Dzięki kolorom nabieram energii

Anna Starmach, jurorka programu Masterchef, opowiada o swoich kulinarnych fascynacjach.

Izabela Grelowska, INTERIA.PL: Jak to jest być po tej drugiej stronie?

Reklama

Anna Starmach: - Rzeczywiście, kiedyś brałam udział w konkursie, a teraz jestem jurorką w Masterchefie.  Na początku było bardzo trudno, byłam bardzo zestresowana, ale później zrozumiałam, że nie muszę tylko krzyczeć  i oceniać, ale mogę też pomagać.  Teraz czuję, że mam bardzo dobry kontakt z uczestnikami, że oni mi ufają.  Będąc po tej drugiej stronie, pomiędzy Michaelem a Magdą, mogę ich wspierać. Myślę, że nie jest najgorzej i dla mnie i dla nich, że to jestem tą trzecią.

Uczyła się pani gotować we Francji, a Michael prowadzi francuską restaurację... Czy francuski punkt widzenia nie zdominuje programu?

- Michel jest Hiszpanem, który żył we Francji. Również Magda żyła w Hiszpanii ponad 20 lat. Możliwe, że hiszpański i kuchnia hiszpańska zdominuje ten program. Ja niestety nie mówię po hiszpańsku, ale dzięki znajomości francuskiego próbuję czasem zrozumieć o czym  Michel i Magda rozmawiają, bo oni bardzo często mówią po hiszpańsku. Francuski  punkt widzenia na pewno nie zdominuje programu, natomiast nie da się ukryć, że to jest kuchnia bazowa dla kuchni europejskiej. Dlatego przy ocenie bierzemy pod uwagę czy ludzie posiadają jakieś techniki, wywodzące się z tamtej kuchni.

Kogo pani szuka w tym programie? Kim będzie masterchef?

- Podstawowym wyznacznikiem jest to, czy ktoś naprawdę kocha gotować, czy jest w stanie zmienić swoje życie i traktować gotowanie jako swoją profesje w przyszłości, czy też w konkursie jest dlatego, że tak wyszło. Najbardziej zależy mi na motywacji, no i oczywiście na umiejętnościach i talencie. Ale na to nie można narzekać, bo uczestnicy prezentują naprawdę wysoki poziom.  Zadziwiają mnie każdego dnia. Oczywiście mają jakieś wpadki, ale generalnie jest naprawdę fantastycznie.

 Czy znajomość historii sztuki pomaga w gotowaniu?

 - Każda dziedzina jest w stanie pomóc w gotowaniu. Studia historii sztuki bardzo mnie rozwinęły. Dzięki nim bardzo dużo podróżowałam, a dużo podróżując - dużo smakowałam i dużo jadłam. Rozwinął się także zmysł estetyczny, który pozwala i pomaga mi ładnie przygotowywać potrawy i fajnie dobierać  kolory na talerzach. W przyszłości chcę mieć swoją restaurację, gdzie bardzo ważny będzie wystrój. I tam ta historia sztuki będzie bardzo widoczna.

Potrawy, które pani przygotowuje są zawsze bardzo kolorowe.  Czy jemy również oczyma?

- Charakter dania zależy od charakteru kucharza, a ja uwielbiam kolory. Mój dom jest żółty, czerwony, zielony, niebieski - wszystkie kolory są tam jednocześnie. Jest też mnóstwo kwiatów. Dzięki tym kolorom nabieram energii.

 Jeśli ktoś  jest zmęczony, albo rano musi wstać o siódmej, a dostaje na przykład talerz z dużą ilością malin, mięty, z sosem czekoladowym, z bitą śmietaną, to od razu ładniej zacznie dzień. Uważam, że kolory są bardzo ważne w kuchni.

 Największe odkrycie kulinarne ostatnio to...

- Stało się to w programie Masterchef. Nie wiem czy mogę zdradzać takie smaczki., ale był to bób, który uwielbiam.  Było to połączenie bobu z pieczonym ananasem i serem gorgonzola, z odrobiną pieprzu. Kiedy uczestnik konkursu opisywał, co przygotowuje , myślałam, że te smaki będą ok, ale że to nie będzie żadna rewelacja. A okazało się, że te trzy rewelacyjne  składniki, tak pięknie wyglądały i tak wspaniale  smakowały, że nie mogłam się oderwać od tej potrawy.

 Jesteśmy w środku letniego sezonu. Jakie danie poleciłaby pani naszym widzom?

- Już zaczyna się sezon na grzyby,  więc grzyby, grzyby, grzyby. My naszym uczestnikom dajemy ich bardzo dużo i okazuje się, że są bardzo uniwersalne. Można używać ich i do makaronu i do risotto i do zup. Mamy tutaj wielu gości, którzy zachwycają się naszymi polskimi grzybami. Wiec używajmy ich, oczywiście z rozsądkiem-  powinny być sprawdzone i zdrowe, a kurki dobrze umyte.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje