Jestem szczęściarą

Trzydzieści lat w telewizji i w małżeństwie. To wielki sukces! Grażyna Torbicka otrzymała właśnie dziewiątego Wiktora w swojej karierze. SHOW zdradziła sekretny przepis na szczęście.

Zamek Królewski w Warszawie, rozdanie prestiżowych nagród Akademii Telewizyjnej - Wiktorów. Grażyna Torbicka (52) otrzymuje wyróżnienie w kategorii Osobowość Telewizyjna Roku. Kiedy statuetka trafia do rąk dziennikarki, przejęta mówi: "To mój dziewiąty mąż....". W tym momencie kamera pokazuje Adama Torbickiego, jej mamę Krystynę Loskę i ojca Henryka. Cała trójka pęka ze śmiechu. Grażyna też się śmieje: "To jest szczere zdenerwowanie". I natychmiast poprawia się: "To mój dziewiąty Wiktor. A mąż ciągle ten sam".

Reklama

W ten sposób dziennikarka słynąca z perfekcjonizmu pokazała, że ma doskonałe poczucie humoru, klasę i że czasem jednak się... myli. W grafitowej półprzezroczystej sukni Macieja Zienia prezentowała się przepięknie. Urodą przyćmiła młodsze koleżanki: Patricię Kazadi w sukni z głębokim dekoltem na plecach oraz Paulinę Sykut w obcisłej kreacji. Nic dziwnego, że prasa natychmiast okrzyknęła Grażynę królową Wiktorów. "Z każdego Wiktora cieszę się tak samo. Tym bardziej że dziś w telewizji pojawia się dużo młodych, fantastycznych twarzy" - powiedziała szczęśliwa laureatka w rozmowie z SHOW.

Co ona takiego robi, że ciągle jest na fali? Od blisko trzydziestu wygrywa większość plebiscytów popularności. Polskie kobiety podziwiają Grażynę i chcą być jak ona! Na czym polega fenomen dziennikarki? "Grażynka ma coś, czego brakuje jej młodszym koleżankom. One, chcąc robić karierę w mediach, kreują, wymyślają siebie na nowo. A Grażyna jest naturalna i w dodatku bardzo ciepła. To jest taka osoba, którą chciałabyś zaprosić do siebie do domu na obiad" - mówi SHOW Krzysztof Ziemiec. Natomiast Agata Młynarska dodaje: "W dobie kolorowych, nowoczesnych i krzykliwych karier telewizyjnych, Grażyna jest niezmienna. To osobowość, która nie ulega modom. I ja ją za to bardzo cenię".

Sama Torbicka pytana o swój przepis na sukces, odpowiada SHOW: "Nie wiem. Może trzeba robić w pracy to, w co się naprawdę wierzy? Być szczerym wobec siebie. Myślę, że moi widzowie widzą, że nikogo nie udaję i cenią to". W telewizji Torbicka ma opinię twardej, upartej i ostrej szefowej. Kategorycznej, ale nigdy niepodnoszącej głosu. Podczas wywiadów jest uprzejma, ale przewidywalna do bólu. Może nawet trochę monotonna? "Tak, Grażyna jest przewidywalna, ale tylko dlatego, że zawsze przygotowana i perfekcyjna", mówi SHOW Agata Młynarska.

"Kocham kino" - autorski program Torbickiej, utrzymuje się na antenie już 16 lat! Nieraz był nadawany po północy... Dziennikarka śmiała się wtedy, że powinien nosić tytuł: "Kocham kino w nocy". I robiła dalej swoje. "Grażynę naprawdę pasjonuje telewizja. Potrafi stanąć po drugiej stronie kamery, uwielbia montaż. Nie jest celebrytką, zabiegającą o kolejne kontrakty. Od trzydziestu lat jest wierna Dwójce. Wiem, że dostawała wiele innych propozycji zawodowych, ale zawsze mówiła »nie«" - opowiada Tomasz Raczek, kolega ze studiów na teatrologii.

Na początku kariery Torbicka musiała się jednak zmagać z łatką "córeczki popularnej mamusi". Podobno starała się ukryć, że jej mamą jest prezenterka telewizyjna Krystyna Loska. Sprawa wyszła na jaw pod koniec lat 80. podczas kręconego na żywo programu "Jarmark". Świętowano wtedy urodziny Krzysztofa Szewczyka. Zaproszeni goście (wśród nich Grażyna) jedli właśnie tort, gdy zadzwonił telewidz z pytaniem: "Czy to prawda, że jest pani córką Krystyny Loski?". Ciastko utknęło jej w gardle, a tajemnica się wydała.

Grażyna ma jeszcze jeden sekret - od 31 lat jest zakochana w tym samym mężczyźnie. To w środowisku show-biznesu prawdziwa rzadkość. Z Adamem Torbickim poznali się na... badaniach potrzebnych do prawa jazdy. Choć niechętnie opowiada o sprawach prywatnych, wiadomo, że dla ukochanego potrafiła na rok zawiesić karierę. Kiedy Torbicki dostał stypendium naukowe we Włoszech, bez wahania wyjechała razem z nim. Oboje są bardzo skoncentrowani na pracy, wiecznie w rozjazdach. On na konferencji w Wiedniu, ona na festiwalu w Cannes. I tak bez przerwy. Dlatego celebrują chwile we dwoje. W jednym z ostatnich wywiadów Grażyna zdecydowała się na odważne wyznanie: "Sama czasami zastanawiam się nad naszą relacją, bo przecież oboje z powodu swojej pracy poznajemy tak wiele osób. I jeszcze w dodatku nie mamy dzieci. Niektórzy twierdzą, że to dzieci scalają, ale my jesteśmy przykładem, że nie mając dzieci, można żyć szczęśliwie".

Dziennikarka zdradziła SHOW, że najwięcej zawdzięcza swoim bliskim. "Mój mąż dotarł na galę tegorocznych Wiktorów w ostatniej chwili. Jest zapracowany. Ale był ze mną i to jest dla mnie ważne. W drugim rzędzie siedzieli też moja mama i tata. Niezmiennie czuję, że dzięki nim mam siłę i jestem wielką szczęściarą" - deklaruje. Nic dziwnego, że to najbliżsi dodają jej sił: Loskowie pochodzą ze Śląska, a tam rodzina jest zawsze na pierwszym miejscu. Ojciec Grażyny przez 15 lat pracował w ratownictwie górniczym. Kiedy zjeżdżał do kopalni, domownikom zawsze towarzyszył podświadomy lęk. Za każdym razem życzyli mu, by wracał do domu szczęśliwie. Taka sytuacja na pewno wzmacnia rodzinne więzi. Zapytaliśmy gwiazdę wprost: "Czy pani zna przepis na to, jak być szczęśliwą w życiu prywatnym?". "Trzeba być szczerą wobec samej siebie. Czasem staję przed lustrem i patrząc głęboko w oczy, zadaję sobie pytanie, czy czuję się szczęśliwa. Od lat wychodzi mi, że »tak« i niczego nie powinnam zmieniać" -  padła odpowiedź.

Iwona Zgliczyńska




Dowiedz się więcej na temat: Grażyna Torbicka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje