Czego na pewno nie wiecie o "Stawce większej niż życie"

W postać kapitana Hansa Klossa miał się pierwotnie wcielić Ignacy Gogolewski. Jednak Stanisław Mikulski znacznie lepiej wyglądał w mundurze...

Kandydaturę Gogolewskiego, który był już doświadczonym aktorem, reżyser Janusz Morgenstern rozważał bardzo poważnie. Ale Mikulskiego pamiętał z filmu Andrzeja Wajdy "Kanał", gdzie był drugim reżyserem. Pan Stanisław zagrał tam drugoplanową rolę, za to doskonale prezentował się w mundurze. Kogoś takiego było potrzeba Morgensternowi: przystojnego, utalentowanego i... mniej znanego! Piękne aktorki na planie też były zachwycone czarującym kapitanem Abwehry.

Reklama

Nazwisko: Hans Kloss wybrano z niemieckiej książki telefonicznej. Miało łatwo wpadać w ucho, być proste do zapamiętania, tak jak James Bond. Scenarzyści: Zbigniew Safjan i Andrzej Szypulski czerpali inspirację z jego przygód, choć w Polsce Bond był wtedy zakazany i nie oglądaliśmy go w kinach.

Najpierw teatr, potem serial

Zanim jednak nakręcono polski serial, powstał spektakl Teatru Telewizji "Stawka większa niż życie", odtwarzany na żywo. Początkowo zaplanowano go na sześć odcinków, jednak już po emisji trzeciego do Telewizji Polskiej zaczęły napływać listy z prośbami o kontynuację serii. Sprawa stanęła nawet na zebraniu... górniczego aktywu partyjnego w Katowicach! Wobec tego autorzy postanowili nie uśmiercać Hansa Klossa, jak pierwotnie planowali, lecz przygotować kolejnych osiem odcinków. Po ich sukcesie zapadła decyzja o realizacji serialu.

Stanisław Mikulski stał się wielką gwiazdą. Na Węgrzech podczas emisji "Stawki" sprzedano o 300 tys. telewizorów więcej niż normalnie. Z kolei mongolscy wielbiciele utkali dywan z podobizną aktora. Miał więc dylemat: powiesić go na ścianie czy też codziennie deptać po własnym wizerunku. W ZSRR podkreślano, że urodził się "w najpiękniejszym dniu roku - 1 maja", a w Pradze nadano mu tytuł "pułkownika telewizji czechosłowackiej".

Szał radości na stadionie

Mikulski odwiedzał kraje bratniego obozu. Na Népstadion w Budapeszcie przybył w ukwieconym wozie ozdobionym flagami Polski i Węgier, eskortowanym przez huzarów. W loży honorowej zasiadł przywódca partii, János Kádár w otoczeniu najważniejszych osób w państwie.

- Wjeżdżam na stadion - opowiadał aktor w wywiadzie dla "Dużego Formatu". - Sto tysięcy ludzi krzyczy: Kloss, Kloss! Stałem w odkrytym wozie, a za siedzeniem ukrył się aktor, który dubbingował Klossa w węgierskiej wersji "Stawki". Robimy rundkę, podjeżdżamy pod trybunę z Kádárem. Zaczynam mówić, ale tak naprawdę ruszam tylko ustami. Bo mikrofon ma ten ukryty facet! Cały stadion więc słyszy, że Mikulski mówi po węgiersku. Szał radości".

Niemiec też zrobił karierę

Dużym zaskoczeniem była kariera... Brunnera. Początkowo Emil Karewicz miał zagrać w spektaklach Teatru Telewizji postacie kilku różnych Niemców, ale sympatia widzów zadecydowała, że pojawiał się wyłącznie jako Brunner. Potem jako jedyny aktor poza Mikulskim grał w większej liczbie odcinków serialu (pięć na osiemnaście), a dialogi Klossa z Brunnerem, czasem nieco zmienione, przeszły do języka potocznego. Np. słynne powiedzenie: "Nie ze mną te numery, Brunner" w oryginale brzmiało: "Takie sztuczki nie ze mną, Brunner". Nikt nie pamiętał, że podczas jednego ze spektakli Teatru TV Brunner został na ekranie zastrzelony.

W zdjęciach brało udział 700 aktorów i statystów. Zużyto 30 tys. metrów taśmy filmowej, co odpowiadało 12 filmom pełnometrażowym. Chociaż według scenariusza akcja toczyła się niemal w całej Europie, to serial kręcono w polskich plenerach. Sceny rozgrywające się w Stambule nagrano w Trójmieście. Bulwar w Gdyni udanie imitował francuskie miasteczko Saint-Gilles, a sceny mające przedstawiać Berlin zarejestrowano we Wrocławiu. Siedzibę gestapo udawał budynek dyrekcji kolei, wrocławski dworzec wyglądał jak jego berliński odpowiednik, biura Abwehry zlokalizowano w pałacyku przy ul. Kościuszki. Do scen zagranicznych wykorzystano również wnętrza Wydziału Automatyki Politechniki Wrocławskiej oraz Lotniczych Zakładów Remontowych w Łodzi.

"Stawka" spodobała się w wielu krajach. Nie tylko w "demoludach", lecz także m.in. w Meksyku, Japonii, Kanadzie, Australii i Szwecji, gdzie miała większą oglądalność niż finał mistrzostw świata w hokeju - narodowym sporcie Szwedów. Popularny radziecki serial "Siedemnaście mgnień wiosny" wzorowany był właśnie na "Stawce". Kloss de facto szpiegował dla Sowietów, ale nie roztrząsaliśmy tego. Liczyła się dobra rozrywka i sympatyczny bohater.

Sławomir Koper


Tekst pochodzi z magazynu

Tina

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje