Do depresji można się przyzwyczaić

O depresji i sposobach na jej wyleczenie z autorką książki "Bo jesteś człowiekiem. Żyć z depresją ale nie w depresji" Ewą Woydyłło rozmawiała Magda Smęder.

Bo jesteś człowiekiem - co z tego wynika?
Ewa Woydyłło: - Tytuł właściwie od samego początku przygotowuje na to, że trzeba będzie się z różnymi rzeczami godzić, że trzeba będzie wiele zakceptować, ponieważ w kondycję bycia człowiekiem wpisane są również rzeczy, które nam się nie podobają.

Reklama

Depresja nam się nie podoba.
- Często jest to ucieczka od stawienia czoła trudnościom, wyzwaniom, poradzeniu sobie z traumą, przeszłością, krzywdą, a nawet z poczuciem winy. Czasami zapadamy w depresję, ponieważ nie chcemy zająć się na przykład zadośćuczynieniem komuś; pogrążamy się w smutku, w użalaniu się nad sobą - w tym sensie chcę ten problem ujmować.

Jak wielki musi być strach przed światem, jeżeli człowiek ucieka w depresję. Czy to się dzieje podświadomie, świadomie?
- Czasami to nie jest wielki strach przed światem, tylko na przykład lenistwo albo brak samodyscypliny czy niezdolność wzięcia na siebie zadań zwyczajnych. Artyści - wielcy, mali lub też niedoszli miewają często depresję, gdy widzą, jak wiele pracy muszą włożyć w to, aby osiągnąć indywidualność w swojej twórczości, ile czasu i uwagi muszą temu poświęcić. Depresja zwalnia z tego wszystkiego.

W swojej praktyce miała pani takie spektakularne wyzdrowienia?
- Oczywiście. Książka narodziła się w wyniku takich zdarzeń, które mogły o tym świadczyć. Wiele lat temu ktoś polecił mnie pewnej osobie, która gdy do mnie zadzwoniła powiedziała, że od czterech lat leczy się na depresję. Odpowiedziałam, że współczuję i że dobrze robi, korzystając z pomocy psychiatrycznej, ale ja się tym nie zajmuję. Ta osoba jednak powiedziała, że wyleczyłam jej znajomą! W późniejszym czasie pojawiały się podobne sygnały - myślałam, że to żart.

- Potem okazało się, że te osoby bardzo długo starały się walczyć ze swoją depresją za pomocą leków psychotropowych, nie odnosząc jednak sukcesu, satysfakcjonującego stanu ducha, ani poprawy zdrowia. Trafiając do kogoś takiego jak ja, mogły porozmawiać. Ja nie przepisuję leków, tylko rozmawiam. Ta rozmowa nastawiona jest na rozwiązanie wewnętrznych czy zewnętrznych problemów, które mogą być takim zapalnikiem albo wyzwalaczem.

Książki, które mówią jak szczęśliwie żyć, skierowane są do ludzi, którzy znajdują się na poziomie przynajmniej zero albo plus jeden w skali do dziesięciu, natomiast w depresji zaczyna się z poziomu minus i samo dojście do zera to już jest bardzo duży sukces.
- Nie jestem pewna czy chociaż raz w tej książce powołuję się na szczęśliwe życie, dlatego, że to jest jakaś utopia. Można mieć w życiu szczęśliwe momenty. Jestem ostatnią osobą, która by zapewniała, że szczęśliwe życie jest osiągalne. Sama tego nie osiągnęłam i nie osiągnę, ponieważ szczęśliwe życie to jest jakaś umowna sprawa i można tylko w pewnych sytuacjach użyć takiego skrótu myślowego.

Nie chodzi o szczęśliwe życie, tylko o uwolnienie się od bezwładu, niemocy, które blokują działanie, ruchy, zamiary, nie chodzi o to, czy będzie się szczęśliwym, ale że będzie się żyć. Dlatego w tytule Bo jesteś człowiekiem nie ma obietnicy "bo jesteś idealnym człowiekiem" albo "bo jesteś wspaniałym człowiekiem". Jesteś normalnym człowiekiem, takim jak każdy, jak ty, jak tylko ty i jak każdy z nas i może cię spotkać coś złego, bo dlaczego nie?

Czy depresja nie jest rodzajem uzależnienia?
- Istotnie można użyć takiego określenia. Do depresji można się przyzwyczaić w tym sensie, że można nauczyć się funkcjonować w smutku, przygnębieniu czy rozpaczy. Jeśli człowiek będzie w takim stanie funkcjonował latami, to potem nie będzie potrafił przeżyć na przykład wielkiej radości. W tym sensie to prawda, może to być forma nawyku.

Rozmawiała Magda Smęder

Wydawnictwo Literackie
Dowiedz się więcej na temat: depresja | Ewa Woydyłło

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje