Jestem sobą i nikogo nie udaję!

Mistrz Świata Strong Man - Mariusz Pudzianowski opowiada Ilonie Adamskiej o początkach swojej kariery, największych sukcesach, udziale w "Tańcu z Gwiazdami". Zdradza także, jak powinna wyglądać idealna kobieta!

Sporty siłowe trenujesz od kilkunastu lat. Rozpocząłeś w 1990 roku. Co tak naprawdę skłoniło cię do uprawiania zawodowo sportu? Pierwsze sukcesy, pragnienie bycia najlepszym, a może po prostu bycie sławnym?

Reklama

Mariusz Pudzianowski: Szczerze powiedziawszy nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Sport towarzyszy mi od dzieciństwa. Bardzo szybko stał się najważniejszym elementem mojego życia. Pierwszy raz brałem udział w zawodach w wieku 16 lat na mistrzostwach Polski w wyciskaniu sztangi leżąc. Do 20. roku życia aż czterokrotnie stawałem na najwyższym podium w mistrzostwach Polski. I nie robiłem tego dla pieniędzy czy sławy. Nie zajmuję się sportami siłowymi dla wielkiego rozgłosu. Jeszcze cztery lata temu byłem zwykłym chłopaczyną z małej miejscowości, o którym nikt nic nie słyszał a to, że media się zainteresowały moją osobą, to efekt tego, że polski sport ostatnimi czasy zubożał, a ja jestem jednym z niewielu, którym udaje się wygrywać.

Oprócz sportów siłowych zacząłeś uprawiać karate, później boks...

M.P.: To prawda. Od 11 roku życia trenuję karate. Posiadam 4. kyu. W pewnym momencie zapragnąłem spróbować także boksu. W swojej karierze boksowałem łącznie siedem lat, w tym trzy lata w warszawskiej Legii pod czujnym okiem trenera Kosadowskiego.

Po karate i boksie przyszedł czas na nową dyscyplinę, która dopiero wchodziła do Polski - Strong Man. To właśnie tej dyscyplinie poświęciłeś całe swoje życie. Pierwszy raz wystartowałeś w zawodach 1 maja 1999 roku w Płocku. Do 2002 roku byłeś cały czas na podium. Przegrałeś tylko dwa razy, a i wówczas byłeś drugi. Co czułeś, gdy wygrana przechodziła ci obok nosa i musiałeś zadowolić się drugą pozycją?

M.P.: W swoim życiu kieruję się dewizą: " Zwycięstwo to nie wszystko, ale chęć zwycięstwa tak". Przegrana mnie mobilizuje, napędza do działania, do dalszej, wytrwałej pracy.

W ciągu kilkunastu lat zdobyłeś w tym sporcie w zasadzie wszystko. Pierwsze miejsce w mistrzostwach Świata, w mistrzostwach Europy, pierwsze miejsce w "Pojedynku Gigantów". Co się czuje stojąc na najwyższym podium?

M.P.: Na pewno wzruszenie, że jest się jednym z niewielu, którzy zdobywają trofeum w postaci złotego medalu. Radość, euforię i dumę.

Poprzeczkę stawiasz jednak coraz wyżej. Tym razem chcesz jako jedyny zawodnik w historii zdobyć pięciokrotnie tytuł Najsilniejszego Człowieka Świata. Zawsze musisz być najlepszy?

M.P.: Zawsze. Taki już jestem. Jeżeli podejmuję się jakiegoś zadania, zawsze staram się je wykonać do końca i jak najlepiej. Co do zdobycia po raz piąty tytułu Najsilniejszego Człowieka Świata to nawet nie myślę, że może to stanowić dla mnie jakiś problem. Patrzę przed siebie z optymizmem.

Dowiedz się więcej na temat: podium | Karate | MAN | Pudzianowski | świat | 'Taniec z gwiazdami' | Taniec z gwiazdami

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje