Kukulska: Ten list to dowód wielkiej miłości

W zgliszczach samolotu, w którym zginęła Anna Jantar, odnaleziono wzruszający list. Kukulski zaklina w nim żonę, by ocalili ich małżeństwo.

Zginęła 14 marca 1980 roku. Mała Natunia, jak mówiła na nią pieszczotliwie mama, była tego dnia na lotnisku i razem z babcią czekały na samolot z Nowego Jorku. Po śmierci Anny Jantar (†30) jej córka Natalia Kukulska (39) musiała poradzić sobie nie tylko z własną stratą, ale także z różnymi, często krzywdzącymi, opiniami na temat małżeństwa jej rodziców, które pokutują do dzisiaj. O tym, że związek Jantar i Jarosława Kukulskiego (†66) w momencie katastrofy był fikcją, huczał artystyczny światek. Jednak czy słusznie?

Reklama

Mama Natalii miała być nieszczęśliwą, sfrustrowaną i wielokrotnie zdradzaną żoną. Mówiło się o tym, że rozstanie było tylko kwestią czasu. Przy czym sama Jantar miała również przeżywać fascynację Wojciechem Morawskim, perkusistą Perfectu. Andrzej Kosmala, przyjaciel Kukulskich wspominał: "Ostatni raz widziałem Anię dzień przed wylotem do Stanów. Jechaliśmy tym samym pociągiem z Poznania do Warszawy. Ona, jej córka Natalka i ja. Ona wtedy opowiedziała mi, że z mężem źle im się układa i myślą o rozstaniu".

Prawdę o związku słynnych rodziców można poznać w najnowszej książce autorstwa Marcina Wilka "Tyle słońca". - Wokół mojej mamy narosło mnóstwo mitów. Dobrze, że ktoś chciał to wyprostować - podkreśla Natalia. W torebce Anny Jantar, odnaleziono wzruszający list od jej męża. Jarosław Kukulski zapewnia w nim żonę o swojej wielkiej miłości i przeprasza za chwile, w których ją zawiódł. "Anusiu, Aneczko Kochana" to słowa, które przeplatają się z prośbą o wybaczenie i wiarą, że wszystko można jeszcze naprawić. Zapewnia, że nie zrobił niczego, co zasługiwałoby na nienawiść i przeprasza za nadużywanie alkoholu, kiedy Jantar była w zagrożonej ciąży. Jarosław Kukulski w czułych słowach pisze, że kocha ją całym sercem, stokroć mocniej od kiedy urodziła córeczkę i nigdy nie przestał. Zapewnia żonę, że może na niego liczyć w każdej sytuacji. Stwierdza, że mają o co walczyć, bo miłość, która ich łączy, jest tego warta. Ale nade wszystko warta tego jest ich córka Natunia, którą nazywa najpiękniejszym dorobkiem ich życia. "Szczęście nasze Anusiu zależy tylko od nas samych", kończy list Kukulski, i podkreśla, że wie, iż do miłości nie można nikogo zmusić.

Dlaczego Natalia po tylu latach zdecydowała się opublikować korespondencję ojca? - Chciałam pokazać, że nikt nie ma prawa mówić, że małżeństwo moich rodziców miałoby się rozpaść. Głównie dlatego, że rodzice sami tego nie wiedzieli w momencie śmierci mamy. Pewne jest, że przechodzili trudne chwile, ale oboje walczyli o swój związek - mówi. I wiele wskazuje na to, że byli na dobrej drodze, by go uratować.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje