Dzięki tej miłości rozkwita

Odmieniła całkiem swoje życie, umie iść na kompromisy.

Początki tej miłości wcale nie były łatwe. - Rzuci ją, zostawi samą z córką! Zrujnuje jej karierę - padało z wielu stron. Źle wróżono Annie Dereszowskiej (30) i Piotrowi Grabowskiemu (43), który dla niej odszedł od żony. Jednak życie napisało swój scenariusz. Są szczęśliwi, uśmiechnięci i nieustannie zakochani.

Reklama

Jednak pani Anna nie ukrywa, że miewali chwile kryzysowe. Aktorka, jak twierdzą jej znajomi, jest kobietą bardzo silną. Ona to potwierdza.

- Moja mama właśnie taka była. Prawdziwa Ślązaczka, która musiała postawić na swoim. Była ostateczną wyrocznią przy podejmowaniu decyzji - opowiada pani Anna. I przez swój niepokorny charakter mogła wiele stracić. Nawet ukochanego Piotra!

- Zdarzało mi się zmieniać decyzje Piotra. Teraz mi przeszło. Jestem bardziej ugodowa, skłonna do kompromisów - wyznaje.

Ta metamorfoza sprawiła, że dzisiaj są zgodnym związkiem, nie ma u nich cichych dni i nikt nie rządzi. Są partnerami.

- Anka przede wszystkim postawiła na miłość. Już wie, że właśnie to był odpowiedni krok - zdradza jej przyjaciółka. Znajomi aktorki twierdzą, że pod wpływem pana Piotra dojrzała. Z dziewczynki stała się kobietą i... odpowiedzialną mamą 3-letniej Leny.

- Czuję, że jako kobieta rozkwitłam - przyznaje. A wszystko to dzięki jej partnerowi, który, chociaż miał żonę i dwoje dzieci, postanowił dać szansę tej właśnie miłości. Niełatwej, ale, jak się okazało, opartej na kompromisie i porozumieniu.

SK

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Grabowski | Anna Dereszowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje