Barbara Brylska: Ona podbiła Związek Radziecki!

Prześliczna, utalentowana, uwielbiana w kraju i za granicą... W życiu osobistym los nie szczędził jej jednak dramatów.

Ogromne, smutne oczy, jasne włosy, fantastyczna figura... W latach 70. mówiono, że Barbara Brylska to socjalistyczna wersja Brigitte Bardot i Catherine Deneuve. Była prawdziwą gwiazdą "demoludów". Grała w filmach enerdowskich, czechosłowackich, bułgarskich, jugosłowiańskich, a przede wszystkim radzieckich.

Reklama

Na wschodzie wielbią ją do dziś. - W Rosji panuje mit polskich aktorek, wciąż kojarzymy się tam z klasą, tajemniczością, elegancją, kobiecością. Na początku, kiedy przedstawiałam się jako polska aktorka, ludzie patrzyli na mnie jak na drugą Barbarę Brylską - mówiła nie tak dawno Newsweekowi Karolina Gruszka, znana m.in. z serialu "Twarzą w twarz".

Mały cud w Kraju Rad

Drzwi do kariery otworzyły Brylskiej dwie role - kapłanki Kamy w "Faraonie" i Krzysi w "Panu Wołodyjowskim". Parę lat później przyszła "Anatomia miłości", film pełen śmiałych, jak na owe czasy, scen erotycznych. To po tych kilku obrazach córka ślusarza z Łodzi zaczęła dostawać propozycje pracy za granicą. A w noc sylwestrową 1975 r. wydarzył się w jej życiu istny cud. Pokochało ją 250 milionów obywateli wszystkich republik Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR)!

Tej nocy telewizja pokazała komedię romantyczną "Ironia losu" (znaną u nas jako "Szczęśliwego Nowego Roku"). To pełna wdzięku historyjka o tym, jak inteligent z Moskwy zabalował w Sylwestra, i po pijaku poleciał samolotem do Leningradu. A tam przypadkiem trafił do mieszkania nauczycielki, granej przez Brylską.

Pocałunki? Nigdy w życiu!

Jej hipnotyzujący wdzięk, uroda i ujmujący sposób bycia, tak rzadko widywane w ojczyźnie kołchozów, zahipnotyzowały telewidzów od Kamczatki po Krym. Wydała im się taka... inna. Z nabożną czcią opowiadali sobie, jak dumna Polka nie chciała się całować na planie z filmowymi parterami, ponieważ jej się nie podobali, jako mężczyźni. A przecież w Kraju Rad uchodzili za bożyszcza! Albo jak pokłóciła się ze specjalistkami od kostiumów - uznała bowiem za bezguście to, w czym kazały jej grać.

Wszystko jej wybaczyli. Nawet i to, że za rolę dostała 10 tys. rubli, podczas gdy średnia pensja w kraju wynosiła... 120. Pokochali ją i odtąd chcieli wiedzieć wszystko o tym, co dzieje się w jej życiu. A działo się!

Uroda szczęścia nie daje

Kiedy "Ironia losu" weszła na ekrany, aktorka miała 34 lata, drugiego męża - lekarza, oraz dwuletnią córeczkę, Basię. To Brylska była domatorką w tym związku, mąż wolał trunki, imprezy i... inne kobiety, chociaż miał w domu piękność. Kłócili się, romansowali, potem wracali do siebie. Po jednym z takich powrotów przyszedł na świat ich synek, Ludwik. Mimo to wkrótce się rozwiedli.

Kariera Brylskiej już wtedy wyhamowała. Gwiazda do dziś uważa, że zaszkodziła jej w Polsce Nagroda Państwowa ZSRR - najwyższe odznaczenie tego kraju, przyznane aktorce za rolę w "Ironii losu".

W końcu przyszło najgorsze. W 1993 r. zginęła w kraksie samochodowej jej ukochana córka - początkująca modelka i aktorka. Nieszczęsna matka potrzebowała lat, by się otrząsnąć i zrozumieć, że ma jeszcze jedno dziecko. Przestała jednak pokazywać się publicznie. Woli rozpieszczać wnuka i uprawiać pomidory na daczy pod Wyszkowem. Tam ją znaleźli rosyjscy dziennikarze w którąś okrągłą rocznicę jej urodzin.

Dwie gwiazdy w jednym programie

Koniecznie chcieli pokazać rodakom teraźniejszość artystki, która od czasów Breżniewa co roku gości w ich domach, obok szampana, kawioru i choinki. W efekcie tej wizyty aktorka dostała rolę w drugiej części "Ironii losu", nakręconej w 2007 r. Odtąd Rosjanie oglądają w Sylwestra oba filmy!

Zaprosili też Brylską do jury programu telewizyjnego "Dwie gwiazdy". Podobno honorarium było takie, że nie dyskutowała... Ale, tak jak przed laty, pokazała pazurki. Skarciła samą Ałłę Pugaczową, która jest tam królową estrady, za to że się spóźniła na nagranie! O dziwo, nie zraziło to widzów do Polki. Czy coś jej może zaszkodzić w ich oczach? Najwyżej polityka. Jakiś czas temu skrytykowała działania Rosji na Ukrainie.

Małgorzata Sienkiewicz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje