Chciałam być zakonnicą

Chodziła na pielgrzymki, marzyła o klasztorze. Rozważała też karierę pilota. Przede wszystkim chciała szybko uciec z małego miasteczka. W końcu wyjechała do Niemiec.

Była nietypową prymuską. "Mimo że miałam bardzo dobre oceny, zamiast się uczyć, dokazywałam z chłopakami. Do momentu, aż sytuacja była znana na całe Końskie, gdyż straż pożarna musiała mnie ściągnąć z wierzchołka drzewa na naszym osiedlu", śmieje się aktorka.

Reklama

Gdy miała czternaście lat, zapragnęła zostać zakonnicą. "Byłam po rozmowach z matką generalną. To siostry zakonne przekonały mnie, żebym przemyślała swój wybór", mówi.

Aldona patrzyła na świat inaczej niż jej starsza siostra i rówieśnice. "Wiedziałam, że nie zostanę w Końskich. Gdy zrozumiałam, że nie pójdę do zakonu, postanowiłam zostać pilotem".

Po maturze wybrała jednak szkołę teatralną we Wrocławiu. Dostała się za pierwszym razem. "Jako jedyna z klasy nie wybrałam medycyny", opowiada. "Mieszkałam w akademiku. Byłam na roku z Jolą Fraszyńską i Robertem Gonerą", wspomina.

Koniec studiów zbiegł się z prywatną tragedią - przedwcześnie zmarła mama aktorki. "Była moją najlepszą przyjaciółką", mówi Aldona. Kilka miesięcy po jej śmierci aktorka zdecydowała się zacząć wszystko od nowa i wyjechała do Niemiec. "Myślałam, że jeśli wyjadę, pustka będzie mniejsza, zniknie", wyznaje dziś.

Aldona Orman (47) - aktorka znana m.in. z telenoweli "Klan". Przez 10 lat mieszkała w Niemczech, gdzie pracowała jako spikerka w radiu "Wolna Europa" oraz występowała w awangardowych niemieckich teatrach: Modernes Theater, Werkstatt Theater, Pathos-Transport Theater w Monachium. 

Po powrocie do Polski związała się z teatrem Kwadrat. Występowała także w serialach "Na dobre i na złe", "Plebania", "Życie jak poker". Pochodzi z Przedborza, wychowała się w Końskich, ukończyła Wyższą Szkołę Teatralną we Wrocławiu. Mama 6-letniej Idalii Vanessy.

Justyna Kasprzak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje