Jestem mistrzynią relaksu

Z Kariną Kunkiewicz, aktorką i prezenterką telewizyjną rozmawia Katarzyna Sikora.

Wiem, że jest pani osobą bardzo aktywną fizycznie. Jakie formy aktywności pani uprawia?
Karina Kunkiewicz: - Zawsze lubiłam taniec, przez wiele lat występowałam w dziecięcym zespole, potem miałam wiele zajęć ruchowych podczas studiów. Kiedy poznałam mojego męża namówił mnie na ćwiczenie w fitness clubie. Wtedy polubiłam zajęcia prowadzone przez instruktorów np. Step, czy TBC. Nadal chodzę na siłownię, bardzo cenię Pilates, bo doskonale wzmacnia mięśnie.

Reklama

Słyszałam, że jest pani pasjonatką biegania. Co takiego wciągającego jest w tym sporcie?
- Bieganie pokochałam całkiem niedawno, tego się po sobie nie spodziewałam. Zawsze wydawało mi się to takie nudne. Aż nagle zaczęłam po trochu biegać na bieżni, potem w plenerze. I odkryłam jakie to relaksujące i przyjemne zajęcie - z muzyką w słuchawkach po prostu biec przed siebie. Z okien samochodu nie widziałam jaka moja okolica jest malownicza. Mieszkam za miastem i mam tu fajne trasy do biegania, ale biegałam też brzegiem morza na Teneryfie, w Międzyzdrojach, po ścieżkach w Toskanii i Umbrii. Ten sport jest świetny - nie wymaga żadnych nakładów finansowych - wystarczą dobre chęci.

Dobre chęci? W stołecznych parkach poza chęciami potrzebna jest modna bluza i buty z właściwym logo...
- Kiedy biegnę po polnej ścieżce nie potrzebuję szpanerskiego dresu, nikt nie zwraca uwagi na mój wygląd. Na wszelki wypadek zakładam czapkę z daszkiem, że by nie by ło widać jaka jestem zasapana i czerwona na twarzy. Tak naprawdę to dopiero od niedawna mam profesjonalne buty do biegania. W starych trampkach i zwykłym t -shircie też nieźle mi szło.

Podejrzewam, że zachęca pani też swoją sześcioletnią córkę do aktywnego trybu życia.
- Dzieci w naturalny sposób są zainteresowane ruchem, trzeba więc tylko delikatnie nadać tej aktywności odpowiedni kierunek. Ja zapisałam swoją córkę na zajęcia gimnastyczne na warszawskim AWF i bardzo szybko zauważyłam efekty - poprawę koordynacji, większą sprawność. Moja córeczka przyswoiła bardzo szybko takie pojęcia, jak rozgrzewka, drabinki, batuta, no i gwizdek trenera, który na początku ją totalnie przerażał (śmiech). Zabieramy też Nelę ze sobą, kiedy bierzemy z mężem udział w imprezach sportowych - kibicowała nam ostatnio podczas testu Coopra (wytrzymałościowy test biegowy). Siedziała sobie koło sędziów i dzielnie nas wspierała. Zabrałam ją też kiedyś do fitness clubu, żeby zobaczyła jak fajnie wygląda siłownia. Córeczka wie też, jak zdrowe są warzywa i owoce, że lepiej pić wodę niż słodzone soki. Ale nie jestem w tej kwestii kategoryczna, daję się namówić na kupno batonika czy ciastek. Nie chcę jej obrzydzić zdrowego odżywiania. We wszystkim trzeba zachować umiar.

Czyli nie jest też pewnie pani fascynatką katowania siebie samej restrykcyjnymi dietami?
- Staram się po prostu zdrowo odżywiać, nie jeść za dużo pieczywa, tłustych potraw. Kiedy przestaję zwracać uwagę na to, co jem - natychmiast przybywa mi kilogram albo dwa. Niestety szczupła sylwetka wymaga dyscypliny, którą nie zawsze mi się chce utrzymywać. Na przykład na wakacjach we Włoszech daję sobie pełną dyspensę - te pyszne sery, makarony, pizza, lody... Uwielbiam jeść i nie mogłabym sobie ich odmówić. Ale potem wracam do Warszawy i staram się jeść lekkie potra -wy - zdrowe sałatki, chude mięso, ograniczam słodycze. Ruch bardzo pomaga w utrzymaniu linii. Czy schudłam czy utyłam poznaję po ubraniach, kiedy jest mi ciasno w dżinsach, zaczynam zwracać uwagę na dietę. Na to miast celowo nie mam w domu wagi, nie chcę się stresować!

A propos stresu, ma pani złoty środek na szybkie zrelaksowanie się?
- Na mnie działa wiele metod relaksu! Bardzo rozluźnia mnie jogging, uwielbiam dobry masaż relaksacyjny. Ale najlepiej wypoczywam w towarzystwie przyjaciół. Uwielbiam wyspać się do południa, a potem wybrać na fajny rodzinno -koleżeński spacer. Tak wygląda moja idealna niedziela. Uwielbiam też wieczory w domu przy dobrym winie i fajnym filmie. Albo kawę w ogródku z dobrą gazetą. Chyba jestem mistrzynią relaksu. Mogłabym nic innego nie robić tylko się relaksować!

Jest pani aktorką i prezenterką, która z tych ról jest pani bliższa?
- Aktorstwo to moja pasja i zawód. Skończyłam Warszawską Akademię Teatralną, tuż po studiach pracowałam w Teatrze Narodowym w Warszawie. Zaraz po studiach rozpoczęłam naukę w szkole dziennikarskiej i niedługo dostałam propozycję pracy jako prezenterka w TVP1, potem przyszły inne programy.

- Bardzo lubię to zajęcie. Tak się składa, że w moim życiu zawodowym te dwie profesje się przeplatają. Skończyłam również Studium PR i ostatnio zdarzyło mi się pracować w tej branży. To bardzo wygodnie mieć kilka opcji, daje to większe możliwości. A od października będę współprowadziła program "Ciekawe świata" w Polsat Café.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje