Agnieszka Więdłocha - ostrożna i spontaniczna...

W styczniu 30., w lutym debiut w "Planecie singli", od marca nowy serial "Powiedz tak!". Agnieszka Więdłocha, bo o niej mowa, przyznaje, że o wizji własnego ślubu jeszcze nie myślała. - Jestem spontaniczna - mówi aktorka. A o show z gwiazdami? - Jestem ostrożna - dodaje.

Paulina Persa: W styczniu skończyła pani 30 lat i zdaje się, że ten rok całkiem dobrze się dla pani zaczął: na początku lutego odbyła się premiera filmu "Planeta singli", a już od 1 marca na antenie telewizji Polsat będziemy mogli oglądać panią w nowym serialu "Powiedz tak!". Czy mimo młodego wieku, ale i dość sporego doświadczenia, czuje się pani spełniona zawodowo?

Reklama

Agnieszka Więdłocha: - Zauważyłam, że im dłużej jestem w tym zawodzie, tym bardziej zdaję sobie sprawę z tego, że aktor chyba nigdy nie doświadcza czegoś takiego jak spełnienie. Jak już coś zrobi, chce więcej i cały czas chciałby coś poprawiać. Myślę, że w tym zawodzie niemożliwe jest osiągnięcie takiego zadowolenia z siebie, żeby z czystym sumieniem można było powiedzieć: zrobiłam to i jest super. Stąd pewnie wynika też ten głód pracy i to, że cały czas jesteśmy, tak płodni i kreatywni.

Wspomniała pani o tym, że aktorzy cały czas coś by ulepszali. Pani, kiedy widzi siebie na ekranie, też by coś poprawiła?

- Za każdym razem, w każdej scenie, zawsze jest niedosyt, zawsze coś można byłoby zrobić lepiej. Myślę, że takie twórcze zawody artystyczne mają to do siebie, że zawsze byśmy coś poprawiali, bo zawsze chcemy zrobić coś jak lepiej.

Serial "Powiedz tak!" dotyczy tematyki ślubnej. Czy pani ma wizję swojego ślubu? Kameralna uroczystość czy impreza z pompą?

- Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, bo jestem spontaniczna, co przyniesie los to jest. Natomiast przy realizacji tego serialu śmieszne było "robienie" tych wszystkich wesel, bo każde musiało być inne i każde musiało być w jakiś sposób dramatyczne, zabawne albo wzruszające. Za każdym razem, kiedy kręciliśmy sceny patrzyliśmy na te pary młode i z aktorami z obsady żartowaliśmy, że i tak się rozwiodą. Więc na planie było dużo humoru, ale takich głębszych refleksji w trakcie kręcenia nie było.

Dzięki udziałowi we wspomnianych wcześniej produkcjach stała się pani jedną z topowych aktorek. Czy zgodziłaby się pani na udział w programie rozrywkowym z gwiazdami?

- Przyznam, że takich propozycji było wiele. Jednak na razie chcę zajmować się swoim zawodem, bo tym aktorstwem, tymi postaciami nie do końca jestem jeszcze najedzona. Tym bardziej, że co innego kręcenie tego typu rzeczy, a co innego później opowiadanie o tym, co mnie osobiście bardzo dużo kosztuje. A udział w takim programie myślę, że jeszcze więcej musiałby mnie kosztować, bo tam nie mogłabym nikogo wykreować, co mnie najbardziej cieszy, tylko byłabym sobą. Byłoby mi na pewno bardzo trudno, jeżeli chodzi o takie prywatne życie. Musiałabym pokazać siebie, więc jestem ostrożna, jeśli chodzi o takie programy rozrywkowe.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje