Anna Dymna i Jerzy Zelnik - romans wisiał w powietrzu

Jerzy Zelnik nieraz grał u boku pięknych aktorek. Być może najbardziej fascynujące było dla niego spotkanie z Anną Dymną. Emilia Padoł w książce "Dżentelmeni PRL-u" przypomina, że niewiele brakowało, a połączyłby ich romans.

Do spotkania Dymnej i Zelnika doszło na planie serialu "Królowa Bona" i filmu "Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny". Aktor nigdy nie ukrywał, że na planie obu produkcji, zauroczył się urodziwą koleżanką. W książce "Dżentelmeni PRL-u", przybliżającej dawnych idoli popkultury, dowiemy się co nieco o relacji, jaka połączyła aktorów.

Reklama

 - Myśmy z Anką od początku czuli się ze sobą bardzo dobrze. Podobaliśmy się po prostu sobie wzajemnie, właściwie mocno między nami iskrzyło, już zaczęły zachodzić jakieś chemiczne reakcje, jak się to teraz mówi. Ale oboje nie byliśmy już wolni, więc uważaliśmy, aby nie posunąć się za daleko i nie narobić sobie kłopotów - powiedział Zelnik.

W "Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny" zagrali w malowniczej scenie łóżkowej. Kochanków nakryto jedwabiem i pokazano z góry. Widać było tylko ich kształty.

Jak pisze Padoł: "Pech chciał, że spod tej zwiewnej tkaniny uparcie prześwitywały czerwone slipki Jerzego Zelnika. Aktor speszył się z tego powodu potwornie, w końcu Anna Dymna z wielką delikatnością nakłoniła go, żeby je zdjął. Zelnik zmieszał się jeszcze bardziej. Po studzącej emocje przerwie udało się zagrać tę - zgodnie z reżyserską intencją - zmysłową, lecz nie pornograficzną scenę".

Wiele emocji budził też fragment przedstawiający kąpiel Zygmunta i Barbary. Fotos z tej sceny znalazł się na okładce magazynu "Ekran" - numer został wyprzedany w ciągu jednego dnia.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje