Chciał zostać misjonarzem

W wolnych chwilach rysuje i kręci amatorskie filmy dla przyjaciół.

W liceum zakochał się w teatrze i od tej chwili nie wyobrażał sobie, by mógł w życiu robić cokolwiek innego, choć z każdej strony słyszał, że na aktora przy wzroście 197 cm jest za wysoki. Tomasz Kot postawił jednak na swoim. Jest popularny i zasypywany propozycjami. Prywatnie woli życie z dala od show-biznesu. Kolekcjonuje maski. Pasjonuje go montaż filmowy, z pasją nagrywa krótkie filmy na potrzeby rodziny albo w prezencie dla przyjaciół.

Reklama

Na studiach, przebrany za Statuę Wolności, promował jedną z marek tytoniowych w nocnych klubach. Przez kilka lat wymigiwał się od służby wojskowej. Nie znosi sesji zdjęciowych i wywiadów. Podobno po każdej premierze większego filmu zmienia numer telefonu. Kiedyś dostał od jednej z fanek mail z propozycją towarzyszenia jej na weselu znajomych. 


Codziennie kupuje "Przegląd Sportowy". Jest fanem Miedzi Legnica, czym "zaraził" go dziadek. Nie pije alkoholu. Przyjaźni się m.in. z kolegą po fachu Wojtkiem Mecwaldowskim.

Dzieciństwo

Na świat przyszedł w kwietniu 37 lat temu w Legnicy. Jego ojciec był nauczycielem WF-u, mama oprowadzała wycieczki. Ma brata i siostrę. W dzieciństwie miał spore problemy ze zdrowiem. Przez to, że rósł za szybko, cierpiał na krzywicę klatki piersiowej i skoliozę. Godziny spędzał na gimnastyce korekcyjnej. Marzył, by zostać artystą malarzem. Po podstawówce chciał kontynuować naukę w liceum plastycznym we Wrocławiu, ale przeprowadzce 14-latka do innego miasta sprzeciwili się rodzice. Wymyślił więc, że i tak będzie uczył się poza domem i wstąpił do seminarium.

Planował wówczas, że zostanie misjonarzem w Amazonii. Po pół roku zmienił jednak zdanie i dalej kontynuował naukę w klasie humanistycznej w I LO im. Tadeusza Kościuszki w Legnicy, w której był jednym z dwóch chłopców (ten drugi dziś jest księdzem).

Malarstwo

Choć nie zrobił wymarzonej artystycznej kariery, to do dziś w wolnych chwilach rysuje dla przyjemności, najchętniej ołówkiem i pastelami olejnymi. Talent malarski przydał mu się też podczas pracy w "Skazanym na bluesa" - w jednej ze scen Ryszard Riedel maluje anioła śmierci; rysunek wykorzystany w filmie został wykonany przez Tomasza.

Miłość

Nigdy nie był bohaterem romansów i skandali. We wrześniu 2006 roku w kameralnej atmosferze jednego z częstochowskich kościołów poślubił operatorkę filmową i fotografkę - Agnieszkę Olczyk (obecnie dwojga nazwisk). Siedem miesięcy później na świat przyszło ich pierwsze dziecko, córka Blanka. Pod koniec zeszłego roku urodził się im syn Leon.

RB

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Kot

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje