× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

Reklama

Jak żyć po zdradzie? (30)

Kanał RSS
pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny
Ilość wyświetleń: 3758

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

A ja mogę Wam opisać sytuacje z drugiej strony. Przed ślubem byliśmy razem 4 lata, po ślubie prawie 3 lata / syn miał ponad 2 latka / - to ja zdradziłam. Całej tej sytuacji byliśmy winni oboje. Mąż nie dbał o rodzinę ,dużo pił, w niczym nie pomagał itp. Brakowało mi oparcia, czułam się zaniedbywana. Poznałam kogoś w pracy.Zakochałam się.Był dobry dla mnie i dla syna.Pomagał we wszystkim,nawet moja rodzina go polubiła.Żyłam z mężem w separacji przez 2 lata, potem się rozwiedliśmy. Z tamtym mężczyzna byłam po rozwodzie niecały rok i się rozstaliśmy. Były mąż odwiedzał syna,zmienił się ,przestał pić,zaczął okazywać nam zainteresowanie,były wspólne wakacje itp. W końcu z nami zamieszkał.
I co było dalej......
Po roku zaszłam w ciążę, jak córka miał 2 lata wzięliśmy ponownie ślub. Teraz córka ma 7 lat,syn 16 - żyjemy zgodnie. Nie żałujemy podjętych decyzji.

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

To tylko zycie z blaskami i cieniami a czasem mrokiem.Znalismy sie od zawsze,ona liceum ,ja ''Conradinum'' Ona uniwerek ,ja politechnika i tak zycie sie toczylo.Bylismy przyjaciolmi w koncu para.Slub,dwojka dzieci,wszystko poukladane.Jako,ze pochodze z dosc zamoznej rodziny,moi rodzice na spolke z dziadkami kupili nam piekny dom z duza posesja w duzym miescie.Warunkiem byla intercyza,na co oboje sie zgodzilismy.Ja zarabialem niezle pieniadze,zona zajmowala sie wychowaniem dzieci Nie brakowalo niczego.Gdy dzieci poszly do szkoly,zona podjela prace zawodowa i wszystko bylo o.k.Zrozumiale ,ze ja musialem wiecej czasu poswiecac dzieciom.Zarabialem nadal b,dobrze.wiec nic sie nie zmienilo.Jednak w pogoni za kasa,wyjezdzalem coraz czesciej na krotkie kontrakty za granice, ale potrzebny byl drugi samochod bo moim ''zainteresowal sie syn i zaczal go ''ujezdzac'' Dzieci poszly na studia i wspolnie zdecydowalismy,ze wyjade na dluzszy kontrakt za graniceZa granica przebywalem prawie 5 lat Kasa plynela szerokim strumieniem,lecz celem bylo zapewnienie przyszlosci dzieciom.]Wszystko bylo poukladane i zaplanowane.nie bylo problemow w zyciu rodziny.Przed zakonczeniem kontraktu w czsie kolejnego pobytu w domu,uslyszalem od zony,ze ''zakochala''sie w koledze z pracy i nie widzi naszego dalszego wspolnegom zycia.i wyprowadza sie do swego nowego partnera.Przyjalem to spokojnie,bez awantur.Zablokowalem nasze konta w banku i wystapilem o rozwod,ktory za obopolna zgoda dostalismy .b.sztbko.Dzieci jako dorosle,zdecydowaly .ze zostaja ze mna.Mijaly lata.Syn i corka pokonczyli studia,rozpoczeli zycie na wlasny rachunek.Nadal mieszkaja ze mna,mimo,ze synowi kupilem domCorka chciala swoje mieszkanie,ktore dostala Tlumacze im ,ze czas zalozyc rodziny i zaczac normalnie zycbo w domu cicho i jakos pusto i cale dni spedzam tylko z psami pilnujacymi posesji.. Na, sw.Bozego Narodzenia zjawila sie byla zona z zyczeniami.Od chwili odejscia a minelo prawie 10 lat ,nie utrzymywala zadnych kontaktow ani ze mna ani dziecmi Teraz gdy ''kochas'' sie znudzil,wyladowala w wynajmowanym pokoju i jak mowi,ciezka jej zyc Teraz chetnie by wrocila do domu i dzieciJa nawet bym sie zgodzil,lecz napotkalem na zdecydowany opor dzieci.Jak stwierdzily kto raz zdradzil bedzie dalej czynil to samo]trudno sie z tym zgodzic,gdyz prawie 60 latka,chyba nie mysli o nowych milosciach.Mam wybor,przyjac dawna '''zone'' albo stracic zaufanie i szcunek dzieci?Sytuacja jest niezwykla.Po przemysleniu na spokojnie calej zaistnialej sytacji,postawilem jednak na dzieci,ktorych nigdy nie zawiodlem i ktore nie zawiodly mnie,Z zadna kobieta po rozwodzie nigdy nie zwiazalem sie na dluzej jednak nie chciale fundowac dzieciom macochy.Jak mowia moje dzieciNa koniec powiedzieli mi,ze ''to''jak to okreslili jest ich matka to czysty przypadek i chwala Boga,ze ojca maja normalnego.Tak to wyglada zycie,ale kazdy tak spi jak sobie poscieli.Nigdy nie rozmawiam o swoich sprawach rodzinnych,lecz uzalenie sie ''zdradzonych''pan sprowokowalo mnie do szerszych wynurzen. GLOMAC

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

gość A ja mogę Wam opisać sytuacje z drugiej strony. Przed ślubem byliśmy razem 4 lata, po ślubie prawie 3 lata / syn miał ponad 2 latka / - to ja zdradziłam. Całej tej sytuacji byliśmy winni oboje. Mąż nie dbał o rodzinę ,dużo pił, w niczym nie pomagał itp. Brakowało mi oparcia, czułam się zaniedbywana. Poznałam kogoś w pracy.Zakochałam się.Był dobry dla mnie i dla syna.Pomagał we wszystkim,nawet moja rodzina go polubiła.Żyłam z mężem w separacji przez 2 lata, potem się rozwiedliśmy. Z tamtym mężczyzna byłam po rozwodzie niecały rok i się rozstaliśmy. Były mąż odwiedzał syna,zmienił się ,przestał pić,zaczął okazywać nam zainteresowanie,były wspólne wakacje itp. W końcu z nami zamieszkał.
I co było dalej......
Po roku zaszłam w ciążę, jak córka miał 2 lata wzięliśmy ponownie ślub. Teraz córka ma 7 lat,syn 16 - żyjemy zgodnie. Nie żałujemy podjętych decyzji.

dobrze ze się wam ułożyło,ale dla mnie to nie jest wytłumaczenie było zle,,, nie interesował się... itd.,po prostu trafiła się okazja i skorzystałaś ,a reszta to tylko usprawiedliwienia,jak jest żle to albo się z tym godzimy i próbujemy naprawić a jak nie damy rade odchodzimy a nie zdradzamy ,takie jest moje zdanie, nienawidzę tych co prowadzą podwójne zycie,kochaś kopnał cie w dupe to przyjęłaś męża

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

gość życ się da ,nie da się zapomnieć ,nawet razem ,ale nie wyobrażam sobie pójść do łóżka już więcej z takim człowiekiem i bardzo się dziwię tym co to robią

zgadzam się też tak żyje ,razem pod jednym dachem ,razem jemy ,prowadzimy dom jeździmy na swięta ,po prostu w celibacie,nie będę się na siłe zmuszać bo z taka świadomością to już żadna przyjemność

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

Prowadziliśmy spokojne, udane, normalne życie - dzieci, praca zawodowa, wspólne ogródkowe pasje, zawsze wspólny wypoczynek, brak problemów finansowych. Ponad 20 lat żyliśmy spokojnie, z uśmiechem, wspierając się i rozumiejąc. Nic nie wskazywało na to, że i nas może poróżnić zdrada. Jak to zwykle bywa - dużo młodsza i ładna koleżanka z pracy. O zdradzie dowiedziałam się od niej. Ona też była w związku małżeńskim. Miała tyle tupetu, aby zadzwonić do mnie, wyznać uczucia do mojego męża, zapowiedzieć, że poczuci własnego i na koniec stwierdzić, że mogę znaleźć sobie lepszego faceta. Śmiała zapytać, czy wiem, co to znaczy kochać nad życie. Mąż zdecydował się porzucić własną rodzinę. Wyprowadził się z domu. Pani "zakochana" nie zrobiła jednak tego samego dla niego. Finał jest taki, że ponownie przyjęliśmy męża do rodziny. Wrócił skruszony i zaangażowany. Powtarza, że został oszukany, że był tylko zabawką w rękach niezrównoważonej kobiety, że popełnił błąd, że nigdy więcej nas nie skrzywdzi. Wraz z dziećmi wybaczyliśmy i zaufaliśmy. Czy słusznie? Pytanie nie o nas, ale o niego - czy on sam zapomniał o tej kobiecie, mając z nią dalszy służbowy kontakt? Nie potrafię sama odpowiedzieć na to pytanie. Nigdy nie będę pewna, ale ja kocham i chcę wierzyć, że nasz związek opiera się na szczerości i prawdzie.

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

dwa lata po ślubie.... to albo z wami coś nie hello, albo on jest zwykłym dziwkarzem / sorki / ! po zdradzie mozna żyć, ale jest niezwykle cięzko, boli jak cholera, totalny brak zaufania ! wieczne szpiegoweanie, kontrolowanie ! to jest czsami nie do zniesienia. ale czas leszy rany. Czasami po takim wypadku związki przezywaja renesans, ale w waszym przypadku po 2 latach to chyba trudno mówić o nudzie w związku,powodem której czasami jest chęć urozmaicenia życie.u mnie tak było, ale nie wiem czy fakt że on jest miły, inny niz zwykle to nauczka po tym CZYMŚ, czy chęć uśpienia czujności mojej, skąd mam wiedzieć, nigdy nie będę wiedziała, czy zrozumiał i chce dobrze, czy dalej coś kręci i ma nadzieję że tym razem się nie wyda. /usuwanie sms -ów, maili, czyli zacieranie śladów/ ale warto spróbować, szczególnie jeśli są dzieci i coś tam jeszcze ludzi łączy. PO TAK PO PRAWDZIE TO każdy facet prędzej czy póżniej zdradzi. TYLKO CZY LEPIEJ WIEDZIEĆ, CZY NIE ?

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

[cytat kogo=gość]Prowadziliśmy spokojne, udane, normalne życie - dzieci, praca zawodowa, wspólne ogródkowe pasje, zawsze wspólny wypoczynek, brak problemów finansowych. Ponad 20 lat żyliśmy spokojnie, z uśmiechem, wspierając się i rozumiejąc. Nic nie wskazywało na to, że i nas może poróżnić zdrada. Jak to zwykle bywa - dużo młodsza i ładna koleżanka z pracy. O zdradzie dowiedziałam się od niej. Ona też była w związku małżeńskim. Miała tyle tupetu, aby zadzwonić do mnie, wyznać uczucia do mojego męża, zapowiedzieć, że poczuci własnego i na koniec stwierdzić, że mogę znaleźć sobie lepszego faceta. Śmiała zapytać, czy wiem, co to znaczy kochać nad życie. Mąż zdecydował się porzucić własną rodzinę. Wyprowadził się z domu. Pani "zakochana" nie zrobiła jednak tego samego dla niego. Finał jest taki, że ponownie przyjęliśmy męża do rodziny. Wrócił skruszony i zaangażowany. Powtarza, że został oszukany, że był tylko zabawką w rękach niezrównoważonej kobiety, że popełnił błąd, że nigdy więcej nas nie skrzywdzi. Wraz z dziećmi wybaczyliśmy i zaufaliśmy. Czy słusznie? Pytanie nie o nas, ale o niego - czy on sam zapomniał o tej kobiecie, mając z nią dalszy służbowy kontakt? Nie potrafię sama odpowiedzieć na to pytanie. Nigdy nie będę pewna, ale ja kocham i chcę wierzyć, że nasz związek opiera się na szczerości i prawdzie.
MOŻE FAKTYCZNIE ZROZUMIAŁ, ŻE BYŁ DUPKIEM ? CZASAMI TO DOBRA TERAPIA WSTRZĄSOWA, ABY PRZEANALIZOWAĆ SWÓJ ZWIĄZEK NIEDAWNO CZYTAŁAM NA FORMU,ŻE JEŚLI FACET ULEGA CZYIMŚ WZGLĘDOM,TO ZWĄZEK DO NAPRAWY. COŚ W TYM JEST !
COS TRZEBA ZMIENIĆ, ŻEBY MU NIE CHCIAŁO SIE INNEJ.

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

gość

gość życ się da ,nie da się zapomnieć ,nawet razem ,ale nie wyobrażam sobie pójść do łóżka już więcej z takim człowiekiem i bardzo się dziwię tym co to robią

zgadzam się też tak żyje ,razem pod jednym dachem ,razem jemy ,prowadzimy dom jeździmy na swięta ,po prostu w celibacie,nie będę się na siłe zmuszać bo z taka świadomością to już żadna przyjemność

WIEM,ŻE TO CIĘZKIE,ALE JEŚLI SIĘ NIE ZMUSISZ, TO O KANT TAKIE ŻYCIE. ZNOWU BEDZIE SZUKAĆ. I KÓŁKO SIE ZMKNIE. JA W ŁÓŻKU NIE MYŚLĘ, ŻE ZDZIRA GO DOTYKAŁA, BO BYM ZWARIOWAŁA ! KIEDYŚ STARSZA PANI POWIEDZIAŁA MI : jeśli chcesz uratować związek, musisz go przekonać że to ty jesteś ta najlepsza. musisz zapomnieć, nie wracać do tego. trzeba b. dbać o związek. ciężko, ale do zrobienia. CZAS LECZY RANY ..ALE I OTWIERA OCZY. ZAPOMNIEĆ SIE NIE DA. I JESZCZE JEDNO, DZIEWCZYNY PAMIETAJCIE,ŻE B. CZĘSTO FACET ZACZYNA SZUKAĆ PO WIEKSZYCH KŁÓTNAIACH,. TO ALBO IDZIE DO BARU NA PIWO - TAM ZAWSZE JAKAŚ SIE PRZYPLĄTA, CO GO POCIESZY, ALBO NET, LUB JAKAS KOLEŻANKA Z PRZED LAT. UWAŻAJCIE NA TO !

Re: Jak żyć po zdradzie?

Napisał(a): Gość -

dobrze ze się wam ułożyło,ale dla mnie to nie jest wytłumaczenie było zle,,, nie interesował się... itd.,po prostu trafiła się okazja i skorzystałaś ,a reszta to tylko usprawiedliwienia,jak jest żle to albo się z tym godzimy i próbujemy naprawić a jak nie damy rade odchodzimy a nie zdradzamy ,takie jest moje zdanie, nienawidzę tych co prowadzą podwójne zycie,kochaś kopnał cie w dupe to przyjęłaś męża[/cytat]

Aby naprawiać trzeba chęci z obu stron.A co do kochasia to mnie nie kopnął - to ja kazałam mu się wyprowadzić.A nasz związek trwał prawie 3 lata /potem parę miesięcy byłam sama.A z byłym mężem zamieszkałam później. Różne są sytuacje w życiu - nie wszystko jest białe i czarne.

« Wróć do tematów Odpowiedz
Do góry strony: Jak żyć po zdradzie?

Reklama