może trzeba było, nie wchodzić 2 raz do tej samej rzeki, pocierpiec, troche poczekac i znaleźć swoją drugą połówę gwiazdy szcęścia. Bo na 100% dla każdego są takie na niebie i czekają. Postarać sie ją dostrzec i po nią sięgnąć. I wtedy żyć zyciem pełnym szczęśliwym i spełnionym.[/cytat]

TAK. ZGADAM SIĘ. TAKI JEST IDEAŁ! ALE JAK DŁUGO, ILE LAT ODCZUWASZ TĘ MIŁOŚĆ W SPOSÓB JAK OPISUJESZ POWYŻEJ??? TO CO PISZESZ PRZYPOMINA RACZEJ STAN POCZĄTKOWEJ FAZY ZWIĄZKU, EUFORII I WZAJEMNEGO ZAUROCZENIA. CZY DOJRZAŁY, WIELOLETNI ZWIĄZEK OPARTY NA ŻYCIU CODZIENNYM, A NIE MRZONKACH POZBAWIONYCH REALIZMU, MOŻE TAK TRWAĆ I TRWAĆ? PODAJ RECEPTĘ NA UTRZYMANIE TAKIEGO OGNIA PRZEZ 20-30 LAT BYCIA RAZEM.

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): mietusiek -

No wlasnie jak zyc ja w piatek sie dowiedzialam ze mnie maz zdradza chociaz sie wypieral ale jak pokazalam nagranie dopiero sie przyznal,ze tylko dwa razy i niestety mnie obardza ze to moja wina jest ze mial chwile slabosci.Ja niepotrafie juz mu zaufac bo jak raz to zrobil to i nastepny raz to zrobi.Mieszkamy razem ale kazdy w innym pokoju niechce mi sie na niego patrzec.Jak oczy zamykam slysze nagranie z dyktafonu az mnie mdli.Niewiem czy go kocham,niewiem czy uda mi sie zapomniec chociaz chodze do psychologa moze on pomoze w tym mi.Ciagle mam przed oczami to wszystko.I niewiem czy mu wprost powiedziec zeby sie wyprowadzal ze niemam ochoty na niego patrzec a czas pokaze czy zeczywiscie onmnie kocha i bedzie chcial walczyc o nasza 10 letnie malzenstwo.Bo ja niebede nic w tym kierunku robic dla mnie on jest skonczony.

« Wróć do tematów Odpowiedz
Do góry strony: Jak żyć po zdradzie?

Reklama

Reklama