Julia Chmielnik: Wierzy w miłość na całe życie

Walczyła, by uratować związek z Hubertem. Przegrała. Dziś układa sobie życie od nowa.

Jestem chyba największą przeciwniczką rozwodów, jaką znam - powiedziała ostatnio Julia Chmielnik (34). A musiała go przeżyć na własnej skórze.

Reklama

Zbudowanie rodziny stanowiło dla niej priorytet. Wychowana w domu, w którym rodzice bardzo się kochali, marzyła, by stworzyć podobny. Chciała, by wszystko było idealnie. Julia długo walczyła o swoje małżeństwo z Hubertem Urbańskim (49). - Starałam się znaleźć wszelkie możliwe sposoby na uratowanie go - terapię małżeńską, rozmowy, wizyty u mediatora. Ale ratować muszą dwie osoby, z równie wielkim zaangażowaniem - wyznała ostatnio w wywiadzie.

Została sama z dziećmi, bardzo cierpiała. Nie chciało jej się żyć, nie miała apetytu. Przez jakiś czas mieszkała z córkami u swojej mamy. Ale zrozumiała, że musi się pozbierać, że jako matka nie może zajmować się tylko i wyłącznie swoim nieszczęściem. Starała się pozbyć negatywnych uczuć. Gdy przeczytała w jednej z gazet wywiad z byłym mężem, w którym ją oczerniał, spaliła egzemplarz. - Takie symboliczne akty są potrzebne - twierdzi.

Były mąż kupił dla córek mieszkanie. Odremontowała je i urządziła. Teraz to jej azyl. Dziewczynki regularnie widują swego ojca. Dziś Julia nie ocenia tego małżeństwa jako błędu. Wie, że było w nim wiele pięknych chwil, a przede wszystkim jego owocem są wspaniałe córki: Stefania (6) i Danuta (4). Teraz układa sobie życie z nowym partnerem. Jest bardzo ostrożna, dużo czasu jej zajmie, by zaufać i poczuć się bezpiecznie. Ale nadal wierzy, że miłość na całe życie jest możliwa.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje