Gwiazda „głodzi” dzieci. Dla ich dobra!

Sama je niemal wyłącznie warzywa. Dzieciom stara się nie podawać makaronu, chleba i ryżu, bo „mogą im zaszkodzić”. Gwyneth Paltrow właśnie napisała drugą książkę kucharską, w której dzieli się swoimi przemyśleniami dotyczącymi jedzenia.

"Rozmawiałam z wieloma specjalistami ds. zdrowego odżywiania, zarówno z dietetykami, jak i lekarzami. I każdy twierdził, że gluten nam nie służy. W najlepszym przypadku cierpimy na jego nietolerancję, w najgorszym - uczula nas" - to zaledwie fragment książki "It’s All Good", napisanej przez Gwyneth Paltrow.

Makaron szkodzi

Reklama

Aktorka poświęciła cały rozdział ziarnom, które, jej zdaniem, są niezdrowe. Przy okazji wspomniała, że stara się nie podawać swoim dzieciom "makaronu, chleba i przetworzonych ziaren np. białego ryżu", ponieważ jest przekonana, że takie jedzenie może im zaszkodzić.

 "Czasem, kiedy nie jemy makaronu (...), czujemy pewien rodzaj głodu, który bierze się z tego, że nie dostarczamy organizmowi węglowodanów". Oprócz węglowodanów Gwyneth nie podaje rodzinie (mężowi - Chrisowi Martinowi i dzieciom: 8-letniej Apple i 6-letniej Mosesowi) także nabiału i jajek.

Hollywoodzka obsesja

Druga książka aktorki (pierwsza "Córeczka tatusia" ukazała się w 2011 roku) została natychmiast skrytykowana przez recenzentów (Esther Zuckerman, dziennikarka "The Atlantic Wire" napisała: "książka Paltrow przenosi hollywoodzką obsesję na temat jedzenia na wyższy poziom"), a jej sposób odżywiania - przez dietetyków.

- Sądzę, że (unikanie węglowodanów -przyp. red.) nie służy jej dzieciom, zwłaszcza, że są naprawdę szczupłe - powiedziała, w wywiadzie dla "Daily Mail", Yvonne Wake, brytyjska dietetyczka. -  Dzieci muszą jeść węglowodany, które są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania mózgu. Bez nich dzieci mają problemy z koncentracją, nie mają energii do zabawy.

Z opinią Wake zgodziła się dr Carina Norris, dyplomowana dietetyczka:

- Za dużo osób samodzielnie diagnozuje u siebie rozmaite alergie. Rezygnują z wielu potraw, bo chcą schudnąć, bo są przekonane, że im szkodzą. Ale wykreślanie z menu ważnych składników, bez konsultacji z dietetykiem, może się skończyć poważnymi niedoborami substancji odżywczych.

Żywieniowe guru mdleje

Taka sytuacja, opisana w książce, przydarzyła się samej Gwyneth:

"Pewnego słonecznego popołudnia, wiosną 2011 roku, pomyślałam - nie chcę zabrzmieć melodramatycznie - że umieram. Właśnie podałam obiad w ogrodzie, kiedy poczułam, że zaraz zemdleję. Trudno było mi zebrać myśli. Poczułam ból w głowie, nie mogłam mówić i miałam problemy z oddychaniem.  Naprawdę sądziłam, że mam udar".

Po konsultacji z lekarzem okazało się, że aktorka nie miała udaru, ale silną migrenę i atak paniki. Badania wykazały także anemię i niedobór witaminy D.

Dowiedz się więcej na temat: Gwyneth Paltrow | Chris Martin | książka kucharska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje