Czy ułożę sobie życie?

Niespokojny duch. Przystojniak. Singiel. Tajemniczy i zagoniony. Nam zdradził, że najbardziej marzy o tym, by mieć w końcu dom, żonę i dzieci.

Trudno się z nim umówić na wywiad, bo od spotkań z dziennikarzami woli spotkania z fanami podczas koncertów. Od rozmów przed mikrofonem - śpiewanie do mikrofonu. Tęskni za chwilą spokoju, a kiedy już ją znajdzie - znowu gdzieś gna. I tak w kółko. Trasy koncertowe, podróże, życie na walizkach. Na chwilę dom, choć ten najprawdziwszy, własny, dopiero zbuduje. Jedno jest pewne: Sebastian Karpiel Bułecka słowa dotrzymuje. Honorowy jak góral. I w tym cała moja nadzieja.

Reklama

Dzwonię: "Sebastian, znajdziesz chwilę?". "Zaraz mam próbę, jutro Fryderyki, potem wyjeżdżam za granicę" - słyszę odpowiedź. "Zadzwoń jutro, może nam się uda". Dzień później znowu próbuję. "Beata, właśnie wchodzę na scenę. Tak naprawdę dopiero w przyszłym miesiącu będę trochę wolniejszy". Trudno za nim nadążyć, ale skoro obiecał...

Dokonał niemożliwego. Między pakowaniem jednej walizki a rozpakowywaniem drugiej. Uff... "Wiesz, że tego nie lubię?" - kolejny raz upewnił się, kiedy już mieliśmy zaczynać wywiad. Wiem, tym bardziej doceniam, że się zgodził. I że jak już mówi, to otwarcie, bez owijania w bawełnę. A jak nie chce - zwyczajnie milczy. Po męsku. Skąd on się taki wziął? Z gór. Z Kościeliska.

Masz trzy kolejne Fryderyki na półce. Zrobiłeś furorę na festiwalu TOPtrendy w Sopocie. Jesteś z siebie dumny?

Sebastian Karpiel Bułecka: - Na pewno się tym nie martwię (śmiech). To wielka radość dla mnie i dla zespołu. Największą nagrodą dla muzyka jest to, że ludzie przychodzą na koncerty, ciągle kupują bilety. A nagrody? Są tylko dodatkiem, zresztą bardzo miłym. 

Kiedy ostatnio czułeś się jak zwycięzca?

- Cały czas się tak czuję! Sukces powoduje, że czujesz się jak wygrany, doceniany.

Góralska muzyka jest sexy?

- Nie mnie to oceniać (śmiech). Na pewno ma w sobie coś magicznego, co porywa ludzi. Oczywiście, mówię o takiej prawdziwej muzyce góralskiej, która żyje u nas na Podhalu. Bo to, co gra Zakopower, to nie jest muzyka góralska.

Co w takim razie kręci ludzi w Zakopowerze?

- Wiem tylko jedno: wszyscy w Zakopowerze wkładamy kawał serca w to, co robimy. Na scenie czy na płycie są prawdziwe, szczere emocje. Może to jest przyczyna naszego sukcesu?

Co jest sexy dla Karpiela?

- Trudne pytania mi zadajesz. No dobrze, mózg jest sexy!

No to mam łatwiejsze pytanie: piękna kobieta to jaka?

- Inteligentna. Dobra. Opiekuńcza. Dla mnie ważne, co ma w głowie, choć na seksualność składają się też atuty zewnętrzne.

Za czym teraz najbardziej tęsknisz?

- Jestem ostatnio tak zapracowany, że tęsknię zwyczajnie za świętym spokojem. Za tym, żeby się wyciszyć, pobyć z bliskimi, z własnymi myślami. Z drugiej strony mam taką przekorną naturę, że jak jest za dużo spokoju, to chcę, żeby się coś zaczęło dziać. Ale chyba każdy powinien mieć coś lub kogoś, za kim tęskni, bo to nadaje życiu sens.

Na co brakuje ci czasu?

- Na najbliższych. Na to, żeby pobyć z siostrą, z bratem, z rodziną. Mocno mam te sprawy zaniedbane. Ale kto wie, może niedługo uda mi się wyciszyć i nadrobić zaległości. Chociaż takie rzeczy trudno nadrobić. Czas ucieka, lata lecą i potem się tego żałuje. No ale cóż, moje życie kręci się teraz głównie wokół muzyki.

Kiedy ostatnio rozmawiałeś z mamą?

- Piętnastego maja, "na Zofii", wtedy są jej imieniny. Dzwoniłem z życzeniami.

Dorosły facet tęskni za mamą?

- Za matką tęskni się zawsze, bez względu na wiek. Choć inna jest ta tęsknota, jak jesteś dzieciakiem, a inna, kiedy jesteś dorosły, masz swoje życie i sprawy na głowie.

Patrzysz w lustro i kogo widzisz?

- Zbliżającego się do czterdziestki młodego człowieka...

Wciąż widzisz architekta?

- No pewnie! Cały czas pracuję jako architekt. Nawet dzisiaj miałem rozmowę w sprawie projektowania dużego hotelu. Nigdy nie zrezygnowałem z mojego wyuczonego zawodu, bo architektura to moja pasja. Równie ważna, co muzyka. Oczywiście, trudno pogodzić dwie sfery. Ale przecież nie ma rzeczy niemożliwych.

Gdybyś teraz miał sobie zaprojektować dom, to jak by wyglądał?

- Mam go w głowie od dłuższego czasu, muszę tylko kiedyś przelać ten projekt na papier. To byłoby połączenie klimatów podhalańskich z jakimiś nowoczesnymi rozwiązaniami, typu kamień i szkło.

Co będzie widać przez twoje okno?

- Góry oczywiście! Bo ten dom stanie na Podhalu. Chociaż... 

Chociaż?

- Bo tak naprawdę to nie mam pewności, czy właśnie tam będzie mój dom i czy tam zamieszkam kiedyś na stałe. Nie wiem. Wciąż jestem na takim etapie w życiu, że poszukuję i jeszcze nie wiem, gdzie wyląduję. Ale dom można przecież wybudować gdziekolwiek na ziemi, niekoniecznie w górach.

Kiedy się zapominasz?

- Zapominam się, jak gram i jak rysuję. Zdarza mi się, że wtedy zapominam kompletnie o jedzeniu. Na przykład siadam do komputera o godzinie 10, odchodzę dopiero o 18 i nagle przypominam sobie, że zjadłem tylko śniadanie. Zarówno muzyka, jak i projektowanie pasjonują mnie do tego stopnia, że zapominam o świecie zewnętrznym.

Co to jest przyjaźń?

- Nie wyobrażam sobie bez niej życia! To jedna z najważniejszych rzeczy, jedno z najpiękniejszych uczuć. Przyjacielowi mogę się zwierzyć, powiedzieć wszystko. On nie tylko cię chwali, ale kiedy coś źle robisz, powie, że idziesz złą drogą.

Za co lubisz chłopaków z Zakopowera?

- Lubimy ze sobą być i grać. A muzykowanie to metafizyka, trudno je opisać. Dar od Boga, który daje ci satysfakcję i spełnienie. Umieć grać i współpracować z innymi muzykami to rzeczy niewymierne i fantastyczne. I właśnie to mnie generalnie kręci w muzyce i w Zakopowerze.

A za co siebie lubisz?

- Czy ja siebie w ogóle lubię? Każdy powinien, bo to podstawa, żeby lubić innych... No dobra, lubię się.

Ale za co?

- Nie wiem. Łatwo tu o nieskromność. Trudno mi mówić, za co ja siebie lubię, niech mówią inni.

To co ciebie w samym sobie wkurza?

- O, tu mogę wymienić dużo rzeczy: niesystematyczność, nadpobudliwość, nerwowość, czasem lenistwo.

Pracujesz nad tym?

- Oczywiście. Robię wiele, żeby być systematycznym, ćwiczyć na skrzypcach, uczyć się języka obcego. Cały czas staczam ze sobą walkę. Ale moim zdaniem już sama świadomość, że chcesz coś zmienić w sobie, jest sukcesem.

Jesteś szczęśliwym facetem?

- Myślę, że jestem spełniony. Robię to, co kocham. A to na pewno daje poczucie szczęścia.

Czegoś do pełnego szczęścia brakuje?

- Stabilizacji życiowej. Nie mam takiego miejsca, jak moi koledzy, kiedy wracają do domu i tam czekają na nich: żona i dzieci. Ale mam nadzieję, że kiedyś i to osiągnę.

Gdzie góral szuka miłości?

- Górale są wszędzie, więc nie ma ograniczeń.

A spokoju?

- Szukam w Zakopanem. Jadę do mojej rodzinnej miejscowości, do Kościeliska. To miejsce napawa mnie spokojem.

Ale czy do końca?

- Tego też nie wiem... Po kilku dniach nie chce mi się już tam być i zamiast spokoju pojawia się niepokój. I już chce mi się gdzieś iść dalej.

Strasznie niespokojny z ciebie duch, Karpielu.

- No właśnie, może ja się nie nadaję, żeby sobie to życie jakoś poukładać, bo wiecznie będę czegoś szukał. Chyba większość ludzi tak ma. Ważne, żeby znaleźć jakiś kompromis, złoty środek, nie popadać w skrajności.

Rozmawiała: Beata Sadowska


Dowiedz się więcej na temat: Sebastian Karpiel-Bułecka | Zakopower | miłość | Zakopane

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje