Jak macierzyństwo odmieniło jej los

Kiedyś była skandalistką, śpiewała ostre rockowe utwory i szokowała. Dziś na pytanie kim jest odpowiada, że przede wszystkim żoną i matką trójki dzieci.

Nie planowała tego wszystkiego. Tak po prostu wyszło. Przeszła długą drogę od zbuntowanej nastolatki do matki-Polki, od "rozwydrzonej egoistki", jak sama o sobie mówi, do kobiety, która potrafi iść na kompromis, przejmuje się zdaniem innych ludzi. Zmieniły się jej priorytety, a główną wartością jest teraz miłość i rodzina.

Reklama

- Należy najpierw nagrać siedem rockowych płyt, a potem się rozmnażać - śmieje się Agnieszka Chylińska (38). - Mam bardzo fajnego męża Marka, bardzo się kochamy, a jak się ludzie kochają, to są i dzieci. Ogromnie się cieszę, bo nigdy o taką płodność się nie podejrzewałam. Dzieci to dla mnie powód do dumy i wielka radość. Choć codzienność bywa trudna, dom wygląda jak "sajgon", czasami się wkurzamy, ale nie narzekam. Najważniejsze, że w naszym domu jest prawdziwa miłość, a jak jest miłość, to z resztą damy sobie radę - zapewnia gwiazda.

Pani Agnieszka macierzyństwu oddaje się na sto procent. Jak mówi, ma dzieci dla siebie i dla męża, a nie dla guwernantek i niań. Dlatego przy pierwszej dwójce swych pociech byli z dziećmi 24 godziny na dobę. Dopiero przy trzeciej córce piosenkarka zdecydowała się od czasu do czasu korzystać z pomocy niani. Uparła się też, by każdą pociechę karmić piersią przynajmniej do roku. Gwiazda przyznaje, że dzięki małym dzieciom czuje się znacznie młodziej.

Najstarszy syn Ryszard (8) chodzi już do szkoły. Esterka (4), na którą mama woła Esia, uczęszcza do przedszkola, a niebawem dołączy do niej najmłodsza Krysia (2 latka). Pani Agnieszka jest zwolenniczką przedszkoli. Uważa, że to fajna instytucja, dzięki której dziecko lepiej poznaje świat. Poleca też poród bez znieczulenia - tak rodziła obie córki. Przekonuje, że wtedy jest szybciej, bo kobieta bardziej się stara.

Gwiazda śmieje się, że może mieć dużo dzieci, bo dobrze radzi sobie z logistyką. Zachwala również męża, który jest wspaniałym ojcem. - Marek jest cudowny, to zaprzeczenie typu macho. Jak ktoś pyta, z czego my żyjemy, żartuję, że żyję z męża, bo dzięki temu, że zrezygnował ze wszystkich zobowiązań zawodowych i siedzi w domu z dziećmi, ja mogę coś jeszcze zrobić - przyznaje szczerze. I robi.

Napisała trzy książki dla dzieci, które stały się bestsellerami. Spełnia się jako jurorka, od lat oceniając w show "Mam talent!", za co została w tym roku uhonorowana Telekamerą "Tele Tygodnia" w kategorii Najlepszy juror. Ostatnio możemy ją oglądać w tej roli w nowym programie "Mali giganci".

- Na planie show pani Agnieszka szybko nawiązuje dobry kontakt z uczestnikami. Jest bezpośrednia i szczera, a dzieci nie znoszą fałszu. Dobra energia połączyła ją też z Kasią Bujakiewicz, naszą drugą jurorką. Często rozmawiają o swoich dzieciach - mówi nam osoba z produkcji show. Katarzyna Bujakiewicz zdradziła, że jednym z omawianych przez nie tematów było... przeklinanie w domu. Kiedy pani Agnieszka wraca po nagraniach, znowu staje się zwykłą mamą. Wchodzi do kuchni i smaży uwielbiane przez całą rodzinę racuchy z jabłkami.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje