Reklama

  •  

    Chcę być jak Elvis

Czasem zastanawia się, czy jego córka nie jest dzieckiem Szymona Hołowni... W rozmowie z SHOW Marcin Prokop (32) nie unika trudnych tematów.

Zdjęcie

Marcin Prokop /MWMedia
Marcin Prokop
/MWMedia
Czy ty lubisz "Mam talent"?
Marcin Prokop: Tak, bo to pierwszy program o takim rozmachu, w którym uczestniczę. Każdy człowiek telewizji marzy, żeby mieć takie doświadczenie w swoim CV. Kiedy staję przed kamerą, czuję, jakbym siadał za sterami jumbo-jeta, przewożącego sześć milionów ludzi na pokładzie. W jakimś stopniu od mojego refleksu, dowcipu, polotu i innych przymiotów umysłu oraz ciała zależy, czy ludzie będą się dobrze bawić.

Powody finansowe?

Reklama

Na dalekim planie. Wiele osób myśli, że kiedy jakiś program jest popularny, to idzie za tym niewiarygodna kasa. Dementuję.

Adrenalina?
W pierwszym odcinku na żywo pojawiły się problemy z dźwiękiem. Tancerki dwa razy nie mogły wystartować. Nikt nie był na to przygotowany. Musieliśmy z Szymonem zareagować, opanować sytuację, wytłumaczyć publiczności i telewidzom, co się dzieje. Widziałem zdenerwowanie w oczach ekipy. A ja uwielbiam takie sytuacje. Sto razy bardziej wolę nieprzewidywalność programu na żywo, gdzie liczy się improwizacja, "szycie" z głowy i szybkie reagowanie niż nagrywanie rzeczy do puszki. Jestem marnym aktorem i nienawidzę powtarzać piętnaście razy tych samych żartów.

Jesteś urodzonym showmenem?
W dziecięcych marzeniach byłem herosem rocka w skórzanych, obcisłych portkach, rozebranym do połowy, z długą pofalowaną plerezą. Połączeniem Radka Majdana i Janka Borysewicza. Kiedy stoję na scenie programu "Mam talent", czuję, że to jest namiastka realizacji marzeń o byciu polskim Elvisem.

A jak ci się pracuje z Szymonem Hołownią?
Znamy się od ośmiu lat. Wpadliśmy na siebie w redakcji miesięcznika "Machina", którego byłem naczelnym. Szymon był świeżo po wyjściu z zakonu i zaczął zajmować się dziennikarstwem. Pamiętam jego pierwszy tekst napisany na moje zamówienie - reportaż, w którym wcielił się w pracownika sekstelefonu. Piekielnie inteligentny i zabójczo śmieszny.

Wyobrażasz sobie niedoszłego księdza, który sapie i jęczy do słuchawki starszym paniom? Już wtedy wiedziałem, że mam do czynienia z nieprzeciętną postacią. Potem co prawda Szymon się na mnie obraził, bo "Machina" miała kłopoty i nie mogłem mu zapłacić za ten artykuł, ale ostatecznie się zaprzyjaźniliśmy i tak zostało do dziś.

Jest taka teoria, że najlepsze duety telewizyjne tworzą się, kiedy partnerzy za sobą nie przepadają.
Że niby na styku przeciwnych biegunów pojawia się iskrzenie? To nie zawsze działa.

Myślisz o duetach: Jola Pieńkowska i Magda Mołek oraz Wojtek Jagielski i Kazia Szczuka?
Też, choć nie tylko. Każda z wymienionych przez ciebie postaci osobno jest świetna w tym,co robi, jednak czasem nawet między szlachetnymi pierwiastkami nie zachodzi chemia. Mój podstawowy przepis na stworzenie udanego duetu to nie odbierać blasku partnerowi. To jest zaprzęg, który muszą równo ciągnąć dwa konie. Trzeba własne ego schować do kieszeni i, zupełnie jak w łóżku, pracować na wspólny orgazm (śmiech).

To nie wyklucza rywalizacji, która nie musi polegać na podstawianiu sobie nóg. My z Szymonem mamy coś, co nazywamy syndromem porównywania siusiaków. Próbujemy udowodnić sobie, kto ma celniejszą puentę i fajniejszy dowcip. Nakręcamy się do zabawy. Gdybym miał u boku partnera, którego nie traktowałbym jak intelektualnego wyzwania, to szybko by mnie ta relacja znudziła. Dlatego też od tylu lat udaje nam się zachować świeżość w pracy z Dorotą. Wciąż siebie zaskakujemy.

Artykuł pochodzi z kategorii: Gwiazdy

Więcej na temat:Marcin Prokop | córka | Elvis | show | talent | Mam Talent

Zobacz również

  • Wasze komentarze

  • Oceń tekst

    Ocen: 16

Reklama

Wasze komentarze (26)

  • 25.11.2009 (09:56)
    ~kablówka
    Wylali cię z roboty w telewizji czy jak? Masz kablówkę?? Ale jesteś super!! he he!!
  • 23.11.2009 (16:06)
    ~Wiekowy
    Słuchajcie Te wszystkie cwaniaczki i geniusze telewizyjni to z czerwonej dynastii PRL Ich córki synowie wnukowie wnuczki. Pociotki kuzyni itp odczas gdy wy się zamartwiacie jak zarobic grosze by przezyć oni z zwykła chałture biora z ,,bokami i chałturami po kilkadziesiat a niektórzy po kilkaset tysiecy złotych. Sami sobie przydzielaja ile chca . Najlepszy skład to był Prokop wygladajacy jak niedogolony menel i oblesna tłusta Wellman Obrzydliwe Az chciało sie zygać. Popatrzcie sobie na zyciorysy ich i ich rodzin Krasko Rusin Richardson wel Pietkiewicz Meller I wielu innych Do nich dołaczyły małomiasteczkowe lumpy jak modelki jakies miski( dobrze ze nie klozety) szpece od gitar spalinowych i prymitywy od rymowanek zwanych sztuka Dla mnie to jedno wielki barachło. łacznie z konkursami spiewaczymi i popisami tanecznymi Jedna wielka chałtura Wogóle praktycznie nie ogladam TV polskiego gów..... Mam kablówke i zawsze cos wartosciowego wybiore. mam dosyc dyzurnych psycholozek ogarnietych nienawiscia do męższczyzn. dyzurnych pieniaczy jak niesiołowski i kalisz modelek i ment od stylu typu jacyków To mi wszystko smierdzi i cuchnie Tylko sie dziwie ze ktos to oglada i wysyła tym oszustom SMSy dorabiajac ich tłuste portfele Powodzenia polaczki Tylko tak dalej
  • ~Link sponsorowany
  • 23.11.2009 (15:53)
    ~Jana
    Pan Prokop jest lepszy niz Elvis w swojej dziedzinie ! Pan Holownia zreszta rowniez. Pozdrawiam ich i wszystkich doceniajacych prawdziwa inteligencje w telewizji.
  • 23.11.2009 (15:42)
    ~Wanda
    Panie Marcinie! Uwielbiam Pana i Panią Dorotkę. Codziennie rano podglądam TVN kto prowadzi program, jeśli zobaczę, że Pan z Dorotką to nikt nie jest w stanie odciągnąć mnie od telewizora. Uwielbiam Wasze słowne potyczki i żarciki. Niech Pan zostanie sobą, a nie czyimś sobowtórem. Pozdrawiam Wanda
  • 23.11.2009 (13:51)
    ~Kama
    Elvis był tylko jeden, ten prawdziwy, najlepszy, ale każdy z nas ma swojego Elvisa