Britney Spears prawie utonęła po tym, jak uderzyła ją fala

Twórczyni hitu "Make Me" spędzała wakacje na pięknej plaży na Hawajach.

Pewnego dnia, gdy weszła do oceanu, uderzyła ją prawie dwumetrowa fala, a piosenkarka nie mogła oddychać.

Opowiadając o tym niebezpiecznym zdarzeniu wyznała:

Reklama

- Weszłam do wody i myślałam, że będzie jak w basenie z falami. Pomyślałam: To takie odświeżające i po prostu piękne.

- Ale nie pomyślałam o tym, że gdy chcesz wrócić na plażę, fale bardzo mocno w ciebie uderzają. Zatopiły mnie na pięć minut. Prawie utonęłam. Pomyślałam wtedy: 'Gdzie jest moja ochrona? Pozwolą mi tu umrzeć?' Potem udało mi się wydostać na powierzchnię, ale wtedy podtopiła mnie kolejna fala.

W wywiadzie ze Scottem Millsem dla "BBC Radio 1" 34-letnia gwiazda opowiedziała również o przemyśle muzycznym i przyznała, że jest w nim dużo diw.

Podczas wywiadu, który zostanie wyemitowany dzisiaj (24.08.2016) dodała:

 - Bardzo często zdarza się, że w przemyśle rozrywkowym są osoby, które nie pojawiają się na umówione spotkania, jeśli pracujesz z nimi nad jakimiś projektami. Jest tu wiele diw. To trudne.

Britney, która razem z byłym mężem Kevinem Federlinem ma dwóch synów - Seana (10 l.) i Jaydena (9 l.) - wyznała wcześniej, że jej nowy album "Glory" jest relaksujący.

Powiedziała:

 - Jestem bardzo podekscytowana. Pracuję nad tym projektem od półtora roku, właściwie prawie od dwóch lat, więc bardzo dużo dla mnie znaczy. Ten album to moje dziecko. Jest melodyjny i nie tak bardzo popowy.

 - Jest relaksujący. Bardzo relaksujący. Lubię dawne klimaty i klasycznego rocka. Lubię zespół 'The Rolling Stones'. Zespół 'The Lumineers' jest naprawdę fajny. Lubię również Sade. Podoba mi się też muzyka z lat 80.

Bang Showbiz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje