Czy sprostają problemom?

Nad aktorską parą zebrały się czarne chmury. Musieli więc podjąć ważne decyzje dotyczące przyszłości.

Nie są już tak beztroscy i pewni przyszłości jak jeszcze kilka miesięcy temu. Joannę Brodzik (42) i Pawła Wilczaka (49) dosięgła proza życia.

Reklama

Jak wiele polskich rodzin muszą utrzymać rodzinę i spłacić kredyt. Tyle, że oboje są bez stałych dochodów, a jak dowiedział się "Dobry Tydzień", finansowe zobowiązania aktorskiej pary są naprawdę duże.

- W dobrych czasach wzięli półtora miliona franków kredytu na segment w Wilanowie. Wychowują dwóch synów, mają spore wydatki, a oszczędności to przecież nie worek bez dna - mówi nam znajoma pary.

Do niedawna wszystko szło właściwym torem. Joanna dostała stałą pracę - serial "Nie rób scen" miał być jej wielkim powrotem na szczyt. Tymczasem, jak potwierdziła telewizja TVN, po pierwszej serii produkcja znika z anteny. Rozstanie z TVN zbiegło się w czasie z utratą drugiej posady przez aktorkę. Spektakl "Di, Viv i Rose", w którym grała, schodzi z afisza Teatru Capitol.

- To był dla niej cios. Bardzo cieszyła ją ta rola, zdecydowała się stanąć na deskach teatru po jedenastoletniej przerwie. Sporo ją to kosztowało, a teraz, po niecałym roku musi pożegnać się ze sceną - mówi koleżanka aktorki.

W trudnych chwilach Joannę pociesza Paweł Wilczak. Sam dobrze ją rozumie, bo odkąd w 2011 roku zakończyły się zdjęcia do serialu "Usta Usta", nie ma stałego źródła dochodów.

Aktorzy uznali, że skoro nie ma dla nich odpowiedniego formatu, sami stworzą dla siebie serial. Z myślą o roli dla Pawła Joanna zaczęła pracę nad sitcomem o życiu mężczyzny po czterdziestce i jego perypetiach z kobietami, pracą i dorastającymi dziećmi. Humor miał w nim być utrzymany w tonie "Kasi i Tomka", czyli serialu, który z Brodzik i Wilczaka uczynił gwiazdy. Jednak kiedy próbowaliśmy się dowiedzieć, czy któraś z telewizji planuje wyemitować taki serial, otrzymywaliśmy odpowiedź odmowną.

Joanna nie załamuje się tym, lecz ze zdwojoną siłą dba o swoich mężczyzn - Pawła i bliźniaków Janka i Franka (7). - Chciałabym, żeby moje dzieci i mój partner, niezależnie od tego, czy mamy akurat lata tłuste czy chude, zawsze mieli świadomość, że są w naszym domu ludzie, którzy się kochają - wyznała w ostatnim wywiadzie.

Wygląda więc na to, że choć nadeszły lata chude, Brodzik i Wilczak przez problemy przejdą razem. Są zgodnymi partnerami. Dobrze się rozumieją i wspierają w każdej sytuacji. - Rozmawiamy ze sobą stale od dwunastu lat, rano, wieczór. I w nocy. Przegadaliśmy całe miesiące, rzeki tematów - mówi Joanna.

Tym razem także nie obyło się bez narady rodzinnej. Uzgodnili już, że teraz to Paweł, który do niedawna zajmował się domem, podczas gdy ona zarabiała na rodzinę, poszuka nowych propozycji zawodowych. A Joanna więcej czasu będzie spędzać z chłopcami.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje