Halina Mlynkova: Zabiorę cię w inny świat

Najnowszy singiel Haliny Mlynkovej "Zabiorę Cię" ma szansę stać się wakacyjnym hitem. "W warstwie muzycznej piosenka jest zbliżona do tego, co pojawi się na mojej kolejnej płycie. Folkowa nuta jest na niej wyczuwalna, ale nie tak mocno" - zdradza piosenkarka.

Czy kiedy jest Pani pochłonięta pracą nad nowym albumem, nocami śni się pani muzyka?

Halina Mlynkova: - Tak, miewam "muzyczne" sny. Podczas tych wizji częściej przychodzą mi pomysły na nowy tekst, niż na melodię. Zapamiętałam zwłaszcza jeden sen. Oprócz mnie występował w nim Adam Sztaba. Stałam z przodu na ogromnej scenie, reflektory były skierowane na mnie, dookoła było ciemno. Adam był z tyłu i dyrygował orkiestrą. Zapytałam go: "Co teraz gramy?" Odpowiedział: "Nie wiem. Ty powinnaś wiedzieć". Miałam pustkę w głowie. Czułam lęk, że zaraz dojdzie do kompromitacji. Często miewam podobne sny.

Reklama

Jak zaawansowane są prace nad Pani kolejną płytą?

 - Mamy już wszystkie piosenki. Teraz powstają teksty. Niebawem będziemy nagrywać pierwsze instrumenty. Z tekstami jest tak, że powstają do ostatniej chwili - czasami zmieniamy je w studiu, gdy nagrywamy wokale. Ale na wokale mamy jeszcze czas. Myślę, że zajmiemy się tym w sierpniu. We wrześniu płyta powinna być gotowa.

Rozmawiamy w siedzibie jednej z polskich radiostacji. W związku z tym zapytam, jaki ma Pani stosunek do radia. Czy słucha pani muzyki podczas jazdy samochodem?

 - Tak, słucham. Jestem bardzo ciekawa tego, co się teraz gra, czego ludzie słuchają. To jest dla mnie fascynujące. Ale kiedy pracuję nad płytą, to zazwyczaj wszystko wyłączam. Muszę mieć ciszę, by skupić na swoich myślach.

O czym śpiewa pani w najnowszym singlu "Zabiorę Cię"?

 - Ta piosenka jest zbiorem moich przemyśleń z ostatnich kilku lat. Przeżyć, jakie wiążą się z przyjaciółmi. Zwłaszcza z rozczarowaniem, które mogą oni nam przynieść. Relacje przyjacielskie są dla mnie niezwykle istotne. Jeśli ktoś mnie zawodzi, bardzo to przeżywam. Śpiewam, że zabiorę cię trochę w inny świat, gdzie nie będzie ani zakłamań, ani rozczarowań. W warstwie muzycznej piosenka jest zbliżona do tego, co pojawi się na płycie. Folkowa nuta jest na niej wyczuwalna, ale nie tak mocno.

Czy ma pani podobny gust muzyczny jak Pani mąż? (Leszek Wronka jest producentem muzycznym)

 - Leszek jest prawdziwym producentem, zawodowcem, który muzykę tworzy dla piosenkarza. To wielka umiejętność, żeby wejść w skórę artysty i zrobić to, co przede wszystkim lubi artysta. Leszek ma bardzo dobre wyczucie muzyczne. Strasznie przeżywa piosenki, które mi wysyła. Ostatnio wieczorem otrzymałam od niego trzy piosenki. Nie zadzwoniłam do niego od razu, gdyż potrzebowałam czasu na zastanowienie. Nie wystarczy powiedzieć, że piosenki są fajne. Dopiero rano zatelefonowałam. Okazało się, że Leszek nie spał prawie całą noc, bo myślał, że te piosenki mi się nie podobają i nie wiedziałam, jak mu to powiedzieć.

Gdzie powstaje pani płyta?

 - Materiał powstaje w kilku miejscach, ale główne studio mieści się w Pradze. Należy do Dana Hadla. Nagrywaliśmy tam też poprzednią płytę. Bardzo lubimy pracować z Danem. Świetnie dogaduje się z Leszkiem. Kiedy śpiewam, uwielbiam patrzeć, jak razem pracują.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje