Kim Kardashian West wróciła do Nowego Jorku

35-letnia piękność wyleciała z Paryża kilka godzin po tym, jak padła ofiarą napadu rabunkowego.

Jej mąż Kanye West - który przerwał swój występ na Meadows Music & Arts Festival, kiedy dowiedział się o przerażającym zdarzeniu - był widziany, wychodząc ze swojego apartamentu, aby udać się na lotnisko, by spotkać swoją żonę, jej matkę Kris Jenner oraz jej partnera Corey Gamble, jak donosi TMZ.

Reklama

Kiedy grupa dotarła do swojej rezydencji, była eskortowana przez dziesięć aut, 15-20 ochroniarzy - łącznie z Pascalem Duvierem, osobistym ochroniarzem Kim, którego nie było przy niej podczas napadu - i kilku policjantów.

W międzyczasie, w kilka godzin po tym, jak Kim z Kanye - opuściła Europę, jej siostra Kendall Jenner była widziana, wychodząc z George V Hotel bocznymi drzwiami, po czym czarny samochód zawiózł ją na pokład prywatnego samolotu.

Według magazynu People, 20-letnia modelka miała pojawić się na pokazie Chanel podczas Paris Fashion Week, ale teraz nie wiadomo, czy do tego dojdzie.

Kim - która była związana i uwięziona w łazience, podczas gdy przebrani za policjantów złodzieje ukradli jej biżuterię wartą miliony dolarów oraz dwa iPhony - zatrzymała się w ekskluzywnej prywatnej rezydencji w Paryżu, która jak zostało obecnie potwierdzone, nie była wynajęta, ale jest własnością Kanyego od kilku lat.

Osoba z otoczenia pary twierdzi, że kradzież była bardzo dobrze zaplanowana.

Kim, po zdarzeniu, była "roztrzęsiona" i nie odniosła żadnych obrażeń.

Bang Showbiz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje