Cyborg czy pasjonat?

Narcyz czy profesjonalista? Otwarty czy tajemniczy? Tak naprawdę niewiele o nim wiemy.

PANI: Dlaczego towarzyszy nam Twoja menedżerka?
Krzysztof Ibisz: Pracujemy razem i Ania może uzupełniać rozmowę o szczegóły dotyczące moich spraw zawodowych. Nie o wszystkim pamiętam.

Reklama

Ale przyznasz, że to dziwna sytuacja: przychodzi dziennikarz, a Ty zapraszasz asystę.
Przeszkadza ci taka piękna kobieta?

Wprost przeciwnie. Dziwi mnie tylko sam fakt. Jeszcze półtora roku temu udzielałeś mi wywiadu w cztery oczy.
Półtora roku temu Ania była na urlopie macierzyńskim, a dziś chciała cię poznać. Przeszkadza ci?

W ogóle, ale musiałem zapytać. Jako człowiek telewizji jesteś oburzony, że w plebiscycie Wiktorów Kamil Durczok nie chciał być w tej samej kategorii co Katarzyna Cichopek?
Kamil Durczok może być w takiej kategorii, w jakiej chciałby startować. Trzeba zmienić zasady nominowania. Zgłosiłem to kapitule Wiktorów, której jestem członkiem. Dziennikarze pracujący w programach publicystycznych nie powinni startować w tej samej kategorii, co osoby występujące w programach rozrywkowych.

Nie żenuje Cię szum medialny wokół tej sprawy? Naśmiewanie się z Cichopek, której jedyna wina polega na tym, że... jest.
Jest mi przykro z tego powodu, bo Kasię lubię i cenię. A jako prowadząca program rozrywkowy jest po prostu dobra.

Jarosław Gugała z polsatowskich "Informacji" stwierdził, że stawianie Cichopek i Durczoka w tej samej kategorii to jak zestawienie samolotu i snopowiązałki. Według mnie to obraźliwe.
Jak na byłego dyplomatę to trochę niefortunna wypowiedź.

Czyli jest w porządku?
Zarówno Durczok, jak i Cichopek wykonują swoją pracę.

Jarosław Gugała jest osobowością telewizyjną, czyli posługując się jego nomenklaturą, samolotem polskiej telewizji?
Nie oceniam ludzi z branży.

Bo?
Nie czuję się do tego powołany. Lubię oglądać Jarka Gugałę w telewizji. Jest zawodowcem.

To chociaż ustalmy, kim są osobowości telewizyjne.
To ci, którzy pojawiając się na ekranie, budzą emocje. W telewizji trzeba być jakimś. To, czy telewidzowie lubią kogoś, czy nie, ma różny wpływ na oglądalność. Kuba Wojewódzki często wywołuje skrajne reakcje, ale ludzie chcą go oglądać.

Ostatnio coraz mniej. Ciebie lubią?
(Zwraca się do asystentki) Aniu, pamiętasz wyniki ostatnich badań? Gdzieś je mamy. Pytano w nich, kogo widzowie chcą oglądać. Byliśmy tuż po Kamilu Durczoku, na czwartym miejscu. Przede mną znaleźli się jeszcze Maciej Orłoś i Szymon Majewski, po mnie byli Tomek Lis, Kaśka Cichopek, Hubert Urbański.

A do jakiej kategorii zaliczyć takie osoby jak Agnieszka Popielewicz, Agnieszka Szulim?
Nie jestem od tworzenia kategorii i klasyfikowania ludzi. O sobie mogę powiedzieć, że zawsze źle się czułem w roli spikera telewizyjnego. Kiedy pracowałem jeszcze w TVP, ówczesna szefowa Programu Pierwszego zwracała mi uwagę, że za bardzo macham rękami. Wszyscy grzecznie zapowiadali, a ja się ruszałem. Po pół roku tamta szefowa już nie pracowała, a mój styl stał się obowiązujący. Musi być jakaś dynamika, jakiś ruch, żeby program wyglądał nowocześnie. Oczywiście, są audycje, które wymagają wyciszenia i prowadzący muszą być mniej energiczni.

Dowiedz się więcej na temat: show | pytania | wywiady | TVP | TVN SA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje