Gdy mama bardzo prosi o radę

Ciepły, przyjazny dom. A w nim dwoje najdroższych rodziców. To jest jej ideał szczęścia. Tego będzie bronić.

Telefon do mamy - to codzienny rytuał Grażyny Torbickiej (52). Podobnie jak niedzielne obiady czy spacery alejkami warszawskich Łazienek. - Jesteśmy sobie bardzo bliskie - mówi dziennikarka o relacjach z mamą Krystyną Loską (74). Obie wybrały ten sam zawód prezenterek programów telewizyjnych. Obie stały się w nim mistrzyniami. Różni je natomiast temperament. Pani Grażyna jest indywidualistką, lubi pracę w samotności. Jej mama natomiast za kulisami TVP słynęła z tego, że gdziekolwiek się pojawiła, zawsze była duszą towarzystwa.

Potrafi bronić swego zdania do upadłego

Reklama

Na wiele spraw miały różne spojrzenie i nie podzielały swojego zdania. Czasem zawierały kompromis, czasem to jedna z nich musiała ustąpić. Pani Krystyna dała za wygraną, gdy córka postanowiła zmienić swój stan cywilny w wieku zaledwie 21 lat. - Mama próbowała tłumaczyć mi, że jestem za młoda. Na co odpowiedziałam jej, że kiedy ona wychodziła za mąż, była o rok młodsza - wspomina pani Grażyna. Ale to już przeszłość. Czas, a z nim życiowa dojrzałość, powodują, że pani Grażyna podchodzi do każdej decyzji mamy nie tylko z sercem i szacunkiem, ale też z wielką wyrozumiałością.

- Grażynka jest mądrą kobietą i troskliwą córką. Do rodziców dzwoni ostatnio nawet po kilka razy dziennie. Sprawdza jak się czują, czy wszystko jest w porządku. Wszystko musi być pod kontrolą, bo przecież pani Krystyna jest po zawale. Grażynka jest więc czujna - opowiada znajoma gwiazdy. Dziennikarka pilnuje, by mama chodziła na badania, czasem odbiera jej wyniki. Dba, by miała najlepszą opiekę. Pomaga jej w tym mąż, znakomity kardiolog, Adam Torbicki (59).

- To już taki zwyczaj, że pani Krystyna konsultuje swoje plany z zięciem. Wszyscy są spokojniejsi, gdy on orzeknie, że nie są one zagrożeniem dla jej zdrowia - mówi znajomy dziennikarki. Niektóre sytuacje stają się wyzwaniem. Jak ta z początku roku, gdy pani Krystyna dostała propozycję powrotu na wizję w ramach cyklu "Z archiwum telewizji" w TVP Kultura. Natychmiast zadzwoniła do córki.

Kiedy tylko ma wolną chwilę, jedzie do mamy

Bo przecież praca w telewizji to spory wysiłek i stres. Nawet, jeśli wejścia na antenę nie są na żywo, wiąże się to z nagrywaniem powtórek. A więc intensywnym wysiłkiem przez wiele godzin. Pani Grażyna, która na wizji pracuje już od dziewiętnastu lat, dobrze wie jakie to obciążenie, nawet dla osób, które uchodzą za okaz zdrowia. Ale wie także, że praca "pani z małego okienka" jest wielką pasją. Tym, którzy oddali jej całe życie, daje szczęście. Dlatego gorąco mamę wspiera i mocno trzyma za nią kciuki. Choć za kulisami uważnie wszystko obserwuje. Czuwa...
Iza Wojdak

Dowiedz się więcej na temat: Grażyna Torbicka | Krystyna Loska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje