Cory Monteith przed śmiercią podziękował twórcy serialu "Glee" za wsparcie

Ryan Murphy wyznał, że odbył szczerą rozmowę z aktorem przed jego śmiercią w lipcu 2013 roku.

W rozmowie "Entertainment Weekly":

Reklama

 - Uściskaliśmy się serdecznie i jego ostatnie zdanie brzmiało: 'Dziękuję za to, że mi pomogłeś.' Potem dowiedziałem się, że nie żyje. Poczułem, jakbym stracił dziecko.

- To, co było dla nas świętem miłości i akceptacji, zamieniło się w ciemność i śmierć. To była wspaniała lekcja tego, czego nie powinno się robić, ruszając do przodu. Po dziś dzień przyjaźnię się z wieloma aktorami z serialu.

Koleżanka Cory'ego z planu - Naya Rivera - wyznała wcześniej, iż Lea Michele, która spotykała się z aktorem przed jego śmiercią, była dobra dla Cory'ego.

Powiedziała:

 - Wszystkich zaskoczyło to, że Cory zaczął spotykać się z Leą. Z czasem, gdy ich związek stawał się coraz bardziej poważny, Cory nie spędzał z nami już tak dużo czasu i wydawał się być inną osobą. Pewnego roku wrócił na plan zdjęciowy bardzo odchudzony.

 - Powiedział wtedy, że chodził na siłownię i starał się być odpowiedzialny - nie wydawał tak dużo pieniędzy jak wcześniej i nie kupował nowych samochodów. Odkładając na bok moje zdanie na temat Lei, wiedziałam, że nie jest typem imprezowiczki, więc pomyślałam, że związek z nią dobrze na niego wpłynie. Cieszyłam się, że Cory wreszcie znalazł stabilizację, nieważne u czyjego boku.

Bang Showbiz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje