Joe Kavitski: Piękny sztukmistrz z NY

Nagradzany dokumentalista o polskich korzeniach. Podejmuje trudne tematy: holocaust, niepełnosprawność, starość. Aktywny model, artysta plastyk, na stałe mieszka w NY. Specjalnie dla EksMagazynu: Joe Kavitski.

EksMagazyn: Niedawno odbyłeś podróż do Ghany, na podstawie której nakręciłeś dokument. Co widzowie będą mogli w nim zobaczyć?

Reklama

Joe Kavitski: - Pracowałem w Accra Rehabilitation Center i innych placówkach, w których prowadziłem zajęcia terapii grupowej dla osób z różnymi niepełnosprawnościami i upośledzeniami: głuchych, niewidomych, osób z upośledzeniami narządów ruchu, różnymi deformacjami, z zespołem Downa. Mam nadzieję, że dzięki filmowi widownia zobaczy, że sztuka, jako forma terapii, potrafi przeniknąć wszelkie bariery.

- Część osób, z którymi pracowałem, nie potrafiła mówić po angielsku. Musieliśmy zatem stosować inne sposoby komunikacji. Dokument nie ma jeszcze tytułu. Teraz zależy mi na tym, żeby pokazać go na konferencjach, warsztatach, festiwalach Creative Arts Therapy, głównie w celach edukacyjnych.

Jesteś także autorem dokumentu o Auschwitz (film wyróżniony, m.in. na Warszawskim Festiwalu Filmów Żydowskich w 2012 r. - przyp. red.). Dlaczego podjąłeś się tak trudnego tematu?

- "The Lion of Judah" to godzinny dokument poświęcony Leo Zismanowi, który przeżył pobyt w obozie koncentracyjnym w Auschwitz. Kiedy przebywał w obozie, był jeszcze dzieckiem. Kamera podąża za Leo, który oprowadza grupę młodych Żydów po Auschwitz i opowiada im swoją historię. Dokument prezentuje także rozmówki z młodymi Polakami.

- Chcieliśmy zrozumieć, jaki stosunek do Holocaustu ma młodsze pokolenie i jak młodzi ludzie czują się mieszkając tak blisko byłego obozu. Wierzę, że tak naprawdę jest jeszcze wiele pytań dotyczących Holocaustu, na które brak odpowiedzi.

- Na świecie jest coraz mniej ludzi, którzy mogą opowiedzieć, jak tam było naprawdę, dlatego mieć Leo w filmie i usłyszeć, co ma do powiedzenia, było wyjątkowym doświadczeniem. Film, oprócz licznych festiwali filmowych, był pokazywany w wielu miejscach w celach edukacyjnych. Zaraz po jego wyświetleniu odbywała się dyskusja o tym, jak doszło do tego, że jeden człowiek mógł zabijać drugiego człowieka w taki sposób.

- Rozmawialiśmy o tym, jak można temu w przyszłości zapobiec. W obliczu innych przypadków ludobójstwa, które mają miejsce na świecie, jak np. w Darfurze, czuję, że jako ludzkość wciąż musimy się wiele uczyć. "The Lion of Judah" można kupić na iTunes oraz Amazon.com.

 Jesteś twórcą dokumentu o tym, jak powstaje wyjątkowy mural "The Mural Project".

- Ten krótki film dokumentalny pokazuje, jak tworzymy mural razem z mieszkańcami domu opieki dla osób starszych, cierpiących na demencję i chorobę Alzheimera. Myślę, że częściowo ciągnie mnie do tego typu projektów, ponieważ mój ojciec ucierpiał w wypadku na budowie i stał się fizycznie niesprawny.

- Generalnie chodzi mi o to, że jest wielu ludzi, którzy cierpią i są w potrzebie, ludzi żyjących z chorobami psychicznymi, z niepełnosprawnościami ruchowymi. Dzięki artystycznemu procesowi ja sam zaczynam postrzegać taką osobę nie przez pryzmat jej niepełnosprawności, diagnozy, ale kogoś, kto jest po prostu inny ode mnie. Często czuję, że pacjenci robią więcej dla mnie niż ja dla nich.

 Pamiętasz swój pierwszy film?

- Nakręciłem go jako dziecko, urządzeniem VHS. Zobaczenie gotowego produktu, swojego "dzieła", napełniło mnie wielką dumą (śmiech). Teraz widzę media nie tylko jako środek do kreatywnego opowiadania historii, ale także jako skuteczny sposób dzielenia się informacjami, a także początek dialogu o sprawach, które powinny być upublicznione.

- Uwielbiam sam proces opowiadania historii - nieważne czy jest to fikcja, dokument czy jakiś eksperyment. Jestem absolwentem Uniwersytetu Nowy York na kierunku art therapy. Idea jest taka, aby kreatywne procesy oraz sztukę wykorzystywać do poprawy stanu zdrowia.

- Chciałbym włączyć media w proces terapeutyczny. Dla przykładu, możemy przenieść pacjenta do tzw. green screena (element studia TV, na który można nanieść dowolne tło - przyp. red.) i tam przeprowadzić sesję terapeutyczną. Potencjał takiego posunięcia i jego korzyści dla pacjenta są wręcz nieskończone.

Masz polskie korzenie. Czujesz się Polakiem?

- Moje nazwisko to Kavitski i mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że dorastałem w polskim duchu. Moi pradziadkowie wyemigrowali z Polski do północno-wschodniej Pennsylvanii. Pracowali w kopalni węgla. Właścicielom kopalni nie podobało się podkreślanie tradycji narodowościowych i były za to kary.

- Moim pradziadkom udało się jednak w sekrecie przekazać moim dziadkom tradycje dotyczące gotowania. Oni z kolei przekazali je mnie. Na przykład na zeszłe Boże Narodzenie przygotowałem dla rodziny pierogi (śmiech). Ale to nie polska kuchnia jest dla mnie najważniejsza. To, co najbardziej zakorzeniło się we mnie, to etyka pracy. Polacy to ludzie, którzy potrafią bardzo ciężko pracować. To jest coś, co staram się wcielać w życie, nieważne, gdzie jestem i co robię.

Kolejna z twoich działalności to bycie modelem.

- Modeling i moda w ogóle to formy sztuki. Bycie modelem pozwala mi na ekspresję, na którą jako twórca filmów nie mogę sobie pozwolić. Na rozszerzenie horyzontów, poznanie wielu ludzi, których normalnie bym nie spotkał. Ponadto dzięki modelingowi utrzymuję dyscyplinę, dbam o siebie, zarówno o ciało, jak i o ducha. To dla mnie coś więcej niż prezentowanie marki. Modeling to w równym stopniu pokazywanie swego wnętrza jak i tego, co jest na zewnątrz.

 Jesteś modelem, robisz dokumenty, pracujesz z osobami niepełnosprawnymi, podróżujesz. Jak udaje ci się godzić wszystkie te zadania.

- (śmiech) Rzadko oglądam TV. Mój plan zajęć jest bardzo napięty i wymagający. Zdaję sobie sprawę, jak życie potrafi być kruche, więc chcę robić najwięcej jak mogę, żyć pełnią, doświadczyć wszystkiego. Nigdy nie żałuję doświadczeń jakie zdobyłem, przyjaźni jakie zawarłem. To wszystko bywa męczące, ale... wyśpię się w grobie.

Rozmawiała: Anna Chodacka
-----

Joe Kavitski - filmowiec z Nowego Jorku, twórca licznych projektów, zaczynając od dokumentów, kończąc na klipach muzycznych. Jego największym osiągnięciem jest "The Lion of Judah" - dokument o ocalałym z Auschwitz Leo Zismanie, który wraca do obozu, aby dzielić się tragicznymi doświadczeniami z młodym pokoleniem.

Nagrody: najlepszy film dokumentalny na Festiwalu w Colorado, 2012 r., specjalne wyróżnienia na festiwalach filmowych w Los Angeles i Warszawie, film pokazywano w głównym konkursie na Festiwalu Filmów Dokumentalnych w Miami w 2012 r., Award of Excellence na Los Angeles Movie Awards. Model, m.in. dla Nico & Adrian NY Sport Briefs and Trunks, SONY, All American Guys, AussieBum and Baskit underwear, obecnie model w Ricardo Muniz and Coquichulo Images.

 

 

Tekst pochodzi z EksMagazynu.

Tekst pochodzi z EksMagazynu.
Dowiedz się więcej na temat: Joe Kavitski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje