Ewa Chodakowska szczerze o swoim mężu

Nikt nie spodziewał się takiego wyznania.

Zanim znana trenerka zrobiła karierę w Polsce, przez długi czas mieszkała w Grecji, gdzie poznała swojego męża Lefterisa Kavoukisa. Para jest dobrana idealnie. Chodakowska podkreśla na każdym kroku, że jej partner jest dla niej jedną z najważniejszych osób. Ostatnio na swoim Instagramie dodała o nim urzekający post.

Reklama

- Choć Jemu nie przeszkadza „żyć w cieniu” nie tłumaczy nikomu, ze nie jest jedynie „mężem swojej żony”, tak mnie samej zaczęło to przeszkadzać. „A ten mógłby się wziąć do pracy”, ”co on tak za nią ciągle łazi”, „grecki nierób”. Mój mąż jest moim mentorem. Gdyby nie On, nie byłoby mnie tutaj, do dziś trenowałabym tylko i wyłącznie w zakresie swojej pasji. Nie, nie, mój mąż mnie nie wypromował, nie sprzedał, nie wykreował, ale poprzez swoje życie pokazał mi, że „opiekowanie się ludźmi”, motywowanie ich do zmian na lepsze to najbardziej wdzięczna praca - przynosząca bezcenną satysfakcję i dużo miłości. Wielkie serce, ogrom wyrozumiałości, cierpliwości, stoicki spokój i zawsze przemyślane słowa płynące w kierunku dobrych intencji. Ile ja się mogę nauczyć. Spontaniczna, impulsywna, szczera do bólu, emocjonalna. Powiem więcej, studnia pomysłów bez dna o ścisłym, analitycznym, marketingowym umyśle, wspaniały psycholog. Nie potrzebuje tutaj sztabu marketingowców, psychologów, nie potrzebuje dodatkowych porad, analiz, nie potrzebuje żadnych agencji które podsuwają „złote strzały”. Osoby decyzyjne w moim zespole to ja i ON. WSZYSTKIE moje dotychczasowe działania są wspólnie omawiane. Co więcej! To właśnie dzięki niemu mam czas dla Was, dla Ciebie!! Gdybym chodziła na WSZYSTKIE spotkania, których tygodniowo jest od kilku do kilkunastu, gdybym chciała prowadzić każdy projekt od początku do końca... ba! Gdybym nawet chciała zlecać działania wykonawcom nie miałabym czasu dla Ciebie. Role są podzielone. Lefteris WSPIERA mnie na płaszczyźnie zawodowej 360 stopni, jest na spotkaniach, rozmawia, negocjuje, przedstawia nasze pomysły, słucha drugiej strony i decyduje, czy jest to dobry kierunek, czy nie. Ktoś powie: a to twój mąż jest twoim menadżerem... Pfff... Jest kimś dużo więcej. Jest jedyną osobą, której ufam na polu zawodowym, jest jedyną osobą, która chce dobrze przede wszystkim dla mnie i dla Was... Zawsze wybiega do przodu, zawsze widzi większy obrazek, dzięki czemu mogę się skupić na tym co jest tu i teraz. Śpię spokojnie jak dziecko… O wsparciu w życiu prywatnym nie muszę mówić.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje